Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 I 2014

Ponie­dzia­łek
1 Sm 1,1–8; Mk 1,14–20
Sło­wo Boże: Prze­cho­dząc brze­giem Jezio­ra Gali­lej­skie­go ujrzał Szy­mo­na i bra­ta Szy­mo­no­we­go, Andrze­ja (…). Jezus rzekł do nich: „Pójdź­cie za Mną, a spra­wię, że sta­nie­cie się ryba­ka­mi ludzi”. I natych­miast zosta­wi­li sie­ci i poszli za Nim. Każ­dy, zacho­wu­jąc swój stan, swo­ją pra­cę i zain­te­re­so­wa­nia może włą­czyć się w dzie­ło zba­wie­nia swych bra­ci, o ile zro­zu­mie, że dla czło­wie­ka naj­waż­niej­szą spra­wą jest życie wiecz­ne. Choć­by dziś sen z oczu spę­dza­ły inne, nie­bła­he spra­wy, to jed­nak spra­wa osta­tecz­nej przy­szło­ści, spra­wa zba­wie­nia jest na miej­scu pierw­szym.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, speł­nij z ojcow­ską dobro­cią pra­gnie­nie modlą­ce­go się ludu: daj mu poznać, co nale­ży czy­nić, i udziel siły do wypeł­nie­nia pozna­nych obo­wiąz­ków.
Wto­rek
1 Sm 1,9–20; Mk 1,21–28
Sło­wo Boże: Był wła­śnie w syna­go­dze czło­wiek opę­ta­ny przez ducha nie­czy­ste­go. Zaczął on gło­śno wołać: „Cze­go chcesz od nas, Jezu­sie Naza­rej­czy­ku? Przy­sze­dłeś nas zgu­bić. Wiem, kto jesteś: Świę­ty Boży”. Mówi­my o ner­wi­cy, depre­sji, natręc­twie… Potra­fi­my opi­sać sze­reg cho­rób o cha­rak­te­rze psy­chicz­nym. Lecz z tru­dem przy­cho­dzi nam opi­sać cho­ro­by ludz­kie­go ducha. A prze­cież to one są naj­więk­szym pro­ble­mem. Cho­ra dusza bez­rad­nie woła o pomoc. Pro­blem nara­sta, gdy cho­ry nie­zdol­ny jest do szu­ka­nia wła­ści­wej pomo­cy. Kto zapro­wa­dzi cho­re­go do Jezu­sa?
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, speł­nij z ojcow­ską dobro­cią pra­gnie­nie modlą­ce­go się ludu: daj mu poznać, co nale­ży czy­nić, i udziel siły do wypeł­nie­nia pozna­nych obo­wiąz­ków.
Śro­da
1 Sm 3,1–10.19–20; Mk 1,29–39
Sło­wo Boże: Nad ranem, gdy było jesz­cze ciem­no, wstał, wyszedł i udał się na miej­sce pustyn­ne, i tam się modlił. Pośpie­szył za Nim Szy­mon z towa­rzy­sza­mi, a gdy Go zna­leź­li, powie­dzie­li Mu: „Wszy­scy Cię szu­ka­ją”. Wyda­wa­ło się, że na nic już nie ma cza­su, ale Jezus potra­fił wstać wcze­śnie rano, by w miej­scu osob­nym pod­jąć modli­twę. Doba to 24 godzi­ny. Zawsze znaj­du­je­my czas na pra­cę, na posił­ki, nie rezy­gnu­je­my z odpo­czyn­ku, a przy tym i tak nie potra­fi­my unik­nąć mar­no­wa­nia cen­nych minut. Lecz co z cza­sem na modli­twę? Brak cza­su dla Boga to nic inne­go, jak brak miło­ści.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, speł­nij z ojcow­ską dobro­cią pra­gnie­nie modlą­ce­go się ludu: daj mu poznać, co nale­ży czy­nić, i udziel siły do wypeł­nie­nia pozna­nych obo­wiąz­ków.
