Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (39)

Odcięcie pępowiny

Ks. Edward Sta­niek

Jest tyl­ko jed­no wyda­rze­nie z lat Naza­re­tu opi­sa­ne przez św. Łuka­sza. Jezus mając dwa­na­ście lat udał się z Rodzi­ca­mi do Jero­zo­li­my i zatrzy­mał się w szko­le przy­świą­tyn­nej, nie mówiąc o tym ani Mamie, ani Józe­fo­wi. Oni sądzi­li, że wra­ca z inny­mi pąt­ni­ka­mi i uszli dzień dro­gi. Sko­ro Go nie zna­leź­li wró­ci­li do Jero­zo­li­my. To pięk­ny znak doj­rza­ło­ści Rodzi­ców i zaufa­nia, jakim darzy­li Syna. Zasta­na­wia jed­nak, dla­cze­go Jezus nie powie­dział rodzi­com o tym, że zosta­je w Jero­zo­li­mie. Trzy dni szu­ka­li Syna, a gdy Go zna­leź­li Mama rze­kła do Nie­go: Synu, cze­muś nam to uczy­nił? Oto ojciec Twój i ja z bólem ser­ca szu­ka­li­śmy Cie­bie. Lecz On im odpo­wie­dział: Cze­mu­ście Mnie szu­ka­li? Czy nie wie­dzie­li­ście, że powi­nie­nem być w tym, co nale­ży do mego Ojca?” Oni jed­nak nie zro­zu­mie­li tego, co im powie­dział. Potem poszedł z nimi i wró­cił do Naza­re­tu; i był im pod­da­ny. A Mat­ka Jego cho­wa­ła wier­nie wszyst­kie te spra­wy w swym ser­cu. Jezus zaś czy­nił postę­py w mądro­ści, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,48–52). W szko­le „wszy­scy, któ­rzy go słu­cha­li, byli zdu­mie­ni bystro­ścią Jego umy­słu i odpo­wie­dzia­mi”. Zasta­na­wia, dla­cze­go na tak zdol­ne­go ucznia nie zwró­co­no uwa­gi i nie zapro­szo­no Go do przy­świą­tyn­nej szko­ły. Był zbyt bied­ny, a finan­so­wa­nie takiej nauki było dla Jego rodzi­ców nie­moż­li­we. Wie­le wska­zu­je na to, że Jezus chciał dać Rodzi­com, a zwłasz­cza Mamie lek­cję doj­rza­ło­ści i samo­dziel­no­ści, któ­ra pole­ga na odcię­ciu ducho­wej pępo­wi­ny. To zabieg wyjąt­ko­wo trud­ny tak dla dziec­ka, jak i dla mamy. Mary­ja prze­ży­ła to bole­śnie. Nie­wie­le rozu­mia­ła z wypo­wie­dzi Syna, któ­ry wska­zał Jej, że On słu­cha swe­go Ojca nie­bie­skie­go i peł­ni Jego wolę. Ona musi się też tego nauczyć. Praw­dzi­wa doj­rza­łość i samo­dziel­ność pole­ga wła­śnie na tym. Jeśli dziec­ko wcho­dzi na dro­gę peł­nie­nia woli Ojca nie­bie­skie­go, to rodzi­ce mogą spać spo­koj­nie. Mat­ka Jezu­sa uczy­ła się tej sztu­ki i sama wyzna­je, że koszt takiej lek­cji jest duży, sko­ro z bólem ser­ca szu­ka­ła Syna. To wyda­rze­nie jest wpi­sa­ne w Ewan­ge­lię i win­no być dobrze roz­wa­żo­ne przez każ­de­go ojca i mat­kę, gdy dziec­ko zbli­ża się do praw­nej odpo­wie­dzial­no­ści, czy­li otrzy­mu­je dowód oso­bi­sty. Od tego momen­tu w peł­ni odpo­wia­da za wszyt­ko co mówi i czy­ni. Jeśli to jest peł­nie­nie woli Ojca nie­bie­skie­go doj­rza­łość jest osią­gnię­ta. Jeśli nie, tak dziec­ko, jak i rodzi­ce prze­ży­ją jesz­cze wie­le trud­nych momen­tów. Dziec­ko win­no wyjść ze świa­ta posłu­szeń­stwa rodzi­com i wejść w świat sza­cun­ku dla nich. Tak bowiem mówi przy­ka­za­nie: „Czcij ojca swe­go i mat­kę”. Na tym pole­ga doj­rza­łość w odnie­sie­niu do naj­bliż­szych. Każ­dy dobry syn jest dobrym męż­czy­zną. Każ­da dobra cór­ka jest dobrą kobie­tą. Wyj­ście ze świa­ta dziec­ka i wej­ście w świat ludzi doro­słych, czy­li w świat wol­no­ści i odpo­wie­dzial­no­ści, to bar­dzo waż­ny etap w życiu dziec­ka i rodzi­ców. Dziś psy­cho­lo­go­wie i psy­chia­trzy mają spo­ro pra­cy z uza­leż­nie­nia­mi mat­ki lub ojca od dziec­ka, albo dziec­ka od ojca lub mat­ki. Czę­sto jest to przy­czy­na nie­uda­ne­go mał­żeń­stwa, bo pępo­wi­na ducho­wa od mat­ki nie zosta­ła odcię­ta. Ewan­ge­lia to wciąż aktu­al­ne sło­wo Boga do nas. Wyda­rze­nie w świą­ty­ni z dwu­na­sto­let­nim Jezu­sem jest takim wła­śnie sło­wem.