Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

W narodowym panteonie

Wielki miłośnik krakowskich starożytności

Widok na wzgó­rze wawel­skie. Rysu­nek ołów­kiem, ok. 1876. Zbio­ry DJM

Jan Aloj­zy Matej­ko zaj­mu­je szcze­gól­ne miej­sce w pan­te­onie wiel­kich Pola­ków. Pozo­sta­je nie tyl­ko posta­cią pomni­ko­wą, czło­wie­kiem– insty­tu­cją, jed­nym z naj­po­pu­lar­niej­szych arty­stów epo­ki reali­zmu, ale i naj­więk­szym pol­skim mala­rzem histo­rycz­nym o mię­dzy­na­ro­do­wej sła­wie. Jego sztu­ka, choć wska­zu­je na wie­le ana­lo­gii ze współ­cze­snym malar­stwem euro­pej­skim, jest kre­acją arty­stycz­ną na wskroś pol­ską, prze­siąk­nię­tą duchem naro­do­we­go, roman­tycz­ne­go tchnie­nia. Wyda­je się przy tym para­dok­sal­ną sytu­acja, że choć w gro­nie komen­ta­to­rów spu­ści­zny XIX-wiecz­ne­go Mistrza z Kra­ko­wa, nie­ustan­nie trwa „spór o Matej­kę” – zarów­no mu współ­cze­śni, jak i potom­ni widzie­li w nim twór­cę i wizjo­ne­ra nie­zwy­kle eks­pre­syj­nych i suge­styw­nych dzieł. Doce­nia­li misję „komen­ta­to­ra” i wni­kli­we­go inter­pre­ta­to­ra waż­nych wyda­rzeń, „pre­zen­te­ra”
Izy­dor Jabłoń­ski, por­tret Jana Matej­ki, 1875, olej, frag­ment. Zbio­ry DJM

całej gale­rii posta­ci, nazna­czo­nych pięt­nem tra­gicz­nych dyle­ma­tów, ale i hero­icz­nych postaw. Siłą talen­tu i pędz­lem – podob­nie jak Hen­ryk Sien­kie­wicz pió­rem – potra­fił je „oży­wiać” i przy­wo­ły­wać nie tyl­ko poko­le­niom sobie współ­cze­snym. Pomi­mo wie­lu emo­cji i kon­tro­wer­sji jakie budzi­ła i po dziś dzień budzi Matej­kow­ska sztu­ka, on sam był i pozo­stał wzo­rem nie­złom­ne­go patrio­ty, wiel­kie­go syna naro­du, któ­ry „Euro­pie przy­po­mniał Pol­skę” znie­wo­lo­ną zabor­czą inge­ren­cją. Nie­zgłę­bio­nym źró­dłem inspi­ra­cji twór­czej był dla arty­sty Kra­ków wraz z jego zabyt­ka­mi, atmos­fe­rą miej­sca „gdzie wszyst­ko jest Pol­ską”. Tu się uro­dził i potem znacz­ną część swo­jej twór­czo­ści i poza­ar­ty­stycz­nej dzia­łal­no­ści mu poświę­cił. Atmos­fe­ra domu rodzin­ne­go i umi­ło­wa­nie – jak wów­czas mawia­no – kra­kow­skich sta­ro­żyt­no­ści, odci­snę­ły nie­za­tar­te pięt­no na jego widze­niu, oce­nie i zafa­scy­no­wa­niu zasta­ny­mi pomni­ka­mi prze­szło­ści. W murach mia­sta, w któ­rym wzra­stał, w jego świą­ty­niach, zauł­kach Sta­rów­ki, zabyt­kach archi­tek­tu­ry zapi­sa­na była histo­ria pań­stwa i naro­du. Spo­glą­dał na to wiel­kie dzie­dzic­two nie tyl­ko okiem arty­sty, ale i kon­ser­wa­to­ra. Bar­dzo zaan­ga­żo­wa­ny w ochro­nę i obro­nę miej­skich zabyt­ków, był współ­au­to­rem ich kon­ser­wa­cji, wresz­cie pro­jek­to­wał ich prze­bu­do­wę. Nale­żał do Komi­te­tu Odbu­do­wy Wawe­lu, brał udział w restau­ra­cji Sukien­nic i kościo­ła Mariac­kie­go. Z nie­wy­czer­pa­ną ener­gią ryso­wał i malo­wał uko­cha­ne mia­sto. W nim też pre­zen­to­wał w pierw­szej kolej­no­ści każ­de swo­je nowe dzie­ło – w salach magi­stra­tu, pała­cu Lari­scha, we wspa­nia­le odre­stau­ro­wa­nych w roku 1879 Sukien­ni­cach. Fascy­na­cja pięk­nem i atmos­fe­rą Mariac­kiej fary, zwłasz­cza ołta­rzem Wita Stwo­sza, w któ­re­go reno­wa­cji uczest­ni­czył, przy­czy­ni­ły się do
Szkic do obra­zu Astro­nom Koper­nik, czy­li roz­mo­wa z Bogiem, 1871 olej na tek­tu­rze. Zbio­ry DJM

