Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (23)

Wschodzące Słońce

Ks. Edward Sta­niek

Zacha­riasz, ojciec św. Jana Chrzci­cie­la, gdy mu nada­no imię, po dzie­wię­ciu mie­sią­cach mil­cze­nia, odśpie­wał hymn. W nim przed­sta­wił zada­nia, jakie cze­ka­ją syna oraz odsło­nił jed­ną z tajem­nic Jezu­sa nazy­wa­jąc Go Wscho­dzą­cym Słoń­cem. Oto jego sło­wa: Jego ludo­wi dasz poznać zba­wie­nie, przez odpusz­cze­nie grze­chów. Dzię­ki ser­decz­nej lito­ści nasze­go Boga, z jaką nas nawie­dzi z wyso­ka Wscho­dzą­ce Słoń­ce, by oświe­cić tych, co w mro­ku śmier­ci miesz­ka­ją, aby nasze kro­ki skie­ro­wać na dro­gę poko­ju (Łk 1,77- 9) Jezus jest Wscho­dzą­cym Słoń­cem. Kto prze­żył wschód słoń­ca nad morzem lub na szczy­cie, ten wie, jak tajem­ni­czy a zara­zem boga­ty jest pro­ces odcho­dzą­cej nocy i poja­wia­nia się dnia. Jezus jest uka­za­ny jako ten, kto na zie­mi, pogrą­żo­nej w ciem­no­ściach, jawi się jako Słoń­ce. Noc ukry­wa­ła wszyst­ko. Zanu­rze­ni w ciem­no­ściach nie wie­dzą, co ich ota­cza, nie zna­ją reali­zmu świa­ta w jakim żyją. Zło kocha ciem­no­ści, bo w nich może reali­zo­wać swe pla­ny. Dla­te­go ksią­żę tego świa­ta jest nazwa­ny księ­ciem ciem­no­ści. Zła w peł­nym świe­tle nie moż­na czy­nić, ono wów­czas jest na oczach tysię­cy ludzi, a ci bły­ska­wicz­nie potę­pią tego, kto je czy­ni. Dla­te­go zło nie­ustan­nie dzia­ła w świe­cie zakła­ma­nia, aby w jego ciem­no­ściach robić swo­je inte­re­sy. Zacha­riasz imie­niem Jezu­sa, Wscho­dzą­ce­go Słoń­ca, pięk­nie odsła­nia tajem­ni­ce zba­wie­nia. Ono pole­ga na wyla­niu świa­tła na to, co jest ukry­wa­ne. Zba­wie­nie to pozna­nie praw­dy o tym, co jest i o tych, któ­rzy czy­nią dobro i tych, któ­rzy czy­nią zło. Dla­te­go zba­wie­nie jest dla wszyst­kich pogrą­żo­nych w ciem­no­ściach godzi­ną oca­le­nia. Jezus jak Wscho­dzą­ce Słoń­ce zba­wia, bo uka­zu­je realizm świa­ta, w jakim czło­wiek żyje. Zba­wie­nie pole­ga na wyj­ściu z nocy i wej­ściu w dzień. Ono jest dzie­łem Jezu­sa. Pozna­nie praw­dy umoż­li­wia bra­nie odpo­wie­dzial­no­ści za to, co jest naszym dzie­łem. Jeśli się boimy, że oś zosta­nie ujaw­nio­ne, to żyje­my nadal w ciem­no­ściach i nie­ustan­nie jeste­śmy pod­szy­ci stra­chem, przed ujaw­nie­niem praw­dy. Zba­wie­nie pole­ga na jej odsło­nię­ciu. To nie przy­pa­dek, że zmar­twych­wsta­nie Jezu­sa mia­ło miej­sce o wscho­dzie słoń­ca. Ono, ocze­ki­wa­nie na powtór­ne Jego przyj­ście, wpi­sa­ło na sta­łe w spo­glą­da­nie ku wscho­do­wi. Przez wie­ki budo­wa­no świą­ty­nie ukie­run­ko­wa­ne ku wscho­do­wi. Kto­kol­wiek chce spo­tkać Jezu­sa jako Wscho­dzą­ce Słoń­ce winien kil­ka razy w życiu uczest­ni­czyć we wscho­dzie słoń­ca. Wte­dy zwra­ca­jąc się do Jezu­sa, ser­ce pra­wie odru­cho­wo śpie­wa hymn wdzięcz­no­ści i uwiel­bie­nia Boga za świat, jaki stwo­rzył, a pozna­je­my go w mia­rę jak pada­ją na nie­go pro­mie­nie słoń­ca. Podob­nie jest z obser­wo­wa­niem zacho­du słoń­ca, któ­ry jest wcho­dze­niem w świat nocy i nadziei, że jutro słoń­ce znów wsta­nie. W życiu reli­gij­nym też mogą być zacho­dy słoń­ca, czy­li powro­ty do świa­ta ciem­no­ści, ale jest w nim zawsze nadzie­ja jego wscho­du. Jezus jest Wscho­dzą­cym Słoń­cem. Czy może być coś prost­sze­go w odkry­ciu tego, jakim On jest skar­bem. Wyba­wie­nie z ciem­no­ści, to wej­ście w świat praw­dy, czy­li Boże­go reali­zmu. Szczę­śli­wy, kto umie roz­ma­wiać z Jezu­sem jako Wscho­dzą­cym Słoń­cem swe­go życia.