Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

Drugi tydzień Wielkiego Postu 25 II–2 III 2013

Ponie­dzia­łek

Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38
Sło­wo Boże: Zgrze­szy­li­śmy, zbłą­dzi­li­śmy, popeł­ni­li­śmy nie­pra­wość i zbun­to­wa­li­śmy się, odstą­pi­li­śmy od Two­ich przy­ka­zań. Nie byli­śmy posłusz­ni Two­im słu­gom, pro­ro­kom, któ­rzy prze­ma­wia­li w Two­im imie­niu… Trze­ba poko­nać wła­sną pychę, by wyznać, żeśmy nie słu­cha­li Boga. O ileż głęb­szej skru­chy ser­ca wyma­ga wyzna­nie, żeśmy nie słu­cha­li pro­ro­ków. Oto sta­je jakiś czło­wiek, któ­re­go sła­bość nie­trud­no zauwa­żyć, i prze­ma­wia… jak pro­rok. I wyma­ga jak pro­rok. Napo­mi­na. Poucza. Sam nie jest bez winy… Ale Bóg może posłu­żyć się nawet kiep­skim narzę­dziem, by prze­pro­wa­dzić swój plan.
Modli­twa dnia: Boże, Ty dla zdro­wia duszy pole­ci­łeś nam opa­no­wać cia­ło, pomóż nam swo­ją łaską, aby­śmy powstrzy­my­wa­li się od grze­chów i odpo­wie­dzie­li w ten spo­sób na wyma­ga­nia Two­jej miło­ści.

Wto­rek

Iz 1,10.16–20; Mt 23,1–12
Sło­wo Boże: Troszcz­cie się o spra­wie­dli­wość, wspo­ma­gaj­cie uci­śnio­ne­go, oddaj­cie słusz­ność sie­ro­cie, sta­waj­cie w obro­nie wdo­wy… Choć­by wasze grze­chy były jak szkar­łat, jak śnieg wybie­le­ją; choć­by czer­wo­ne były jak pur­pu­ra, sta­ną się jak weł­na. Od jed­ne­go sło­wa wezwa­nia, przy­na­gle­nia i upo­mnie­nia, dziś skie­ro­wa­ne­go do czło­wie­ka, wszyst­ko zale­ży. Jeśli pój­dzie­my za gło­sem Boga, nie­wy­obra­żal­ne sta­je się fak­tem. Agre­syw­na w swej bar­wie pur­pu­ra uzy­sku­je kolor poko­ju na kształt bia­łej weł­ny. Dusza ludz­ka może prze­mie­rzyć dro­gę od agre­sji do poko­ju. Wystar­czy pójść za gło­sem Pana.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, ota­czaj swój Kościół nie­ustan­ną opie­ką, a ponie­waż bez Cie­bie śmier­tel­ny czło­wiek upa­da, niech Two­ja łaska powstrzy­mu­je go od zła i kie­ru­je ku zba­wie­niu.

Śro­da

Jr 18,18–20; Mt 20,17–28
Sło­wo Boże: Nie­go­dzi­wi rze­kli: „Chodź­cie, uknuj­my zamach na Jere­mia­sza. Bo prze­cież nie zabrak­nie kapła­no­wi poucze­nia ani mędr­co­wi rady, ani pro­ro­ko­wi sło­wa. Chodź­cie, uderz­my go języ­kiem, nie zwa­żaj­my wca­le na jego sło­wa”. Jeśli ludzie spo­tka­ją spra­wie­dli­we­go, wysta­wią na pró­bę jego spra­wie­dli­wość. Jeśli znaj­dą szla­chet­ne­go, będą badać jego bez­in­te­re­sow­ność. Jeśli napo­tka­ją uczci­we­go, nie omiesz­ka­ją kusić go kom­pro­mi­sem z nie­uczci­wo­ścią. I jeśli spo­strze­gą czło­wie­ka wia­ry, nie­raz spró­bu­ją pod­wa­żyć jej sens. Moż­na pro­sić, by Bóg chro­nił przed poku­sa­mi. Ale jesz­cze bar­dziej trze­ba pro­sić, byśmy wszel­kie pró­by mie­li siłę poko­nać. To jest dro­ga wzro­stu.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, zacho­waj w Two­ich wier­nych goto­wość do peł­nie­nia dobrych uczyn­ków, udziel im docze­snej pomo­cy i dopro­wadź do życia wiecz­ne­go.

