Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Umieścić Boga w centrum życia

Frag­men­ty roz­wa­ża­nia Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI,
wygło­szo­ne­go przed modli­twą Anioł Pań­ski w Waty­ka­nie, 17 lute­go br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W minio­ną śro­dę, wraz z tra­dy­cyj­nym obrzę­dem posy­pa­nia głów popio­łem, weszli­śmy w okres Wiel­kie­go Postu, w czas nawró­ce­nia i poku­ty, przy­go­to­wu­jąc się na świę­ta Wiel­ka­noc­ne. Kościół, będą­cy mat­ką i nauczy­ciel­ką, wzy­wa wszyst­kich swo­ich człon­ków, by odno­wi­li się ducho­wo, wzy­wa do ponow­ne­go zde­cy­do­wa­ne­go ukie­run­ko­wa­nia się ku Bogu, wyrze­ka­jąc się pychy i ego­izmu, aby żyć w miło­ści. W obec­nym Roku Wia­ry Wiel­ki Post jest okre­sem sprzy­ja­ją­cym odkry­ciu wia­ry w Boga jako pod­sta­wo­we­go kry­te­rium nasze­go życia, a tak­że życia Kościo­ła. Wią­że się to zawsze z wal­ką, zma­ga­nia­mi ducho­wy­mi, ponie­waż zły duch prze­ciw­sta­wia się natu­ral­nie nasze­mu uświę­ce­niu i usi­łu­je nas ścią­gnąć z Bożej dro­gi. Dla­te­go w pierw­szą nie­dzie­lę Wiel­kie­go Postu co roku czy­ta­na jest Ewan­ge­lia o kusze­niu Jezu­sa na [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków
Ojciec
Świę­ty
powie­dział:
Dro­dzy Pola­cy, ser­decz­nie pozdra­wiam was wszyst­kich, któ­rzy uczest­ni­czy­cie
w modli­twie Anioł Pań­ski. Dzię­ku­ję bar­dzo za modli­tew­ne wspar­cie
i ducho­wą bli­skość w tych szcze­gól­nych dniach dla Kościo­ła i dla mnie.
Dzi­siej­sza Ewan­ge­lia uka­zu­je nam Chry­stu­sa kuszo­ne­go na pusty­ni przez
sza­ta­na. Umoc­nie­ni łaską Boże­go Syna, umiej­my zwy­cię­żać zło, zerwać
z grze­chem, słu­żyć tyl­ko Bogu same­mu. Waszym modli­twom pole­cam reko­lek­cje,
któ­re dzi­siaj roz­pocz­nie­my w Waty­ka­nie. Z ser­ca wam bło­go­sła­wię.
[/pullquote]pustyni. Istot­nie Jezus otrzy­maw­szy mesjań­ską „inwe­sty­tu­rę”, „namasz­czo­ny” przez Ducha Świę­te­go pod­czas chrztu w Jor­da­nie, został wypro­wa­dzo­ny przez tego same­go Ducha na pusty­nię, aby był kuszo­ny przez dia­bła. W chwi­li kie­dy roz­po­czy­nał swo­ją misję publicz­ną, Jezus musiał zde­ma­sko­wać i odrzu­cić fał­szy­we obra­zy Mesja­sza, jakie pro­po­no­wał mu kusi­ciel. Ale te poku­sy są też fał­szy­wy­mi obra­za­mi czło­wie­ka, któ­re w każ­dym cza­sie zasta­wia­ją pułap­kę sumie­niu, uda­jąc pro­po­zy­cje sto­sow­ne i sku­tecz­ne, wręcz dobre. Ewan­ge­li­ści Mate­usz i Łukasz przed­sta­wia­ją trzy kusze­nia Jezu­sa, róż­niąc się jedy­nie po czę­ści w ich porząd­ku. Ich kwin­te­sen­cja pole­ga zawsze na instru­men­ta­li­za­cji Boga dla swo­ich celów, przy­pi­sy­wa­niu więk­sze­go zna­cze­nia suk­ce­so­wi czy dobrom mate­rial­nym. Kusi­ciel jest pod­stęp­ny: nie pobu­dza wprost do zła, ale ku fał­szy­we­mu dobru, każąc wie­rzyć, że praw­dzi­wy­mi rze­czy­wi­sto­ścia­mi są wła­dza i to, co zaspo­ka­ja potrze­by pod­sta­wo­we. W ten spo­sób Bóg sta­je się dru­go­rzęd­ny, spro­wa­dza się do środ­ka, w osta­tecz­no­ści sta­je się nie­re­al­ny, nie liczy się, zani­ka. W osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku, w kusze­niu staw­ką jest wia­ra, ponie­waż staw­ką jest Bóg. W decy­du­ją­cych chwi­lach, a jeśli dobrze się przy­pa­trzyć, w każ­dej chwi­li, mamy do czy­nie­nia z dyle­ma­tem: chce­my skon­cen­tro­wać się na sobie samych, czy na Bogu? Na dobru wła­snym, czy też na praw­dzi­wym Dobru, na tym, co jest rze­czy­wi­ście dobre? Jak nas uczą Ojco­wie Kościo­ła, kusze­nie sta­no­wi część „zstą­pie­nia” Jezu­sa w naszą ludz­ką kon­dy­cję, w otchłań grze­chu i jego kon­se­kwen­cje. Jest to „zstą­pie­nie”, któ­re Jezus prze­był aż do koń­ca, aż do śmier­ci krzy­żo­wej i do pie­kieł, i aż do krań­co­we­go odda­le­nia od Boga. W ten spo­sób jest on ręką, któ­rą Bóg wycią­gnął do czło­wie­ka, do zagu­bio­nej owcy, aby ją przy­wieść w bez­piecz­ne miej­sce. Jak uczy świę­ty Augu­styn, Jezus wziął od nas poku­sę, aby nam dać swo­je zwy­cię­stwo. Nie lęka­my się więc tak­że i my sta­nię­cia w obli­czu wal­ki ze złym duchem: waż­ne, aby­śmy to czy­ni­li  wraz z Nim, z Chry­stu­sem, Zwy­cięz­cą. Aby­śmy z Nim mogli prze­by­wać, zwróć­my się teraz do Mat­ki, do Maryi: przy­zy­waj­my Ją z dzie­cię­cą ufno­ścią w godzi­nie pró­by, a Ona spra­wi, że odczu­je­my moż­ną obec­ność Jej Boskie­go Syna, aby odrzu­cić poku­sy Sło­wem Chry­stu­sa, i w ten spo­sób umie­ścić na nowo Boga w cen­trum nasze­go życia.