Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 3–8 II 2014

Ponie­dzia­łek
2 Sm 15,13–14.30; 16,5–13a; Mk 5,1–20
Sło­wo Boże: Gdy Jezus wsiadł do łodzi, pro­sił Go opę­ta­ny, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgo­dził się na to, tyl­ko rzekł do nie­go: „Wra­caj do domu, do swo­ich, i opo­wia­daj im wszyst­ko, co Pan ci uczy­nił i jak uli­to­wał się nad tobą”. Z opę­ta­ne­go wyszły duchy nie­czy­ste. W pierw­szym odru­chu wdzięcz­no­ści zapra­gnął swe życie zwią­zać z Jezu­sem. Choć Zba­wi­ciel nie przy­jął go do gro­na swo­ich bez­po­śred­nich uczniów, to jed­nak wyzna­czył mu kon­kret­ne zada­nie: świad­czyć o odzy­ska­nej wol­no­ści. Dziś, dotknię­ci znie­wo­le­nia­mi nasze­go cza­su, szu­kaj­my praw­dzi­wej wol­no­ści, któ­ra przy­cho­dzi jako dar od Boga.
Modli­twa dnia: Panie, nasz Boże, spraw, aby­śmy chwa­li­li Cie­bie z całej duszy i szcze­rze miło­wa­li wszyst­kich ludzi.
Wto­rek
2 Sm 18,9–10.14b.24–25a.31–19,3; Mk 5,21–43
Sło­wo Boże: A pew­na kobie­ta od dwu­na­stu lat cier­pia­ła na upływ krwi. Wie­le prze­cier­pia­ła od róż­nych leka­rzy i całe swe mie­nie wyda­ła, a nic jej nie pomo­gło, lecz mia­ła się jesz­cze gorzej. Kobie­ta cier­pia­ła na upływ krwi. Wypły­wa­ją­ca krew to wypły­wa­ją­ce życie. Jak rato­wać wła­sne życie? Leka­rze przez wie­le lat nic nie pomo­gli. Bo rato­wa­nie praw­dzi­we­go życia czło­wie­ka jest poza zasię­giem ich moż­li­wo­ści. Czło­wiek żyje praw­dzi­wie, gdy jego duch żyje w jed­no­ści z Duchem Boga żywe­go. Na cho­ro­bę duszy jest jed­no lekar­stwo: swą wia­rą dotknąć Jezu­sa.
Modli­twa dnia: Panie, nasz Boże, spraw, aby­śmy chwa­li­li Cie­bie z całej duszy i szcze­rze miło­wa­li wszyst­kich ludzi.
Śro­da
2 Sm 24,2.9–17; Mk 6,1–6
Sło­wo Boże: A Jezus mówił i m: „Tyl­ko w swo­jej ojczyź­nie, wśród swo­ich krew­nych i w swo­im domu może być pro­rok tak lek­ce­wa­żo­ny”. I nie mógł tam zdzia­łać żad­ne­go cudu, jedy­nie na kil­ku cho­rych poło­żył ręce i uzdro­wił ich. Miesz­kań­cy Naza­re­tu, choć w pierw­szym odru­chu zdu­mie­ni mądro­ścią Jezu­sa, nie potra­fi­li uwie­rzyć Jego sło­wu. Prze­ko­na­ni, że Go zna­ją, nie odpo­wie­dzie­li na wezwa­nie Pana. Lek­ce­wa­żo­ny Jezus mimo wszyst­ko pró­bu­je poru­szyć ser­ca swych roda­ków, pró­bu­je prze­ko­nać. A oni zmar­no­wa­li wyjąt­ko­wą szan­sę. Oby nasze życie nie było cią­giem zmar­no­wa­nych chwil.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, niech nam wypro­si Two­je miło­sier­dzie świę­ta Aga­ta, dzie­wi­ca i męczen­ni­ca, któ­ra podo­ba­ła się Tobie dzię­ki męczeń­stwu i poświę­co­nej Tobie czy­sto­ści.
