Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (38)

Powrót z emigracji do Nazaretu

Ks. Edward Sta­niek

Dom, w któ­rym Jezus dora­stał i miesz­kał przez bli­sko 30 lat był w Naza­re­cie. Tam bowiem Bóg pole­cił Józe­fo­wi wró­cić z emi­gra­cji. Ewan­ge­li­sta Mate­usz zazna­cza, że i to było zapo­wie­dzia­ne w Sta­rym Testa­men­cie: A gdy Herod umarł, oto Józe­fo­wi w Egip­cie uka­zał się anioł Pań­ski we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dzie­cię i Jego Mat­kę i idź do zie­mi Izra­ela, bo już umar­li ci, któ­rzy czy­ha­li na życie Dzie­cię­cia. Wstał, wziął Dzie­cię i Jego Mat­kę i wró­cił do zie­mi Izra­ela. Lecz gdy posły­szał, że w Judei panu­je Arche­la­os w miej­sce ojca swe­go, Hero­da, bał się tam iść. Otrzy­maw­szy we śnie nakaz, udał się w oko­li­ce Gali­lei. Przy­był do mia­sta zwa­ne­go Naza­ret i tam osiadł. Tak mia­ły się speł­nić sło­wa Pro­ro­ków: „Nazwa­ny będzie Naza­rej­czy­kiem” (Mt 2,19–23). Zasta­na­wia to, że tak dłu­gie­go okres z życia Jezu­sa na zie­mi żaden z Ewan­ge­li­stów nie dotknął. Syn Boga ukrył swój Boski maje­stat i uczest­ni­czył w życiu ubo­giej rodzi­ny. Uczył się życia jako dziec­ko, uczęsz­czał do szko­ły, miał kole­gów i kole­żan­ki, opa­no­wał zawód cie­śli, był pra­cow­ni­kiem najem­nym. Poma­gał ryba­kom, kie­dy mie­li okres poło­wów, i rol­ni­kom w sie­wie, w żni­wach, w młoc­ce. Poma­gał w pra­cach w win­ni­cy, gdy je przy­ci­na­no i gdy zbie­ra­no gro­na, a nawet tło­czo­no. Poma­gał paste­rzom, gdy był czas strzy­że­nia owiec. Przy­po­wie­ści, jakie opo­wia­dał tłu­mom były zawsze peł­ne wie­dzy o tym, co mówił, bo znał to z wła­sne­go doświad­cze­nia. To waż­ny znak ewan­ge­li­za­cji. Dobrą Nowi­nę moż­na prze­po­wia­dać jedy­nie języ­kiem, jakim posłu­gu­ją się słu­cha­cze. Ten język Jezus znał w stop­niu dosko­na­łym. Znał codzien­ne życie. Poma­gał Mamie w pro­wa­dza­niu domu i pracach,w jakich uczest­ni­czy każ­dy, kto kocha i budu­je atmos­fe­rę miło­ści w swej rodzi­nie. W sza­ba­ty cho­dził do syna­go­gi i wiel­bił Ojca Psal­ma­mi i czy­ta­niem Pisma. Nikt nigdy nie zauwa­żył nic z Jego Boskie­go maje­sta­tu. Nie róż­nił się od swych kole­gów niczym. Na pew­no miał pro­po­zy­cje swa­tów, aby przy­jął żonę, bo takie były zwy­cza­je, ale na to się nie decy­do­wał. To ukry­te życie Jezu­sa jest dla nas naj­waż­niej­szym wzo­rem. Każ­dy, komu zale­ży na tym, aby być dobrym synem, kole­gą, sąsia­dem, pra­cow­ni­kiem może się z Nim spo­tkać. Odnaj­du­je­my Go w każ­dej rodzi­nie żyją­cej spra­wie­dli­wo­ścią i miło­ścią. Mistrzy­nią tego domu była Jego Mama. Spo­tka­nie z Nią mówi naj­wię­cej, bo ona nigdy nie prze­po­wia­da­ła do tłu­mów, Ona nie uczy­ni­ła w swym życiu ani jed­ne­go cudu, Ona żyła miło­ścią Boga i bliź­nich, peł­niąc wolę Ojca nie­bie­skie­go. Ten Dom w Naza­re­cie jest przez Jezu­sa posta­wio­ny jako ide­ał Jego Kościo­ła. Nad Jego sło­wa­mi na temat swej Mamy zasta­na­wia­li­śmy się już w poprzed­nich roz­wa­ża­niach (por. Mt 12,46– 0). Trze­ba zamiesz­kać przy­naj­mniej na rok z Jezu­sem i Jego Mat­ką w Naza­re­cie, aby odkryć codzien­ny wymiar ewan­ge­licz­ne­go życia, któ­re nie pole­ga na cudach, ale na peł­nie­niu woli Ojca nie­bie­skie­go przez dwa­dzie­ścia czte­ry godzi­ny dzien­nie.