Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Jan Paweł II (1920–2005)

Największy z Polaków

Kie­dy w cza­sie uro­czy­sto­ści pogrze­bo­wych ks. kard. Józef Rat­zin­ger powie­dział, że Jan Paweł II patrzy już na nas z Domu Ojca, nikt chy­ba nie miał wąt­pli­wo­ści, że tak jest na pew­no – nie może być ina­czej. Świad­czyć o tym mogły trans­pa­ren­ty i okrzy­ki zgro­ma­dzo­nych na pla­cu Świę­te­go Pio­tra „San­to sub­i­to” – świę­ty natych­miast. Tak, on był świę­ty. I to nie tyl­ko wte­dy, gdy zasia­dał na tro­nie Pio­tro­wym, ale już w Wado­wi­cach, Nie­go­wi­ci i Kra­ko­wie.
Karol Józef Woj­ty­ła (junior) uro­dził się 18 maja 1920 roku w Wado­wi­cach. Mat­ka Emi­lia z Kaczo­row­skich – mama Karo­la Woj­ty­ły – była kobie­tą wykształ­co­ną, dys­tyn­go­wa­ną, ale jed­no­cze­śnie wątłą i cho­ro­wi­tą. Jak napi­sa­ła w książ­ce „Mat­ka Papie­ża” Mile­na Kin­dziuk, kie­dy po raz trze­ci była w sta­nie bło­go­sła­wio­nym, a nosi­ła wów­czas Karo­la, prze­ży­ła dra­ma­tycz­ne chwi­le. „Nade­szła jesień 1919 roku. Emi­lia już czu­ła, wie­dzia­ła, że spo­dzie­wa się następ­ne­go dziec­ka. Dłu­go na nie cze­ka­ła. Od śmier­ci Olgi minę­ły ponad trzy lata i zaczy­na­ła się mar­twić, czy w ogó­le będzie jesz­cze mogła zajść w cią­żę. Tym bar­dziej, że mia­ła już trzy­dzie­ści sześć lat i sił jej raczej uby­wa­ło, niż przy­by­wa­ło. A tak pra­gnę­ła, by Edmund miał rodzeń­stwo. (…) Ale idyl­la nie trwa­ła dłu­go. Od leka­rza, zna­ne­go gine­ko­lo­ga i położ­ni­ka wado­wic­kie­go dok­to­ra Jana Moska­ły Emi­lia usły­sza­ła dia­gno­zę, któ­ra brzmia­ła jak wyrok: że cią­ża jest zagro­żo­na. Że jej nie dono­si i nie ma szans uro­dzić żywe­go dziec­ka. A jeśli dziec­ko się uro­dzi, to kosz­tem życia mat­ki. Aby więc rato­wać sie­bie, Emi­lia powin­na usu­nąć poczę­te już dziec­ko – oznaj­mił jej sta­now­czo lekarz. (…) Życie za życie? Jed­no ma być waż­niej­sze niż dru­gie? Każ­de ma prze­cież taką samą war­tość. I każ­de jest świę­te – wie­rzy­ła moc­no. Dane czło­wie­ko­wi przez Boga. Takie zasa­dy wynio­sła z domu i ich pie­czo­ło­wi­cie strze­gła. Wia­rę trak­to­wa­ła poważ­nie. Rozu­mia­ła, że albo ją prze­ło­ży na życie i zasto­su­je w prak­ty­ce, albo nie powin­na mówić o sobie, że jest wie­rzą­ca. (…) Chcia­ła żyć. Tak bar­dzo chcia­ła żyć. Po roz­mo­wie z mężem Emi­lia nie mia­ła już wąt­pli­wo­ści: uro­dzi to dziec­ko! Prze­cież ono ma pra­wo żyć. Jak trze­ba będzie, to ono da sobie radę, musi tyl­ko mu  to umoż­li­wić. A cokol­wiek się sta­nie, zna­czy, że taka jest wola Boża. Z rezy­gna­cji rodzi się to co wiel­kie”. I tak Emi­lia ura­to­wa­ła swo­je­go syna – pozwo­li­ła mu się uro­dzić. 20 maja 1920 roku chło­piec został ochrzczo­ny w koście­le przez księ­dza Fran­cisz­ka Żaka, kape­la­na woj­sko­we­go. Pani Emi­lia wycho­wy­wa­ła swo­ich synów Karo­la i Edmun­da w atmos­fe­rze poboż­no­ści. Marzy­ła, by jeden z nich został księ­dzem. Nie­ste­ty, zmar­ła kie­dy Karol nie miał jesz­cze dzie­wię­ciu lat. Dzień po pogrze­bie ojciec – Karol Woj­ty­ła senior – zabrał synów do sank­tu­arium w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, by powie­dzieć im, że