Czwar­tek
1 Krl 2,1–4. 10–12; Mk 6,7–13
Sło­wo Boże: „ Gdy do jakie­go domu wej­dzie­cie, zostań­cie tam, aż stam­tąd wyj­dzie­cie. Jeśli w jakim miej­scu was nie przyj­mą i nie będą was słu­chać, wycho­dząc stam­tąd strzą­śnij­cie proch z nóg waszych na świa­dec­two dla nich”. Oni więc wyszli i wzy­wa­li do nawró­ce­nia. Cho­ro­by, wypad­ki, zdra­dy, zwąt­pie­nia, klę­ski, zła­ma­ne nadzie­je… Lecz pośród tych wszyst­kich trud­nych prze­żyć jed­no pozo­sta­je nazna­czo­ne szcze­gól­nym dra­ma­ty­zmem. To zlek­ce­wa­że­nie sło­wa wzy­wa­ją­ce­go do nawró­ce­nia. Dziś być może to nie boli. Ale przy­szłość z całą ostro­ścią uka­że ska­lę popeł­nio­ne­go błę­du. Nie zanie­dbuj­my modli­twy– proś­by o łaskę nawró­ce­nia.
Modli­twa dnia: Boże, mocy wszyst­kich świę­tych, Ty po męczeń­stwie na krzy­żu wezwa­łeś do życia wiecz­ne­go świę­tych męczen­ni­ków, Paw­ła Mikę i jego Towa­rzy­szy, spraw, dzię­ki ich wsta­wien­nic­twu, aby­śmy aż do śmier­ci męż­nie trwa­li w wie­rze, któ­rą wyzna­je­my.
Pią­tek
Syr 47,2–11; Mk 6,14–29
Sło­wo Boże: Herod bowiem czuł lęk przed Janem, zna­jąc go jako męża pra­we­go i świę­te­go, i brał go w obro­nę. Ile­kroć go posły­szał, odczu­wał duży nie­po­kój, a prze­cież chęt­nie go słu­chał. Mimo swych grze­chów, Herod chęt­nie słu­chał pro­ro­ka, przy­po­mi­na­ją­ce­go mu sło­wo Boże. Popeł­nia­ją­cy grze­chy dziś czę­sto już nie mają ocho­ty słu­chać słów Boże­go napo­mnie­nia. Wię­cej, pra­gną je cał­ko­wi­cie usu­nąć z pola widze­nia. Ale te wszyst­kie zabie­gi doraź­ne­go popra­wia­nia sobie samo­po­czu­cia na nie­wie­le się zda­dzą. Czy moż­na zapo­mnieć, że sło­wo Boga jest wiecz­ne?
Modli­twa dnia: Panie, nasz Boże, spraw, aby­śmy chwa­li­li Cie­bie z całej duszy i szcze­rze miło­wa­li wszyst­kich ludzi.
Sobo­ta
1 Krl 3,4–13; Mk 6,30–34
Sło­wo Boże: Po swo­jej pra­cy apo­sto­ło­wie zebra­li się u Jezu­sa i opo­wie­dzie­li Mu wszyst­ko, co zdzia­ła­li i cze­go naucza­li. A On rzekł do nich: „Pójdź­cie wy sami osob­no na miej­sce pustyn­ne i wypocz­nij­cie nie­co”. Apo­sto­ło­wie mają pra­wo do wytchnie­nia. Nie cho­dzi tu jed­nak o współ­cze­śnie rozu­mia­ny wypo­czy­nek. Jezus zachę­cał, by poprzez kon­takt z Bogiem w cza­sie modli­twy wzmoc­nić siły wewnętrz­ne­go czło­wie­ka. Praw­dzi­wa rege­ne­ra­cja to w pierw­szym rzę­dzie rege­ne­ra­cja ducha. Dopie­ro w dal­szej kolej­no­ści wzmac­nia­nie cia­ła. Czy­śmy o tym porząd­ku nie zapo­mnie­li?
Modli­twa dnia: Boże, Ty przy­go­to­wa­łeś w Ser­cu Naj­święt­szej Maryi Pan­ny god­ne miesz­ka­nie dla Ducha Świę­te­go, spraw, aby­śmy przez wsta­wien­nic­two Naj­święt­szej Dzie­wi­cy sta­li się świą­ty­nią Two­jej chwa­ły.