Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (24)

Emmanuel

Ks. Edward Sta­niek

Pro­rok Iza­jasz zapo­wie­dział naro­dzi­ny Mesja­sza z dzie­wi­cy, sygna­li­zu­jąc przez to, że Jego ojcem nie będzie żaden męż­czy­zna. Poczę­cie Jezu­sa doko­na­ło się na sku­tek inter­wen­cji Boga, Jego Ojca. „Oto Dzie­wi­ca pocznie i poro­dzi Syna, któ­re­mu nada­dzą imię Emma­nu­el” (Iz 7,14). W tej zapo­wie­dzi Iza­jasz poda­je imię Mesja­sza, a jest nim Emma­nu­el, czy­li w pol­skim tłu­ma­cze­niu „Bóg z nami”. To imię poma­ga żyć ze świa­do­mo­ścią obec­no­ści Boga i łatwe­go kon­tak­tu z Nim, na zasa­dzie komu­ni­ka­cji takiej, jak z inny­mi ludź­mi. Emma­nu­el jako Czło­wiek uczest­ni­czy w naszym codzien­nym życiu. On jest z nami, nawet gdy obok nas nie ma niko­go. On uczest­ni­czy we wszyst­kich wymia­rach naszej codzien­no­ści. Moż­na z Nim roz­ma­wiać o wszyst­kim, co prze­ży­wa­my, On to rozu­mie lepiej od nas. On zawsze chce pomóc w odkry­ciu sen­su tego, cze­go doświad­cza­my, nawet jeśli po ludz­ku sądząc, to jest bez­sen­sow­ne. Jeśli imię Jezu­sa, Emma­nu­el, jest uświa­do­mio­ne przez każ­dą komór­kę nasze­go cia­ła i ducha, ono natych­miast leczy z samot­no­ści. Kto spo­tkał się z Jezu­sem jako Emma­nu­elem, ten już nie jest samot­ny. Jeśli bole­śnie prze­ży­wa samot­ność, to znak, że jesz­cze się z Nim nie spo­tkał. On bowiem przez swą obec­ność wpro­wa­dza czło­wie­ka w swój świat, a w nim nie ma samot­no­ści, w nim każ­dy żyje dla wszyst­kich, a wszy­scy żyją dla Nie­go. Taki jest Jezus, Emma­nu­el, Bóg z nami. Imię Emma­nu­el poma­ga w oso­bi­stym spo­tka­niu z Jezu­sem, odsła­nia­jąc realizm Jego obec­no­ści, ale też poma­ga w dostrze­że­niu spo­łecz­ne­go wymia­ru naszej wia­ry, bo Bóg ze mną może być trak­to­wa­ne ego­istycz­nie – ja i Bóg. Imię Emma­nu­el, Bóg z nami, obja­wia Jego obec­ność w życiu tych, któ­rzy w Nie­go wie­rzą. To jest ten sam wymiar, z jakim mamy do czy­nie­nia w Modli­twie Pań­skiej. W niej też jest wymiar spo­łecz­ny. Nie mówi­my „Ojcze mój”, ale „Ojcze nasz”. Ewan­ge­licz­nie rozu­mia­na modli­twa odsła­nia tajem­ni­cę spo­tka­nia z Bogiem w Jego śro­do­wi­sku. W niej zawsze jest obec­ny Jezus, Emma­nu­el, Bóg z nami. Emma­nu­el jest z nami obec­ny we wszyst­kich wymia­rach życia spo­łecz­ne­go, eko­no­micz­ne­go, kul­tu­ry, poli­ty­ki. Świa­do­mość Jego obec­no­ści we wszyst­kim wypeł­nia ucznia Jezu­sa poko­jem, bo Jezus jest Panem każ­dej sytu­acji. Zga­dza się na czy­nie­nie zła przez wie­lu ludzi, dla­te­go że On potra­fi nawet to zło, przez dotknię­cie miło­sier­dziem, wyko­rzy­stać dla zba­wie­nia milio­nów. Bóg jako Stwór­ca jest obec­ny wszę­dzie, nawet na dnie pie­kła. Obja­wie­nie jed­nak Jego miło­ści ma miej­sce tam, gdzie docho­dzi do oso­bi­ste­go spo­tka­nia z Nim. Spo­tka­nie z Jezu­sem jest rów­no­cze­śnie spo­tka­niem z naj­wspa­nial­szym Czło­wie­kiem, jaki miesz­kał na zie­mi, a obec­nie miesz­ka w nie­bie – i spo­tka­niem z Bogiem, bo On jest Synem Boga. Ono też umoż­li­wia spo­tka­nie w gro­nie ludzi two­rzą­cych śro­do­wi­sko żyją­ce i dzia­ła­ją­ce z Nim. Tym śro­do­wi­skiem jest Chry­stu­so­wy Kościół.