Czwar­tek
1 Sm 4,1–11; Mk 1,40–45
Sło­wo Boże: Trę­do­wa­ty przy­szedł do Jezu­sa i upa­da­jąc na kola­na, pro­sił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczy­ścić”. Zdję­ty lito­ścią, wycią­gnął rękę, dotknął go i rzekł do nie­go: „Chcę, bądź oczysz­czo­ny”. Natych­miast trąd go opu­ścił i został oczysz­czo­ny. Cóż za czło­wiek! Doświad­czo­ny cho­ro­bą nie utra­cił nadziei. Gdy tyl­ko poja­wi­ła się choć­by nikła szan­sa na lep­szy los, popro­sił – zapew­ne nie po raz pierw­szy. Bez natar­czy­wo­ści, z poko­rą i zaufa­niem. Proś­ba oka­za­ła się sku­tecz­na. Nie odkła­daj­my szla­chet­nych pra­gnień na pół­kę, nawet jeśli przez dłuż­szy czas nie widać ich speł­nie­nia.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, speł­nij z ojcow­ską dobro­cią pra­gnie­nie modlą­ce­go się ludu: daj mu poznać, co nale­ży czy­nić, i udziel siły do wypeł­nie­nia pozna­nych obo­wiąz­ków.
Pią­tek
1 Sm 8,4–7.10–22a; Mk 2,1–12
Sło­wo Boże: Wtem przy­szli do Jezu­sa z para­li­ty­kiem, któ­re­go nio­sło czte­rech. Nie mogąc z powo­du tłu­mu przy­nieść go do Nie­go, odkry­li dach nad miej­scem, gdzie Jezus się znaj­do­wał, i przez otwór spu­ści­li łoże, na któ­rym leżał para­li­tyk. Trze­ba było śmia­łej decy­zji, by wziąć spa­ra­li­żo­wa­ne­go na łóż­ko i spu­ścić przed Jezu­sem przez otwór w dachu. Trze­ba było szu­kać nie­zwy­czaj­nej dro­gi, by dostać się do Pro­ro­ka z Naza­re­tu. Wia­ra poka­za­ła spo­sób dotar­cia do upra­gnio­ne­go miej­sca. I nas wia­ra zapro­wa­dzi tam, gdzie Jezus będzie mógł oka­zać nam miło­sier­dzie. Oby tyl­ko była wystar­cza­ją­co żar­li­wa.
Modli­twa dnia: Boże, Ty powo­ła­łeś świę­te­go Anto­nie­go, opa­ta, na pusty­nię, aby Ci słu­żył z podzi­wu dogod­ną gor­li­wo­ścią, spraw przez jego wsta­wien­nic­two, aby­śmy wyrze­ka­li się samych sie­bie i miło­wa­li Cie­bie ponad wszyst­ko.
Sobo­ta
1 Sm 9,1–4.17–19; 10,1a; Mk 2,13–17
Sło­wo Boże: Gdy Jezus sie­dział przy sto­le, wie­lu cel­ni­ków i grzesz­ni­ków sie­dzia­ło wraz z Jezu­sem i Jego ucznia­mi. Nie­któ­rzy ucze­ni w Piśmie spo­śród fary­ze­uszów mówi­li: „Cze­mu On je i pije z cel­ni­ka­mi i grzesz­ni­ka­mi?”. Sie­dzi z cel­ni­ka­mi i grzesz­ni­ka­mi, z mar­gi­ne­sem spo­łecz­nym. Cze­go szu­ka w krę­gu poten­cjal­nych prze­stęp­ców? Szu­ka czło­wie­ka. Czło­wie­ka zagu­bio­ne­go, ducho­wo cho­re­go, z pokrę­co­nym życio­ry­sem… To nie ten ktoś obok, ten inny. To ja. To mnie, zagu­bio­ne­go, zra­nio­ne­go wła­snym błę­dem szu­ka Pan. Panie, oto jestem tu, ja grzesz­nik. Przyjdź.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, speł­nij z ojcow­ską dobro­cią pra­gnie­nie modlą­ce­go się ludu: daj mu poznać, co nale­ży czy­nić, i udziel siły do wypeł­nie­nia pozna­nych obo­wiąz­ków.