Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Cud kanonizacyjny

Nie chciałam umierać

Flo­ri­beth infor­ma­cję o swo­im uzdro­wie­niu wysła­ła pra­wie ano­ni­mo­wo, z pocz­ty, któ­rą rzad­ko otwie­ra. Postu­la­cja pro­si­ła ją o pil­ny kon­takt, ale nie otrzy­my­wa­ła odpo­wie­dzi. Uda­ło się do niej dotrzeć tyl­ko dzię­ki deta­lo­wi, o któ­rym wspo­mnia­ła w swo­im liście. Kie­dy zosta­ła uzdro­wio­na, natych­miast uda­ła się do Sank­tu­arium na Kosta­ry­ce, dokąd pol­ski ksiądz z Kra­ko­wa przy­wiózł reli­kwię krwi bł. Jana Paw­ła II. Otrzy­maw­szy adres z kurii kra­kow­skiej, ks. postu­la­tor dotarł do kosta­ry­kań­skie­go sank­tu­arium, któ­re­go pro­boszcz przy­po­mniał sobie kobie­tę, skła­da­ją­cą przed reli­kwią bukiet kwia­tów.
W cza­sie ana­li­zy jej uzdro­wie­nia, Flo­ri­beth czę­sto musia­ła ukry­wać się w domu, albo wycho­dzić w prze­bra­niu. Mimo to wia­do­mość o jej uzdro­wie­niu roz­nio­sła się wśród tam­tej­szych dzien­ni­ka­rzy. Dotar­cie do wła­ści­wej kobie­ty uła­twił im ołta­rzyk na ścia­nie domu Flo­ri­beth, na któ­rym w dowód wdzięcz­no­ści uzdro­wio­na zło­ży­ła swo­je wyni­ki badań. Reli­gij­ność Kosta­ry­kań­czy­ków jest bar­dzo pro­sta, szcze­ra i spon­ta­nicz­na. Flo­ri­beth zechcia­ła udzie­lić nam obszer­ne­go wywia­du, z któ­re­go pocho­dzi publi­ko­wa­ny frag­ment: Kim dla Pani jest Jan Paweł II ? Kie­dy przy­był do moje­go kra­ju, na Kosta­ry­kę, mia­łam 19 lat. Wywarł na mnie wiel­kie wra­że­nie. Wzru­szył mnie, gdyż ema­no­wa­ło z nie­go coś szcze­gól­ne­go. Pamię­tam, że kie­dy prze­je­chał bli­sko, poczu­łam w sobie coś dziw­ne­go, jak­by dreszcz. Od tego momen­tu śle­dzi­łam jego pon­ty­fi­kat, a mój podziw dla Ojca Świę­te­go wzra­stał, gdyż był czło­wie­kiem innym niż pozo­sta­li. Swo­ją miłość do Jana Paw­ła II prze­nio­słam na moje dzie­ci. Nie star­czy mi życia, by podzię­ko­wać mu za jego nie­skoń­czo­ne miło­sier­dzie, moje podzię­ko­wa­nia będą wiecz­ne. Ile­kroć modli­łam się do moje­go świę­te­go Jana Paw­ła II – dla mnie od zawsze był świę­tym – bo wsta­wił się za mną do Boga, mówi­łam: „Ty jesteś tak bli­sko Boga, ja nie jestem god­na, powiedz Bogu, by Cię wysłu­chał, powiedz Mu, że nie chcę umie­rać”.
Jak nale­ży odczy­ty­wać Pani uzdro­wie­nie? Jeśli Bóg zwró­cił mi życie, zro­bił to, by świat to ujrzał i uwie­rzył, że Bóg ist­nie­je. Tam, gdzie nawet leka­rze mówią – nie, Bóg mówi – tak. Nie­ste­ty, w dzi­siej­szych cza­sach zatra­ci­ła się wia­ra w Boga, a On chce posłu­żyć się mną, jak narzę­dziem, by ludzie ujrze­li, co On może zdzia­łać, jeśli w Nie­go uwie­rzy­my. W całym uzdro­wie­niu ja nic nie zna­czę; to nie ja jestem cen­trum. Chcia­ła­bym, aby to było jasne. Jedy­ną waż­ną rze­czą jest to, co uczy­nił Bóg w moim cie­le na pół umar­łym. Pamię­tam, że kie­dy pisa­łam swój pierw­szy list pra­gnę­łam tyl­ko, by świat zdał sobie spra­wę z wiel­ko­ści Boga, nigdy nie sądzi­łam, że może to być począt­kiem tego, co się póź­niej wyda­rzy­ło. Okrą­ży­ła­bym cały świat, by dać świa­dec­two miło­ści Boga i za każ­dym razem, kie­dy mam opo­wie­dzieć o swo­im uzdro­wie­niu, pro­szę Pana, by obda­rzył mnie sło­wa­mi, któ­ry­mi mogła­bym się wypo­wie­dzieć, bym mogła pozo­sta­wić nasion­ko wia­ry w ludziach, któ­rzy­być może znaj­du­ją się w takiej samej lub gor­szej sytu­acji, jak wcze­śniej ja.
Co Pani odczu­ła, kie­dy otrzy­ma­ła sygnał z Postu­la­cji, aby się skon­tak­to­wać z biu­rem? Nie odczu­łam żad­ne­go stra­chu, powie­dzia­łam sobie: „Panie nie jestem god­na, ale Ty patrzysz w moje oczy z miło­sier­dziem; moje świa­dec­two zosta­ło wybra­ne spo­śród wie­lu innych”. Pamię­tam, że kie­dy pisa­łam swój pierw­szy list pra­gnę­łam tyl­ko, by świat zdał sobie spra­wę z wiel­ko­ści Boga. Kie­dy musia­łam udać się do Rzy­mu, by pod­dać się bada­niom, pamię­tam, że bała się moja mama. Ale ja jej powta­rza­łam, że Bóg dał mi życie, bym odda­ła sie­bie Bogu. Wyje­cha­łam więc z Kosta­ry­ki i byłam goto­wa na każ­dą pró­bę. I jeśli podo­ła­łam wszyst­kim tym bada­niom, któ­re zale­ci­li mi leka­rze, to tyl­ko po to, by poka­zać świa­tu wiel­kość miło­sier­dzia Boga. I tym spo­so­bem bada­nia lekar­skie potwier­dzi­ły moje uzdro­wie­nie. Roz­ma­wia­ła w Rzy­mie: Alek­san­dra Zapo­tocz­ny Flo­ri­beth, odpo­wia­da­jąc na moje pyta­nia, zapra­gnę­ła prze­słać gorą­ce pozdro­wie­nia dla całej Pol­ski! Pozdro­wie­nia i podzię­ko­wa­nie Bogu za ten kraj, w któ­rym uro­dził się Jan Paweł II.