Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Jr 1,4–5.17–19; 1 Kor 12,31–13,13; Łk 4,21–30

Jezus odrzucony w Nazarecie

Duc­cio di Buonin­se­gna Dys­pu­ta z uczo­ny­mi w Pra­wie

W Naza­re­cie w syna­go­dze, po czy­ta­niu z pro­roc­twa Iza­ja­sza, Jezus powie­dział: Dziś speł­ni­ły się te sło­wa Pisma, któ­re­ście sły­sze­li. A wszy­scy przy­świad­cza­li Mu i dzi­wi­li się peł­nym wdzię­ku sło­wom, któ­re pły­nę­ły z ust Jego. I mówi­li: Czyż nie jest to syn Józe­fa? Wte­dy rzekł do nich: Z pew­no­ścią powie­cie mi to przy­sło­wie: „Leka­rzu, ulecz same­go sie­bie”; doko­naj­że i tu w swo­jej ojczyź­nie tego, co wyda­rzy­ło się, jak sły­sze­li­śmy, w Kafar­naum”. I dodał: Zapraw­dę powia­dam wam: Żaden pro­rok nie jest mile widzia­ny w swo­jej ojczyź­nie. Napraw­dę mówię wam:  Wie­le wdów było w Izra­elu za cza­sów Elia­sza, kie­dy nie­bo pozo­sta­wa­ło zamknię­te przez trzy lata i sześć mie­się­cy, tak że wiel­ki głód pano­wał w całym kra­ju; a Eliasz do żad­nej z nich nie został posła­ny, tyl­ko do owej wdo­wy w Sarep­cie Sydoń­skiej. I wie­lu trę­do­wa­tych było w Izra­elu za pro­ro­ka Eli­ze­usza, a żaden z nich nie został oczysz­czo­ny, tyl­ko Syryj­czyk Naaman. Na te sło­wa wszy­scy w syna­go­dze unie­śli się gnie­wem. Porwa­li się z miej­sca, wyrzu­ci­li Go z mia­sta i wypro­wa­dzi­li aż na stok góry, na któ­rej ich mia­sto było zbu­do­wa­ne, aby Go strą­cić. On jed­nak prze­szedł­szy pośród nich odda­lił się.
Roz­wa­ża­nie
Mówiąc Naza­ret wspo­mi­na­my lata spo­koj­ne­go dora­sta­nia Jezu­sa do pod­ję­cia misji, lata spę­dzo­ne w domu rodzin­nym, czas dzie­cię­cych i mło­dzień­czych pla­nów. Ukry­te życie Naza­re­tu rodzi tęsk­no­tę za tym, co nazy­wa­my domem. Ale jest inny wymiar tego mia­sta – w tym­że mie­ście bowiem Jezus jest rady­kal­nie odrzu­co­ny. Wzbu­rze­nie i gniew miesz­kań­ców pro­wa­dzi nie­mal do zabój­stwa Zba­wi­cie­la. Ten sam Naza­ret kry­je bli­skość i obcość, gościn­ność i odrzu­ce­nie, życz­li­wość i nie­na­wiść. Czy moż­na pytać, co z tego jest praw­dą, co kłam­stwem? Nie­ste­ty – i jed­no i dru­gie zacho­wa­nie było praw­dzi­we. I my rów­nież wie­lo­krot­nie nie jeste­śmy jed­no­znacz­ni wobec Pana.

rs