kie­dy nie mają już ziem­skiej mamy, zawsze mogą ucie­kać się do Maryi. Kil­ka tygo­dni po śmier­ci mamy Lolek – tak nazy­wa­li chłop­ca bli­scy – przy­stą­pił do Pierw­szej Komu­nii Świę­tej. Zwy­kły chło­piec Dwa lata wvze­śniej, we wrze­śniu 1926 roku Karol roz­po­czął naukę w męskiej Szko­le Powszech­nej im. Mar­ci­na Wado­wi­ty w Wado­wi­cach. Był zdy­scy­pli­no­wa­nym, zdol­nym i pil­nym uczniem. Po zaję­ciach w szko­le chło­piec wraz z ojcem uda­wał się na obiad. Potem był czas odpo­czyn­ku i zabaw. Lolek wraz z kole­ga­mi biegł nad Ska­wę, gdzie grał w pił­kę noż­ną. Wie­czo­rem chło­piec odra­biał w domu lek­cje. Na zakoń­cze­nie dnia wraz z ojcem szedł na spa­cer, pod­czas któ­re­go czę­sto zaglą­da­li na chwi­lę modli­twy do kościo­ła. To wła­śnie ojciec zapro­wa­dził go do kościo­ła oo. Kar­me­li­tów, gdzie Karol przy­jął szka­plerz. Ten szcze­gól­ny znak Maryi nosił do koń­ca życia. Od 1931 roku Karol Woj­ty­ła kon­ty­nu­ował edu­ka­cję w Pań­stwo­wym Męskim Gim­na­zjum im. Mar­ci­na Wado­wi­ty w Wado­wi­cach. Wów­czas odkrył zami­ło­wa­nie do lek­cji języ­ka pol­skie­go, poezji i teatru. W grud­niu 1932 roku zmarł brat Karo­la Woj­ty­ły – Edmund, lekarz pra­cu­ją­cy w szpi­ta­lu w Bia­łej. Zara­ził się szkar­la­ty­ną od pacjent­ki, przy któ­rej czu­wał całą noc. Po śmier­ci bra­ta Karol pozo­stał na świe­cie z ojcem, któ­ry zaszcze­piał w nim zain­te­re­so­wa­nie histo­rią Pol­ski oraz chęć podró­żo­wa­nia. Swo­im przy­kła­dem uczył syna modli­twy, zawie­rze­nia Panu Bogu. Wspól­nie czy­ta­li Pismo Świę­te, piel­grzy­mo­wa­li do Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej i wyru­sza­li na gór­skie szla­ki. Wojen­ny Kra­ków 14 maja 1938 roku Karol zdał matu­rę i wraz z ojcem prze­pro­wa­dził się do Kra­ko­wa. Mło­dzie­niec roz­po­czął stu­dia z filo­lo­gii pol­skiej na Wydzia­le Filo­zo­ficz­nym Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go. Ukoń­czył jed­nak tyl­ko pierw­szy rok. 1 wrze­śnia 1939 roku wybu­chła II woj­na świa­to­wa i Niem­cy zli­kwi­do­wa­li Uni­wer­sy­tet, a jego pro­fe­so­rów wywieź­li do obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go w Sach­sen­hau­sen. Od paź­dzier­ni­ka 1939 roku Karol Woj­ty­ła spo­ty­kał się wie­czo­ra­mi w domu Juliu­sza Kydryń­skie­go z przy­ja­ciół­mi i z podzia­łem na role czy­ta­li wiel­ką lite­ra­tu­rę pol­ską. Z gru­py tej 22 sierp­nia 1941 roku powstał Teatr Rap­so­dycz­ny. Woj­ty­ła zda­wał sobie spra­wę z nie­bez­pie­czeń­stwa, a mimo to nie zaprze­stał swo­jej dzia­łal­no­ści w teatrze i w gru­pie Żywe­go Różań­ca. Zaan­ga­żo­wał się tak­że w dzia­łal­ność taj­nej orga­ni­za­cji, któ­ra ura­to­wa­ła tysią­ce Żydów. Cudem unik­nął śmier­ci, gdy 29 lute­go 1944 roku wie­czo­rem został potrą­co­ny przez nie­miec­ką cię­ża­rów­kę. Mło­de­go męż­czy­znę prze­wie­zio­no do szpi­ta­la, gdzie po dwóch dniach odzy­skał przy­tom­ność. W swo­jej „Auto­bio­gra­fii” tak wspo­mi­nał czas woj­ny: „W latach mojej mło­do­ści (…) byłem świad­kiem ogrom­nych cier­pień i bole­snych doświad­czeń. (…) Pokolenie,do któ­re­go nale­żę, zazna­ło okrop­no­ści