Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

 Bóg jest Ojcem Wszechmogącym

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w Waty­ka­nie, 6 lute­go br.

Fot. ks. R. Wal­czak

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Cre­do, któ­re zaczy­na od okre­śle­nia Boga jako „Ojca Wszech­mo­gą­ce­go”, doda­je następ­nie, że jest On „Stwór­cą nie­ba i zie­mi”, powta­rza­jąc stwier­dze­nie, od któ­re­go roz­po­czy­na się Biblia. Rze­czy­wi­ście w pierw­szym wer­se­cie Pisma Świę­te­go czy­ta­my: „Na począt­ku Bóg stwo­rzył nie­bo i zie­mię”; to Bóg jest źró­dłem wszyst­kich rze­czy i w pięk­nie stwo­rze­nia ujaw­nia się Jego wszech­moc Ojca, któ­ry kocha. (…). Czło­wiek wie­rzą­cy może czy­tać wspa­nia­łą księ­gę przy­ro­dy i rozu­mieć jej język; wszech­świat mówi nam o Bogu, ale koniecz­ne jest Jego Sło­wo obja­wie­nia, budzą­ce wia­rę, aby czło­wiek mógł dojść do peł­nej świa­do­mo­ści, czym jest Bóg jako Stwór­ca i Ojciec. Wła­śnie w księ­dze Pisma Świę­te­go ludz­ka inte­li­gen­cja może zna­leźć, w świe­tle wia­ry, klucz inter­pre­ta­cyj­ny dla zro­zu­mie­nia świa­ta. (…). Pismo Świę­te mówi nam, że świat, że my sami nie pocho­dzi­my z tego co irra­cjo­nal­ne i z koniecz­no­ści, lecz z myśli, miło­ści i wol­no­ści. Alter­na­ty­wą jest więc albo to co racjo­nal­ne, koniecz­ność, lub też pry­mat myśli, wol­no­ści i miło­ści – jak wie­rzy­my. Chciał­bym powie­dzieć tak­że kil­ka słów o szczy­cie całe­go stwo­rze­nia: męż­czyź­nie i kobie­cie, isto­cie ludz­kiej, jedy­nej „zdol­nej do pozna­nia i poko­cha­nia swo­je­go Stwo­rzy­cie­la” (…). Isto­ta ludz­ka z miło­ścią stwo­rzo­na przez Boga jest czymś bar­dzo małym w obli­czu ogro­mu wszech­świa­ta. Nie­kie­dy spo­glą­da­jąc zafa­scy­no­wa­ni na roz­le­głe prze­strze­nie nie­ba, tak­że i my dostrze­ga­li­śmy swo­je ogra­ni­cze­nia. W czło­wie­ku zawar­ty jest ten para­doks: nasza małość i prze­mi­jal­ność współ­ist­nie­ją z wiel­ko­ścią tego, co zechcia­ła dla nas odwiecz­na miłość Boga. Opo­wie­ści o stwo­rze­niu w Księ­dze Rodza­ju wpro­wa­dza­ją nas rów­nież w tę tajem­ni­czą prze­strzeń, poma­ga­jąc nam zro­zu­mieć plan Boga wobec czło­wie­ka. Przede wszyst­kim stwier­dza­ją, że Bóg utwo­rzył czło­wie­ka z pro­chu zie­mi. Ozna­cza to, że nie jeste­śmy Bogiem, nie uczy­ni­li­śmy samych sie­bie, jeste­śmy gle­bą. (…) Jeste­śmy jed­ną jedy­ną ludz­ko­ścią ukształ­to­wa­ną z jed­nej i tej samej Bożej gle­by. Jest tak­że i dru­gi ele­ment: isto­ta ludz­ka pocho­dzi od Boga, ponie­waż Bóg tchnął życie w cia­ło utwo­rzo­ne z zie­mi. Isto­ta ludz­ka jest utwo­rzo­na na obraz i podo­bień­stwo Boga. Tak więc wszy­scy nosi­my w sobie Boże tchnie­nie życia i jak mówi nam Biblia, każ­de ludz­kie życie jest szcze­gól­nie chro­nio­ne przez Boga. To jest naj­głęb­sza przy­czy­na nie­na­ru­szal­no­ści ludz­kiej god­no­ści w obli­czu wszel­kich pokus oce­ny oso­by według kry­te­riów uży­tecz­no­ści i siły. (…) Z opo­wie­ści o stwo­rze­niu chciał­bym zwró­cić szcze­gól­ną uwa­gę na zasad­ni­czą naukę: grzech rodzi grzech i wszyst­kie grze­chy histo­rii są ze sobą powią­za­ne. Ten aspekt pobu­dza nas do powie­dze­nia o tym grze­chu, któ­ry jest nazy­wa­ny „grze­chem pier­wo­rod­nym”. (…) Czło­wiek o wła­snych siłach nie może wydo­stać się z tej sytu­acji, nie może zba­wić sam sie­bie. Jedy­nie sam Stwór­ca może przy­wró­cić wła­ści­we rela­cje. Tyl­ko jeśli Ten, od któ­re­go się odda­li­li­śmy, przy­cho­dzi do nas i z miło­ścią wycią­ga do nas rękę, mogą być ponow­nie nawią­za­ne wła­ści­we rela­cje. Ma to miej­sce w Jezu­sie Chry­stu­sie (…) Dro­dzy bra­cia i sio­stry, życie wia­rą ozna­cza uzna­nie wiel­ko­ści Boga i zaak­cep­to­wa­nie naszej mało­ści, naszej kon­dy­cji stwo­rze­nia, pozwa­la­jąc, aby Bóg wypeł­nił ją swo­ją miło­ścią i aby w ten spo­sób wzra­sta­ła nasza praw­dzi­wa wiel­kość. Zło ze swo­im cię­ża­rem bólu i cier­pie­nia jest tajem­ni­cą, któ­rą roz­ja­śnia świa­tło wia­ry, dają­ce nam pew­ność, że może­my być od nie­go wyzwo­le­ni, pew­ność, że dobrze być czło­wie­kiem.