zapro­jek­to­wa­nia cał­ko­wi­cie bez­in­te­re­sow­nie wspa­nia­łej poli­chro­mii, któ­ra sta­no­wi jed­no z naj­więk­szych dzieł pol­skie­go malar­stwa monu­men­tal­ne­go. Do reli­gij­nych moty­wów, arty­sta włą­czył her­by ziem pol­skich, godła kra­kow­skich cechów i Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go. Uczel­ni, któ­rej w 1887 został hono­ro­wym dok­to­rem, kil­ka­krot­nie daro­wał swo­je dzie­ła – w A uli Col­le­gium Novum wisi jego Koper­nik. Nie speł­ni­ło się jed­nak jego marze­nie nama­lo­wa­nia poli­chro­mii do Kate­dry Wawel­skiej. Jego wawel­skie fascy­na­cje sta­ły się tym potęż­niej­sze, gdy w 1869 r. odkry­to w Kate­drze grób ostat­nie­go kró­la z dyna­stii Pia­stów – Kazi­mie­rza Wiel­kie­go. Matej­ko był obec­ny przy komi­syj­nym otwar­ciu gro­bow­ca. Wyko­nał wów­czas szkic czasz­ki monar­chy oraz insy­gniów koro­na­cyj­nych. Brał tak­że udział w otwar­ciach innych gro­bów kró­lew­skich. Jego wiel­ką zasłu­gą jest tak­że ura­to­wa­nie przed usu­nię­ciem z Kate­dry głów­ne­go, baro­ko­we­go ołta­rza z 1650 r. Nie zdo­łał jed­nak uchro­nić przed – jak się wyra­ził „bar­ba­rzyń­stwem” wybu­rze­nia – śre­dnio­wiecz­ne­go kościół­ka Świę­te­go Ducha, z uwa­gi na wyzna­czo­ną tu loka­li­za­cję Teatru Miej­skie­go. W geście pro­te­stu i obu­rze­nia ode­słał wła­dzom mia­sta swój dyplom hono­ro­we­go oby­wa­te­la Kra­ko­wa. Matej­ko zmarł 120 lat temu, u pro­gu nowych cza­sów. Do koń­ca wie­rzył, że sens sztu­ki pol­skiej zwią­za­ny jest z jej słu­żeb­ną rolą w sto­sun­ku do naro­du. Mistrz stwo­rzył szko­łę malar­stwa histo­rycz­ne­go, ale wraz z jego śmier­cią okres histo­ry­zmu zaczął powo­li wyga­sać. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że wywarł wiel­ki wpływ na arty­stycz­ną dro­gę życia wie­lu swo­ich uczniów, będąc przez 20 lat (1873– 93) pro­fe­so­rem i dyrek­to­rem SSP. Twór­czość dwóch naj­wy­bit­niej­szych – Sta­ni­sła­wa Wyspiań­skie­go i Józe­fa Mehof­fe­ra, choć zwią­za­na z nową epo­ką, wyraź­nie, lecz u każ­de­go odmien­nie odzwier­cie­dla wpły­wy Mistrza. Są one czy­tel­ne i przy­wo­ły­wa­ne w całym XX wie­ku.