Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 24 II – 1 III 2014

Ponie­dzia­łek
Jk 3,13–18; Mk 9,14–29
Sło­wo Boże: „Lecz jeśli możesz co, zli­tuj się nad nami i pomóż nam”. Jezus odrzekł: „Jeśli możesz? Wszyst­ko moż­li­we jest dla tego, kto wie­rzy”. Natych­miast ojciec dziec­ka zawo­łał: „Wie­rzę, zaradź memu nie­do­wiar­stwu”. Ojciec znie­wo­lo­ne­go dziec­ka wzbu­dził w swym ser­cu tyle wia­ry, by pro­sić o inter­wen­cję. Za mało, by mieć pew­ność co do sku­tecz­no­ści Jezu­so­we­go dzia­ła­nia. Zapy­ta­ny wyzna­je wia­rę i natych­miast bła­ga o łaskę więk­szej wia­ry. Każ­de wyzna­nie wia­ry jest bła­ga­niem o wia­rę moc­niej­szą. W takim duchu wypo­wia­da­my sło­wa wyzna­nia wia­ry we Mszy św. i w codzien­nym pacie­rzu.
Wto­rek
Jk 4,1–10; Mk 9,30–37
Sło­wo Boże: Gdy był w domu, zapy­tał ich: „O czym to roz­pra­wia­li­ście w dro­dze?”. Lecz oni mil­cze­li, w dro­dze bowiem posprze­cza­li się mię­dzy sobą o to, kto z nich jest naj­więk­szy. Zacho­wa­li się jak dzie­ci pochwy­co­ne przez nauczy­cie­la, któ­ry wyczuł, że coś jest nie tak. I dla­te­go mil­cze­li rozu­mie­jąc, że ich zacho­wa­nie nie mia­ło nic wspól­ne­go z tym, co sły­sze­li wcze­śniej od Mistrza. Tym­cza­sem Pan, zna­jąc dobrze ich ser­ca, nie cze­ka na ich sło­wa, ale poda­je roz­wią­za­nie. W ten spo­sób uczy ich i nas, by z tym cze­go nie rozu­mie­my, przy­cho­dzić od razu do Nie­go.
Śro­da
Jk 4,13–17; Mk 9,38–40
Sło­wo Boże: „Nauczy­cie­lu, widzie­li­śmy kogoś, kto nie cho­dzi z nami, jak w imię Two­je wyrzu­cał złe duchy i zabra­nia­li­śmy mu (…)”. Lecz Jezus odrzekł: „Nie zabra­niaj­cie mu, bo nikt kto czy­ni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle o mówić o Mnie”. Ewan­ge­lia to nie recep­ta na uprosz­cze­nie życia dla leni­wych, któ­rym nie chce się myśleć. Bóg nie jest po to, by nas w czymś wyrę­czać. Ewan­ge­lia jest wezwa­niem do twór­cze­go myśle­nia. Umie­jęt­ne zasto­so­wa­nie nauki Chry­stu­sa w kon­kre­cie życia to mądrość, któ­rą zdo­by­wa się lata­mi poprzez modli­twę i pod­pa­try­wa­nie świę­tych, a nie­raz też i poprzez błę­dy.
Modli­twa dnia:
Wszech­mo­gą­cy Boże, spraw, aby­śmy sta­le roz­wa­ża­jąc Two­ją naukę, speł­nia­li sło­wem i czy­nem to, co się Tobie podo­ba.
Czwar­tek
Jk 5,1–6; Mk 9,41–50
Sło­wo Boże: Jeśli two­ja ręka jest dla cie­bie powo­dem grze­chu, ode­tnij ją; lepiej jest dla cie­bie ułom­nym wejść do życia wiecz­ne­go, niż z dwie­ma ręka­mi pójść do pie­kła w ogień nie­uga­szo­ny. I jeśli two­ja noga jest dla cie­bie powo­dem grze­chu, ode­tnij ją… Nikt roz­sąd­ny nie się­gnie po bilet do pie­kła. A jed­nak wie­lu się­ga po grzech. Wie­lu trwa z cięż­kim grze­chem w ser­cu przez wie­le dni, nie czu­jąc w tym nic nie­wła­ści­we­go. Dla­cze­go? Bo zacho­ro­wa­ło sumie­nie. Utra­ci­ło spraw­ność reago­wa­nia na zło. Jak odbu­do­wać wraż­li­wość sumie­nia? Zmie­niać kry­te­rium oce­ny z „ja tak myślę” na „co Bóg o tym myśli?”.
Pią­tek
Jk 5,9–12; Mk 10,1–12
Sło­wo Boże: Na począt­ku stwo­rze­nia Bóg stwo­rzył ich jako męż­czy­znę i kobie­tę: dla­te­go opu­ści czło­wiek ojca swe­go i mat­kę i złą­czy się ze swo­ją żoną, i będą jed­nym cia­łem. A tak już nie są dwo­je, lecz jed­no cia­ło. Co więc Bóg złą­czył, tego czło­wiek niech nie roz­dzie­la. Nie­ro­ze­rwal­ność mał­żeń­stwa czę­sto jest odrzu­co­na w imię „pra­wa do szczę­ścia”. Sko­ro nie wyszło coś w pierw­szym mał­żeń­stwie, mam pra­wo do szczę­ścia – to zna­czy do powtór­ne­go związ­ku. I wte­dy łatwo powie­dzieć: Bóg jest nie­wy­ro­zu­mia­ły. Czy na pew­no? On bar­dzo pra­gnie ludz­kie­go szczę­ścia i dla­te­go nie godzi się na nie­wier­ność, na nisz­cze­nie miło­ści.
Sobo­ta
Jk 5,13–20; Mk 10,13–16
Sło­wo Boże: Przy­no­si­li Jezu­so­wi dzie­ci, żeby ich dotknął; lecz ucznio­wie szorst­ko im tego zabra­nia­li. A Jezus widząc to, obu­rzył się i rzekł do nich: „Pozwól­cie dzie­ciom przy­cho­dzić do Mnie, nie prze­szka­dzaj­cie im; do takich bowiem nale­ży kró­le­stwo Boże…”.
Przy­no­szą­cy dzie­ci, by je bło­go­sła­wił, to rodzi­ce, któ­rzy zro­zu­mie­li, że muszą się zatrosz­czyć nie tyl­ko o cia­ło, lecz tak­że o ducha swych pociech. Dobry rodzic winien trosz­czyć się, by każ­de­go dnia swe dziec­ko przy­nieść Jezu­so­wi do bło­go­sła­wień­stwa. Jak codzien­nie poda­je­my dzie­ciom chleb, tak rów­nież win­ni­śmy wzmac­niać je bło­go­sła­wień­stwem, wypra­sza­nym pokor­ną modli­twą.