Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (41)

Zmar­twych­wsta­ły

Ks. Edward Sta­niek

Każ­dy czło­wiek jest panem śmier­ci, bo może zabić sie­bie i innych. Ten, kto skon­stru­ował bom­bę ato­mo­wą zabił dzie­siąt­ki tysię­cy. To jest pan śmier­ci i tym się chlu­bi. Dziś nowo­cze­sna broń może zabi­jać milio­ny. Czło­wiek jest panem śmier­ci, a nie jest panem życia, bo jeśli­by tak było, to mógł­by zmar­łe­go wskrze­sić. Panem śmier­ci i życia jest tyl­ko Bóg. Tę wła­dzę posia­da rów­nież Jezus jako Syn Boga. On ubrał się w nasze ludz­kie cia­ło i zgo­dził się na to, aby Go wład­cy śmier­ci zabi­li. Po trzech dniach zmar­twych­wstał, dowo­dząc, że jest Panem życia. Zale­ża­ło Mu na tym, aby mor­der­cy udo­ku­men­to­wa­li Jego śmierć, dla­te­go prze­bi­to Jego bok i z nie­go wypły­nę­ła krew i woda. Nie­pod­wa­żal­ny dowód fak­tycz­nej Jego śmier­ci. Żyje­my w cywi­li­za­cji śmier­ci – trze­ba to wie­dzieć i nie nale­ży się temu dzi­wić. Zabi­ja­nie to umi­ło­wa­ne zaję­cie wszyst­kich, któ­rzy chcą dowo­dzić, że mają wła­dzę nad inny­mi. Oni pod dowódz­twem Sza­ta­na, księ­cia impe­rium śmier­ci, lubu­ją się w mor­do­wa­niu. Mor­du­ją dzie­ci w łonach matek, w pro­bów­kach, przy poro­dzie, mor­du­ją nie­wy­god­nych, star­szych, cho­rych. Jed­nym z imion Jezu­sa jest – Zmar­twych­wsta­ły i spo­tka­nie z Nim ma wyjąt­ko­wo waż­ne zna­cze­nie. Jeśli bowiem On nie lęka się śmier­ci, to i ten, kto w Nie­go wie­rzy, nie musi się jej oba­wiać. Może nawet, jeśli to jest korzyst­ne dla zba­wie­nia innych, dobro­wol­nie zgo­dzić się na śmierć, bo wie, że Zmar­twych­wsta­ły go wskrze­si i wpro­wa­dzi w świat peł­ni życia, gdzie już nie ma śmier­ci. Spo­tka­nie ze Zmar­twych­wsta­łym jest decy­du­ją­cym kro­kiem w świat wia­ry. Kto nie wie­rzy, ten tego kro­ku nie sta­wia. W Ewan­ge­lii jest to nie­zwy­kle pre­cy­zyj­nie uka­za­ne na przy­kła­dzie Toma­sza Apo­sto­ła. On nie wie­rzył w Zmar­twych­wsta­łe­go. Miał obok świad­ków, któ­rzy z Nim roz­ma­wia­li, doty­ka­li śla­dów Jego ran po gwoź­dziach. Tomasz posta­wił waru­nek, jeśli sam śla­dów tych ran nie dotknie, nie uwie­rzy. Jezus publicz­nie, wobec zgro­ma­dzo­nych w Wie­czer­ni­ku, wzy­wa go, aby dotknął tak ran po gwoź­dziach, jak i rany po włócz­ni. A kie­dy Tomasz to czy­ni, Jezus mówi: „Uwie­rzy­łeś dla­te­go, że Mnie ujrza­łeś? Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li” (J 20,29). Kto wie­rzy w Jezu­sa, wie­rzy w Jego i swo­je zmar­twych­wsta­nie. W Koście­le okres Wiel­ka­no­cy to czas spo­tka­nia każ­de­go ochrzczo­ne­go ze Zmar­twych­wsta­łym. Spo­tka­nie nie może być teo­rią, lecz fak­tem. Kto bowiem z wia­rą dotknie Zmar­twych­wsta­łe­go w swym ser­cu, powta­rza sło­wa Toma­sza: „Pan mój i Bóg mój”. Naj­ła­twiej to uczy­nić pod­cho­dząc do Komu­nii Świę­tej. Kto ocza­mi ser­ca widzi Zmar­twych­wsta­łe­go, pod posta­cią chle­ba, ten wie, jaki jest cel wej­ścia do kościo­ła. Każ­da Msza świę­ta jest spo­tka­niem ze Zmar­twych­wsta­łym. Pra­gnie­niem wie­rzą­ce­go jest takie spo­tka­nie ze Zmar­twych­wsta­łym w godzi­nie śmier­ci, dla­te­go kapłan wezwa­ny do kona­ją­ce­go spie­szy do nie­go, aby mu podać Komu­nię Świę­tą. Trze­ba się zasta­no­wić, jak czę­sto w swo­ich roz­mo­wach z Jezu­sem posłu­gu­je­my się tym Jego imie­niem – Zmar­twych­wsta­ły. On na to cze­ka, bo w tym spo­tka­niu natych­miast sta­je­my w praw­dzie wobec życia docze­sne­go i wiecz­ne­go, w praw­dzie o śmier­ci i życiu. Kato­lik w tym spo­tka­niu odkry­wa, czym się róż­ni od nie­wie­rzą­cych w Jezu­sa. Skarb tego spo­tka­nia jest tak wiel­ki, że przy Zmar­twych­wsta­łym wszyst­kie skar­by docze­sno­ści się nie liczą.