woj­ny, obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, prze­śla­do­wań. (…). Otóż w tym wiel­kim i strasz­li­wym the­atrum dru­giej woj­ny świa­to­wej wie­le mi zosta­ło oszczę­dzo­ne. Prze­cież każ­de­go dnia mogłem zostać wzię­ty z uli­cy, z kamie­nio­ło­mu czy z fabry­ki i wywie­zio­ny do obo­zu. Nie­raz nawet zapy­ty­wa­łem same­go sie­bie: tylu moich rówie­śni­ków ginę­ło, a dla­cze­go nie ja? Dziś wiem, że to nie był przy­pa­dek. (…) Jeże­li patrzę na moją mło­dość, na tę mło­dość lat oku­pa­cji – strasz­li­wych lat, to był kosz­mar – widzę, że źró­dłem siły prze­bi­cia była Eucha­ry­stia. I nie tyl­ko dla mnie, dla wie­lu…”. W lutym 1940 roku Karol Woj­ty­ła poznał Jana Tyra­now­skie­go, kraw­ca, któ­ry opie­ko­wał się gru­pą Żywe­go Różań­ca przy koście­le na Dęb­ni­kach. Od nie­go uczył się „innych metod pra­cy nad sobą, któ­re wyprze­dzi­ły to, co potem zna­lazł w semi­na­rium”. „Tyra­now­ski, któ­ry sam kształ­to­wał się na dzie­łach św. Jana od Krzy­ża i św. Tere­sy od Jezu­sa, wpro­wa­dził mnie po raz pierw­szy w te nie­zwy­kłe, jak na mój ówcze­sny wiek, lek­tu­ry” – napi­sał po latach Papież w książ­ce „Dar i Tajem­ni­ca”. Czas spo­tka­nia ze św. Janem od Krzy­ża przy­padł na okres oku­pa­cji, czas lęku, poczu­cia zagro­że­nia. Aby móc stu­dio­wać tek­sty hisz­pań­skie­go misty­ka w ory­gi­na­le, Woj­ty­ła nauczył się tego języ­ka. Dzię­ki spo­tka­niu z misty­ką mógł pogłę­bić swo­je życie wewnętrz­ne. W niej szu­kał odpo­wie­dzi na drę­czą­ce go pyta­nia. Póź­niej św. Jano­wi poświę­cił swo­ją pra­cę magi­ster­ską oraz dok­tor­ską. Kamie­nio­łom We wrze­śniu 1940 roku Karol Woj­ty­ła roz­po­czął pra­cę jako robot­nik w kamie­nio­ło­mie na Zakrzów­ku.
Rok póź­niej prze­szedł do oczysz­czal­ni wody w fabry­ce sody Solvay w Bor­ku Fałęc­kim. 18 lute­go 1941 roku zmarł ojciec Karo­la Woj­ty­ły i mło­dzie­niec został sam na świe­cie. Powo­li odkry­wał powo­ła­nie. Wie­dział już na pew­no, że nie będzie akto­rem. Chciał zostać kar­me­li­tą. Oka­za­ło się to nie­moż­li­we więc jesie­nią 1942 roku Karol pod­jął decy­zję o wstą­pie­niu do pod­ziem­ne­go Kra­kow­skie­go Semi­na­rium Duchow­ne­go. Na dro­dze do kapłań­stwa Jako alumn roz­po­czął stu­dia z filo­zo­fii i teo­lo­gii. Po odzy­ska­niu przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści kon­ty­nu­ował je na Wydzia­le Teo­lo­gicz­nym Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go.  Wte­dy to mia­ło miej­sce jego spo­tka­nie z tomi­zmem, któ­re sam Woj­ty­ła okre­ślił jako „prze­wrót w dzie­dzi­nie inte­lek­tu­al­nej”. Na semi­na­rium nauko­wym u ks. prof. Igna­ce­go Różyc­kie­go Karol roz­po­czął pisa­nie pra­cy magi­ster­skiej. Nie ukoń­czył jej jed­nak wów­czas. Ks. kard. Ste­fan Sapie­ha posta­no­wił  wysłać go na stu­dia do Rzy­mu.  Jesz­cze przed wyjaz­dem, 13 paź­dzier­ni­ka  1946 roku w kapli­cy Pała­cu Arcy­bi­sku­pów Kra­kow­skich Karol Woj­ty­ła przy­jął z rąk ks. kard. Ste­fa­na Sapie­hy świę­ce­nia sub­dia­ko­na­tu, a tydzień póź­niej świę­ce­nia dia­ko­na­tu. W uro­czy­stość Wszyst­kich Świę­tych – 1 listo­pa­da 1946 roku – w kapli­cy Pała­cu Arcy­bi­sku­pów Kra­kow­skich Woj­ty­ła przy­jął z rąk ks. kard. Sapie­hy  świę­ce­nia kapłań­skie.  