Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Wj 17,3–7; Rz 5,1–2.5–8; J 4,5–15.19b–26.40–42

Rozmowa z Samarytanką o wodzie żywej

Anni­ba­le Car­rac­ci (1560–1609), Sama­ry­tan­ka u stud­ni. Medio­lan, Pina­ko­te­ka Bre­ra

Jezus przy­był do mia­stecz­ka sama­ry­tań­skie­go, zwa­ne­go Sychar, w pobli­żu pola, któ­re Jakub dał syno­wi swe­mu, Józe­fo­wi. Było tam źró­dło Jaku­ba. Jezus zmę­czo­ny dro­gą sie­dział sobie przy stud­ni. Było to oko­ło szó­stej godzi­ny. Nade­szła tam kobie­ta z Sama­rii, aby zaczerp­nąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić. Jego ucznio­wie bowiem uda­li się przed­tem do mia­sta dla zaku­pie­nia żyw­no­ści. Na to rze­kła do Nie­go Sama­ry­tan­ka: Jak­żeż Ty będąc Żydem pro­sisz mnie, Sama­ry­tan­kę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem nie utrzy­mu­ją sto­sun­ków z Sama­ry­ta­na­mi. Jezus odpo­wie­dział jej na to: O, gdy­byś zna­ła dar Boży i wie­dzia­ła, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, pro­si­ła­byś Go wów­czas, a dał­by ci wody żywej. Powie­dzia­ła do Nie­go kobie­ta: Panie, nie masz czer­pa­ka, a stud­nia jest głę­bo­ka. Skąd­że więc weź­miesz wody żywej? Czy Ty jesteś więk­szy od ojca nasze­go Jaku­ba, któ­ry dał nam tę stud­nię, z któ­rej pił i on sam, i jego syno­wie, i jego bydło? W odpo­wie­dzi na to rzekł do niej Jezus: Każ­dy, kto pije tę wodę, znów będzie pra­gnął. Kto zaś będzie pił wodę, któ­rą Ja mu dam, nie będzie pra­gnął na wie­ki, lecz woda, któ­rą Ja mu dam, sta­nie się w nim źró­dłem wody wytry­sku­ją­cej ku życiu wiecz­ne­mu. Rze­kła do Nie­go kobie­ta: Daj mi tej wody, abym już nie pra­gnę­ła i nie przy­cho­dzi­ła tu czer­pać. Widzę, że jesteś pro­ro­kiem. Ojco­wie nasi odda­wa­li cześć Bogu na tej górze, a wy mówi­cie, że w Jero­zo­li­mie jest miej­sce, gdzie nale­ży czcić Boga. Odpo­wie­dział jej Jezus: Wierz Mi, nie­wia­sto, że nad­cho­dzi godzi­na, kie­dy ani na tej górze, ani w Jero­zo­li­mie nie będzie­cie czci­li Ojca. Wy czci­cie to, cze­go nie zna­cie, my czci­my to, co zna­my, ponie­waż zba­wie­nie bie­rze począ­tek od Żydów. Nad­cho­dzi jed­nak godzi­na, owszem, już jest, kie­dy to praw­dzi­wi czci­cie­le będą odda­wać cześć Ojcu w Duchu i praw­dzie, i takich to czci­cie­li chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrze­ba więc, by czci­cie­le Jego odda­wa­li Mu cześć w Duchu i praw­dzie. Rze­kła do Nie­go kobie­ta: Wiem, że przyj­dzie Mesjasz, zwa­ny Chry­stu­sem. A kie­dy On przyj­dzie, obja­wi nam wszyst­ko. Powie­dział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, któ­ry z tobą mówię. Wie­lu Sama­ry­tan z owe­go mia­sta zaczę­ło w Nie­go wie­rzyć dzię­ki sło­wu kobie­ty. Kie­dy więc Sama­ry­ta­nie przy­by­li do Nie­go, pro­si­li Go, aby u nich pozo­stał. Pozo­stał tam zatem dwa dni. I o wie­le wię­cej ich uwie­rzy­ło na Jego sło­wo, a do tej kobie­ty mówi­li: Wie­rzy­my już nie dzię­ki twe­mu opo­wia­da­niu, na wła­sne bowiem uszy usły­sze­li­śmy i jeste­śmy prze­ko­na­ni, że On praw­dzi­wie jest Zba­wi­cie­lem świa­ta.
Roz­wa­ża­nie
Wyda­je się, że było to przy­pad­ko­we spo­tka­nie. Sama­ry­tan­ka przy­szła jak zwy­kle po wodę. Jak wie­le razy wcze­śniej, zoba­czy­ła przy stud­ni męż­czy­znę. Zaczę­ła się roz­mo­wa, któ­ra osta­tecz­nie dopro­wa­dzi­ła ją do wia­ry w Jezu­sa. A to ozna­cza rady­kal­ną zmia­nę. Zatem spo­tka­nie to nie było cał­kiem zwy­czaj­ne, ani roz­mo­wa przy­pad­ko­wa. Jezus odna­lazł kobie­tę, któ­ra nosi­ła w ser­cu pra­gnie­nie spo­tka­nia Mesja­sza – i na to pra­gnie­nie odpo­wie­dział. Podob­nie my pie­lę­gnuj­my w swym ser­cu pra­gnie­nie, by być bli­sko Jezu­sa, a On z pew­no­ścią na nie odpo­wie.