Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (33)

Stróż duszy: Począ­tek i Koniec

Odkupiciel

Ks. Edward Sta­niek

Jezus jest Odku­pi­cie­lem. Zro­zu­mie­nie tego imie­nia jest zwią­za­ne ze spra­wie­dli­wo­ścią Boga. Adam i Ewa przez nie­po­słu­szeń­stwo zła­ma­li pra­wo raju i weszli, za karę, w kra­inę śmier­ci. Taka bowiem była kon­se­kwen­cja nie­po­słu­szeń­stwa. Grzech był dzie­łem czło­wie­ka, ale napra­wie­nie go było poza jego moż­li­wo­ścią. To było podob­nie, jak
z ostrze­że­niem, że dotknię­cie linii wyso­kie­go
napię­cia gro­zi śmier­cią. Oni dotknę­li. Natych­miast utra­ci­li Boże życie, jakim cie­szy­li się w raju, ziem­skie­go nie utra­ci­li natych­miast, ale wie­dzie­li, że cze­ka ich śmierć. Bóg oddał kra­inę śmier­ci w ręce sza­ta­na. Grzech popeł­nio­no pod jego namo­wą, bo chciał mieć nie­wol­ni­ków śmier­ci pod swo­ją wła­dzą. Grzech naru­szył rów­nież zaufa­nie, jakim Bóg darzył czło­wie­ka. Odbu­do­wa tego zaufa­nia była poza zasię­giem czło­wie­ka, tym bar­dziej, że Adam, wypeł­nio­ny stra­chem, zamiast wziąć odpo­wie­dzial­ność za grzech, zaczął się ukry­wać przed Bogiem. Z tego stra­chu trze­ba było go rato­wać. Stwór­ca sza­nu­je wol­ność tak sza­ta­na, jak i czło­wie­ka. Sko­ro Adam i Ewa dobro­wol­nie się­gnę­li po owoc z drze­wa opa­trzo­ne­go ostrze­że­niem śmier­ci, sta­li się nie­wol­ni­ka­mi sza­ta­na. Bóg w swo­im miło­sier­dziu posta­no­wił rato­wać nas, ale w imię spra­wie­dli­wo­ści mógł to uczy­nić jedy­nie wów­czas, gdy zosta­nie­my wyku­pie­ni z nie­wo­li sza­ta­na. W tym celu Syn Boga stał się czło­wie­kiem i uro­dził się w impe­rium śmier­ci, w jakim wła­dzę spra­wu­je sza­tan. Sza­tan sądził, że sko­ro Jezus jest potom­kiem Ada­ma i Ewy, ma pra­wo zadać mu śmierć i jako swe­go nie­wol­ni­ka wpro­wa­dzić do otchła­ni i tak uczy­nił. Jezus się na to zgo­dził i kie­dy w otchła­ni oka­za­ło się, że sza­tan nie miał pra­wa Go uśmier­cić, bo Jezus był ide­al­nie nie­win­ny, wte­dy za cenę wła­snej krwi zażą­dał od sza­ta­na uwol­nie­nia wszyst­kich swo­ich bra­ci i sióstr. Cena krwi Jezu­sa była tak wiel­ka, że sza­tan będąc win­nym Jego życia, wydał mu potom­ków Ada­ma i Ewy. Tak wszy­scy ludzie zosta­li odku­pie­ni. Jeśli jed­nak ktoś świa­do­mie i dobro­wol­nie wybie­rze nie­wo­lę w impe­rium śmier­ci, Bóg usza­nu­je jego decy­zję i na wie­ki zosta­wi go w wię­zie­niu sza­ta­na. Ist­nie­je więc róż­ni­ca mię­dzy odku­pie­niem, któ­re obej­mu­je wszyst­kich ludzi, a zba­wie­niem, któ­re jest dla tych, któ­rzy świa­do­mie i dobro­wol­nie z tego odku­pie­nia
korzy­sta­ją. Odku­pie­nie jest dzie­łem same­go Chry­stu­sa, stąd Jego imię – Odku­pi­ciel. Zba­wie­nie jest wyni­kiem współ­pra­cy Boga, dają­ce­go łaskę wia­ry z tym, kto tę łaskę przyj­mu­je i odpo­wia­da na nią swo­im dzięk­czy­nie­niem. To dzięk­czy­nie­nie za Odku­pie­nie jest pie­śnią uwiel­bie­nia Chry­stu­sa śpie­wa­ną przez wszyst­kich ludzi, nawet przez tych, któ­rzy z tego odku­pie­nia nie sko­rzy­sta­li, oni bowiem wie­dzą, że jest to tra­ge­dia na ich żąda­nie. Chrze­ści­ja­nin radu­je się wol­no­ścią i tym, że już nie jest nie­wol­ni­kiem Złe­go. W spo­tka­niu z Jezu­sem prze­ży­wa radość, któ­rej nie jest w sta­nie wyra­zić w sło­wach. Wie, jak wiel­ką ceną zapła­cił za nie­go Odku­pi­ciel i że Jemu zawdzię­cza szczę­ście wol­no­ści.

***

Czę­sto spro­wa­dza się pra­cę nauczy­cie­la jedy­nie do prze­ka­zu wia­do­mo­ści. Dziś nawet te wia­do­mo­ści nie muszą być praw­dzi­we, czę­sto są zlep­kiem hipo­tez, a nawet kłamstw. We współ­cze­snej szko­le celem bowiem nauczy­cie­la nie jest już prze­kaz praw­dy ale reali­za­cja pro­gra­mów. Wystar­czy wspo­mnieć o roz­bu­do­wa­nych hipo­te­zach ewo­lu­cjo­ni­zmu, gene­ty­ki, cia­sne­go mate­ria­li­zmu, wypa­czo­nej histo­rii, okro­jo­nej lite­ra­tu­ry… Nawet współ­cze­sna nauka jest w rękach tych, któ­rzy mają pie­nią­dze i wła­dzę. Kto z naukow­ców chce prze­ka­zać praw­dę, a jest ona dla nich nie­wy­god­na, ten nie jest dopusz­czo­ny do gło­su. Wie­lu pod­cho­dzi do naucza­nia jak fary­ze­usze, któ­rych Jezus dema­sko­wał. On bowiem jako Nauczy­ciel zawsze prze­ka­zu­je praw­dę i tyl­ko praw­dę. Każ­de Jego sło­wo jest reali­zmem. Dziś rzad­ko spo­ty­ka­my takich nauczy­cie­li, któ­rzy kon­cen­tru­ją się na prze­ka­zie praw­dy.