Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (36)

Wspólna mogiła dzieci

Ks. Edward Sta­niek

Bóg wie­dział co uczy­ni Herod i posta­no­wił wpi­sać w dzie­je ludz­ko­ści meto­dy, jaki­mi może posłu­żyć się mają­cy wła­dzę, jak i wspól­ną mogi­łę rówie­śni­ków Jezu­sa w Betle­jem. Ta mogi­ła z punk­tu widze­nia docze­sne­go jest obla­na łza­mi rodzin, któ­re stra­ci­ły synów. Oni nie zna­li przy­czy­ny. Gdy­by ją pozna­li mie­li­by wiel­kie pre­ten­sje do Józe­fa i Marii o to, że zatrzy­ma­li się u nich. Prze­cież ani ich syno­wie, ani oni nie byli win­ni, a zosta­li tak bole­śnie dotknię­ci przez mają­ce­go wła­dzę. Wte­dy Herod widząc, że go mędr­cy zawie­dli, wpadł w strasz­ny gniew. Posłał opraw­ców do Betle­jem i całej oko­li­cy i kazał poza­bi­jać wszyst­kich chłop­ców w wie­ku do lat dwóch, sto­sow­nie do cza­su, o któ­rym się dowie­dział od mędr­ców. Wte­dy speł­ni­ły się sło­wa pro­ro­ka Jere­mia­sza: „Krzyk usły­sza­no w Rama, płacz i jęk wiel­ki. Rachel opła­ku­je swe dzie­ci i nie chce utu­lić się w żalu, bo ich już nie ma” (Mt 2,16). Bóg jed­nak w tym wyda­rze­niu odsła­nia swo­je myśle­nie. Dzie­ci jako świę­te zosta­ły prze­pro­wa­dzo­ne do szczę­ścia w domu Ojca nie­bie­skie­go. To pierw­si męczen­ni­cy, któ­rzy odda­li życie z powo­du Jezu­sa. Rodzi­ny zosta­ły rów­nież przez Boga nagro­dzo­ne w wiecz­no­ści. Tego Boże­go myśle­nia bra­ku­je wie­lu rodzi­com, któ­rzy są świad­ka­mi śmier­ci swo­ich umi­ło­wa­nych dzie­ci. Docze­sne myśle­nie wypeł­nia ich nie tyl­ko bólem, ale i pre­ten­sja­mi do Boga, któ­ry zga­dza się na śmierć nie­win­ne­go dziec­ka. Kto jed­nak wie­rzy, ten ma udział w myśle­niu Boga i wów­czas nawet jeśli nie rozu­mie śmier­ci swe­go dziec­ka, uzna­je, że to dziec­ko w rękach Boga odnaj­du­je szczę­ście, jakie­go na zie­mi by nigdy nie dozna­ło. Bóg zna zada­nia takich dzie­ci. Dzie­ci są wpi­sa­ne w ser­ca rodzi­ców przez miłość, ale są potrzeb­ne Bogu przez całą wiecz­ność, bo On stwa­rza czło­wie­ka nie dla zie­mi, ale dla wiecz­no­ści. Na zie­mi zada­nia cza­sem trwa­ją krót­ko. Pro­rok Jere­miasz zapo­wia­dał to wyda­rze­nie i dla­te­go Mate­usz w swej Ewan­ge­lii je przy­po­mi­na. One odsła­nia­ją ból mat­ki po śmier­ci dziec­ka. On jest zna­ny Bogu. Bóg bowiem stwo­rzył ser­ce mat­ki, wpi­su­jąc w nie wraż­li­wą miłość, jaką On sam żyje. To bar­dzo waż­ny rys obra­zu Boga obja­wio­ne­go nam w Ewan­ge­lii. Wie­lu filo­zo­fów chcia­ło widzieć Boga zim­ne­go, rzą­dzą­ce­go świa­tem swą żela­zną logi­ką. Jezus nam obja­wia swe­go Ojca jako bar­dzo wraż­li­we­go. Bóg Ojciec już w Betle­jem razem z mat­ka­mi i ojca­mi prze­ży­wał ból po okrut­nej śmier­ci ich dzie­ci. Ta ewan­ge­licz­na sce­na rzu­ca świa­tło na morze łez wyla­nych z serc i oczu matek opła­ku­ją­cych śmierć swo­ich dzie­ci. Ona też pozwa­la nam odkryć sens pogrze­bu dziec­ka umie­ra­ją­ce­go w łonie mat­ki oraz sens pomni­ków, jakie ku pamię­ci tak umie­ra­ją­cych dzie­ci są wzno­szo­ne. To wymow­ne zna­ki wia­ry oraz sza­cun­ku dla życia dziec­ka. War­to przy takich pomni­kach się zatrzy­mać i dotknąć bólu matek, któ­re nie­kie­dy pła­czą przez całe życie jak biblij­na Rachel.