Czwar­tek

Jr 17,5–10; Łk 16,19–31
Sło­wo Boże: Prze­klę­ty mąż, któ­ry pokła­da nadzie­ję w czło­wie­ku i któ­ry  w cie­le upa­tru­je swą siłę, a od Pana odwra­ca swe ser­ce… Bło­go­sła­wio­ny mąż, któ­ry pokła­da ufność w Panu, i Pan jest jego nadzie­ją! Wmó­wio­no nam, że jeśli robi­my coś z prze­ko­na­niem, to mamy rację. Bo racja obiek­tyw­na nie ist­nie­je. Słusz­ne jest to, co za słusz­ne sami uzna­my. Wmó­wio­no nam, że moż­na pokła­dać ufność w czło­wie­ku, w sobie. I tak oto zna­leź­li­śmy się na bez­dro­żu. Zabłą­ka­ni, bo nikt już nie mówi wyraź­nie, jaki jest słusz­ny kie­ru­nek. Czy moż­na poru­szać się po dro­gach życia, nie roze­zna­jąc kie­run­ków? Nie mając pew­no­ści, dokąd zmie­rza­my?
Modli­twa dnia: Boże, Ty miłu­jesz nie­win­ność i przy­wra­casz ją grzesz­ni­kom, zwra­caj ku sobie nasze ser­ca, aby­śmy napeł­nie­ni gor­li­wo­ścią przez Ducha Świę­te­go, byli moc­ni w wie­rze i wytrwa­li w dzia­ła­niu.

Pią­tek

Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28; Mt 21,33–43.45–46
Sło­wo Boże: Józef zatem udał się za swy­mi brać­mi i zna­lazł ich w Dota­in… Gdy Józef przy­szedł do swych bra­ci, oni zdar­li zeń jego odzie­nie,  dłu­gą sza­tę z ręka­wa­mi, któ­rą miał na  sobie. I pochwy­ci­li go, wrzu­ci­li go do stud­ni. Skom­pli­ko­wa­na była rodzi­na Józe­fa. Dwu­na­stu bra­ci z jed­ne­go ojca i czte­rech matek. Rodzi­na peł­na napięć, podej­rzeń, uprze­dzeń, zazdro­ści. Trud­ny to dom, w któ­rym miłość nie jest na pierw­szym miej­scu. Na jaw wydo­sta­ją się ego­izmy poszcze­gól­nych osób. I tak rodzi się wal­ka inspi­ro­wa­na nie­na­wi­ścią. Dro­ga odwro­tu to dro­ga poszu­ki­wa­nia miło­ści za wszel­ką cenę, i mimo dozna­nych cier­pień.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże,spraw, aby­śmy oczysz­cze­ni przez czter­dzie­sto­dnio­wą poku­tę, w nale­ży­tym uspo­so­bie­niu ducha mogli dojść do zbli­ża­ją­cych się Świąt Wiel­ka­noc­nych.

Sobo­ta

Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Dziś twój Pan, Bóg, roz­ka­zu­je ci wyko­nać te pra­wa i naka­zy. Strzeż ich (…). Dziś uzy­ska­łeś to, że Pan ci rzekł, iż będzie dla cie­bie Bogiem, o ile ty będziesz cho­dził Jego dro­ga­mi, strzegł Jego naka­zów, praw i roz­po­rzą­dzeń i słu­chał Jego gło­su. Bóg wybrał nas, byśmy byli Jego ludem. To wyjąt­ko­wa łaska. Pozwa­la się poznać, prze­ma­wia, wska­zu­je dro­gę. Przede wszyst­kim obie­cu­je swą obec­ność. Obec­ność Boga Ojca obok nas to pokój, bez­pie­czeń­stwo i miłość. Obec­ność, za któ­rą się tęsk­ni. Któ­rej wciąż za mało. Obie­ca­na już się speł­nia, jest fak­tem w codzien­no­ści. Trze­ba uwie­rzyć. Bo dopie­ro przez wia­rę nabie­ra ona wyraź­nych kształ­tów.
Modli­twa dnia: Boże, wie­ku­isty Ojcze, zwróć ku sobie nasze ser­ca, aby­śmy szu­ka­jąc tego, co jedy­nie jest koniecz­ne, i peł­niąc uczyn­ki miło­ści, odda­wa­li Tobie należ­ną chwa­lę.