Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: 1 Sm 16,1b.6–7.10–13a; Ef 5,8–14; J 9,1–41

Uzdrowienie niewidomego od urodzenia

Uzdro­wie­nie nie­wi­do­me­go, Nico­las Pous­sin (1594–1665), Luwr, Paryż

Jezus prze­cho­dząc ujrzał pew­ne­go czło­wie­ka, nie­wi­do­me­go od uro­dze­nia. Splu­nął na zie­mię, uczy­nił bło­to ze śli­ny i nało­żył je na oczy nie­wi­do­me­go, i rzekł do nie­go: Idź, obmyj się w sadzaw­ce Siloe, co się tłu­ma­czy: Posła­ny. On więc odszedł, obmył się i wró­cił widząc. A sąsie­dzi i ci, któ­rzy przed­tem widy­wa­li go jako żebra­ka, mówi­li: Czyż to nie jest ten, któ­ry sie­dzi i żebrze? Jed­ni twier­dzi­li: Tak, to jest ten, a inni prze­czy­li: Nie, jest tyl­ko do tam­te­go podob­ny. On zaś mówił: To ja jestem. Zapro­wa­dzi­li więc tego czło­wie­ka, nie­daw­no jesz­cze nie­wi­do­me­go, do fary­ze­uszów. A dnia tego, w któ­rym Jezus uczy­nił bło­to i otwo­rzył mu oczy, był sza­bat. I znów fary­ze­usze pyta­li go o to, w jaki spo­sób przej­rzał. Powie­dział do nich: Poło­żył mi bło­to na oczy, obmy­łem się i widzę. Nie­któ­rzy więc spo­śród fary­ze­uszów rze­kli: Czło­wiek ten nie jest od Boga, bo nie zacho­wu­je sza­ba­tu. Inni powie­dzie­li: Ale w jaki spo­sób czło­wiek grzesz­ny może czy­nić takie zna­ki? I powsta­ło wśród nich roz­dwo­je­nie. Ponow­nie więc zwró­ci­li się do nie­wi­do­me­go: A ty, co o Nim myślisz w związ­ku z tym, że ci otwo­rzył oczy? Odpo­wie­dział: To jest pro­rok. Na to dali mu taką odpo­wiedź: Cały uro­dzi­łeś się w grze­chach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzu­ci­li. Jezus usły­szał, że wyrzu­ci­li go precz, i spo­tkaw­szy go rzekł do nie­go: Czy ty wie­rzysz w Syna Czło­wie­cze­go? On odpo­wie­dział: A któż to jest, Panie, abym w Nie­go uwie­rzył? Rzekł do nie­go Jezus: Jest Nim Ten, któ­re­go widzisz i któ­ry mówi do cie­bie. On zaś odpo­wie­dział: Wie­rzę, Panie! i oddał Mu pokłon.
Roz­wa­ża­nie
Fary­ze­usze pró­bu­ją w świe­tle wia­ry oce­nić dzia­ła­nie Jezu­sa. Wyda­je się, że słusz­nie zwra­ca­ją uwa­gę na kon­tekst i – moż­na by powie­dzieć – inte­gral­ność czy­nu Jezu­sa z cało­ścią wyzna­wa­nych zasad. Budzą się poważ­ne wąt­pli­wo­ści: Jezus nie sza­nu­je sza­ba­tu. Wyda­je się, że to jest zasad­ni­czy argu­ment. Jed­nak­że w dal­szej roz­mo­wie z uzdro­wio­nym ujaw­nia się ich wynio­słość. Nie wyobra­ża­ją sobie, że ktoś może ich pouczać. I tu jest pier­wot­na przy­czy­na ich błę­du: pycha, któ­ra zamy­ka ser­ce ludz­kie na łaskę. Bo łaska Boga nie zawsze przy­cho­dzi do czło­wie­ka w spo­sób przez nas ocze­ki­wa­ny i prze­wi­dy­wa­ny.