Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (39)

Mel­chi­ze­dek

Ks. Edward Sta­niek

Jezus jest kapła­nem na wzór Mel­chi­ze­de­ka – tak ujmu­je to autor Listu do Hebraj­czy­ków. Mel­chi­ze­dek to tajem­ni­cza postać Sta­re­go Testa­men­tu. On był kró­lem Sale­mu (dzi­siej­sze Jeru­za­lem) i naj­wyż­szym kapła­nem Boga jedy­ne­go. Czcił tego same­go Boga co Abra­ham, i kie­dy ten po zwy­cię­skiej bitwie wra­cał razem z oca­lo­nym Lotem, Mel­chi­ze­dek jako kapłan zło­żył dzięk­czyn­ną ofia­rę z chle­ba i wina. Abra­ham odpo­wie­dział gestem daru, dając mu dzie­sięć pro­cent z łupów, jakie zdo­był na wro­gach. Ten dar to była dzie­się­ci­na, a w Sta­rym Testa­men­cie zosta­ła ona uzna­na za dar skła­da­ny Bogu na ręce kapła­nów. Ona była do ich dys­po­zy­cji, ale dużą jej część prze­zna­cza­no rów­nież dla cho­rych i głodnych.Spotkanie z Abra­ha­mem i Mel­chi­ze­de­kiem przy ołta­rzu, w cza­sie dzięk­czyn­nej ofia­ry, wzy­wa do zasta­no­wie­nia się nad tym, w jakiej mie­rze jeste­śmy świa­do­mi potrze­by wyra­ża­nia wdzięcz­no­ści Bogu za wszyst­ko, co od Nie­go otrzy­mu­je­my. Jeśli ktoś uwa­ża, że mu się wszyst­ko nale­ży, a cza­sem ma jesz­cze pre­ten­sje do Boga, że mu nie daje tego, co się mu nale­ży – to jest to czło­wiek bied­ny, któ­ry nie wie, kim jest Bóg i jak wie­le Mu zawdzię­cza. Spo­tka­nie dwu głę­bo­ko wie­rzą­cych ludzi, Abra­ha­ma i kapła­na Mel­chi­ze­de­ka, to wyjąt­ko­wo pięk­ne wyda­rze­nie w Sta­rym Testa­men­cie. Autor Listu do Hebraj­czy­ków pisze, że razem z ofia­rą Jezu­sa na Gol­go­cie, decy­zją Boga, zakoń­czył się kult w świą­ty­ni jero­zo­lim­skiej, ponie­waż Jezus jest Kapła­nem Nowe­go Przy­mie­rza, a sta­re już minę­ło. Jezus nie nale­żał do poko­le­nia kapła­nów, synów Aaro­na. Sta­nął On po stro­nie kapła­na Mel­chi­ze­de­ka i pod­jął ofia­rę, jaką on skła­dał w for­mie pro­roc­kiej zapo­wie­dzi. Podo­bień­stwo Jezu­sa do Mel­chi­ze­de­ka naj­le­piej odkry­wa­my uczest­ni­cząc w Eucha­ry­stii. Jezus zamie­nia chleb w swo­je Cia­ło, a wino w swo­ją Krew. Ofia­ra Mel­chi­ze­de­ka była pięk­ną figu­rą, zapo­wia­da­ją­cą Ofia­rę, jaką Jezus skła­da Ojcu Nie­bie­skie­mu w Wie­czer­ni­ku i jaką w Koście­le zosta­wia na swo­ją pamiąt­kę. Ponie­waż już nie ma kapłań­stwa dzie­dzicz­ne­go, Jezus wybie­ra męż­czyzn i przy ołta­rzu posłu­gu­je się ich ręka­mi i usta­mi. To nie ksiądz skła­da ofia­rę, to obec­ny w kapła­nie Jezus ją skła­da. Kto uczest­ni­czy we Mszy świę­tej z wia­rą, ten wie, że jest to zawsze spo­tka­nie z Jezu­sem. Jezus w wypo­wie­dzi nad chle­bem wyraź­nie odsła­nia sens swej Ofia­ry na krzy­żu, bo mówi: „To jest Cia­ło moje, któ­re za was będzie wyda­ne”. Jesz­cze jaśniej zazna­cza to w sło­wach wypo­wie­dzia­nych nad winem: „To jest kie­lich Krwi mojej, nowe­go i wiecz­ne­go przy­mie­rza, któ­ra za was i za wie­lu będzie wyla­na na odpusz­cze­nie grze­chów. To czyń­cie na moją pamiąt­kę”. Spo­tka­nie z Jezu­sem jako dru­gim Mel­chi­ze­de­kiem jest warun­kiem rozu­mie­nia tajem­ni­cy całej litur­gii Mszy świę­tej. Ten, kto w kapła­nie widzi Jezu­sa, nigdy nie ma wąt­pli­wo­ści co do sen­su spie­sze­nia do kościo­ła, aby uczest­ni­czyć w Eucha­ry­stii. Kto w kapła­nie sto­ją­cym przy ołta­rzu nie widzi Jezu­sa, ten nie ma po co cho­dzić do kościo­ła. To Jezus kar­mi nas swo­im Cia­łem i swo­ją Krwią, a nie ksiądz. Ręce i usta kapła­na mogą być popla­mio­ne jego grze­cha­mi, ale Jezu­so­wi to nie prze­szka­dza, bo pokarm, któ­ry przez to narzę­dzie prze­ka­zu­je, jest ide­al­nie czy­sty i świę­ty. Gdy­by w kapła­nie nie było Jezu­sa, to by nie było anty­kle­ry­ka­li­zmu.