Dzień póź­niej na Wawe­lu w romań­skiej kryp­cie św. Leonar­da  odpra­wił trzy Msze świę­te – za dusze zmar­łych rodzi­ców i bra­ta. Kil­ka dni po świę­ce­niach mło­dy kapłan wyje­chał na stu­dia do Rzy­mu, gdzie na Uni­wer­sy­te­cie św. Toma­sza z Akwi­nu, Ange­li­cum, kon­ty­nu­ował pra­ce badaw­cze nad misty­ką św. Jana od Krzy­ża. Pod  kie­run­kiem o. Regi­nal­da Gar­ri­gou– -Lagrange’a, pau­li­na, napi­sał roz­pra­wę dok­tor­ską „Zagad­nie­nie wia­ry w dzie­łach św. Jana od Krzy­ża”, któ­rą obro­nił 19 czerw­ca 1948 roku. W Nie­go­wi­ci Po powro­cie do Pol­ski ks. Woj­ty­ła został wika­rym w para­fii w Nie­go­wi­ci.  Po roku został prze­nie­sio­ny do para­fii św. Flo­ria­na w Kra­ko­wie, gdzie zor­ga­ni­zo­wał m.in. kur­sy dla narze­czo­nych i zapo­cząt­ko­wał dusz­pa­ster­stwo aka­de­mic­kie. Stu­den­ci wraz z „Wuj­kiem” (tak nazy­wa­li mło­de­go kapła­na) wyjeż­dża­li na waka­cje, na reko­lek­cje, na nar­ty. 1 wrze­śnia 1951 roku ks. abp Euge­niusz Baziak udzie­lił ks. Woj­ty­le dwu­let­nie­go urlo­pu nauko­we­go dla przy­go­to­wa­nia habi­li­ta­cji. W 1954 roku kapłan roz­po­czął wykła­dy na Wydzia­le Filo­zo­ficz­nym Kato­lic­kie­go Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go w Lubli­nie. Ks. dr Woj­ty­ła był nie tyl­ko rze­tel­nym naukow­cem, ale i odda­nym dusz­pa­ste­rzem. Pro­wa­dził dusz­pa­ster­stwo aka­de­mic­kie i dusz­pa­ster­stwo służ­by zdro­wia. Wygła­szał dla leka­rzy cykl kon­fe­ren­cji oraz podej­mo­wał z nimi dys­ku­sje na tema­ty zwią­za­ne z ety­ką. Z pier­ście­niem na pal­cu 4 lip­ca 1958 roku, pod­czas wypra­wy kaja­ko­wej na Łynie, ks. Woj­ty­ła otrzy­mał wia­do­mość, iż papież Pius XII mia­no­wał go bisku­pem pomoc­ni­czym Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej. Ponad dwa mie­sią­ce póź­niej – 28 wrze­śnia 1958 roku, w uro­czy­stość św. Wacła­wa w Kate­drze na Wawe­lu – ks. dr Karol Woj­ty­ła otrzy­mał sakrę bisku­pią. Biskup Woj­ty­ła w peł­ni zaan­ga­żo­wał się w nową posłu­gę. Całym ser­cem był z tymi, do któ­rych został posła­ny. Brał udział w spo­tka­niach opłat­ko­wych dla róż­nych grup. W 1960 roku z jego ini­cja­ty­wy roz­po­czął dzia­łal­ność Insty­tut Rodzi­ny, któ­ry począt­ko­wo adre­so­wa­ny był tyl­ko do świec­kich, a potem tak­że i do księ­ży. W czerw­cu 1962 roku zmarł Metro­po­li­ta Kra­kow­ski Euge­niusz Baziak. Przez pół­to­ra roku funk­cję admi­ni­stra­to­ra Die­ce­zji Kra­kow­skiej peł­nił ks. bp Karol Woj­ty­ła. Od 11 paź­dzier­ni­ka 1962 roku ks. bp Woj­ty­ła brał udział w obra­dach Sobo­ru Waty­kań­skie­go II w Rzy­mie. 3 czerw­ca 1963 roku zmarł Ojciec Świę­ty Jan XXIII. 21 czerw­ca jego następ­cą został Paweł VI, któ­ry mia­no­wał ks. bp. Karo­la Woj­ty­łę arcy­bi­sku­pem Metro­po­li­tą Kra­kow­skim. W 1967 roku ks. abp Karol Woj­ty­ła otrzy­mał kape­lusz kar­dy­nal­ski. 6 sierp­nia 1978 roku zmarł papież Paweł VI i w Waty­ka­nie znów zwo­ła­no kon­kla­we. Z Pol­ski uda­li się na nie ks. kard. Ste­fan Wyszyń­ski oraz ks. kard. Karol Woj­ty­ła. Papie­żem został wybra­ny wów­czas ks. kard. Albi­no Lucia­ni, któ­ry przy­jął imię Jan Paweł I. Jego pon­ty­fi­kat trwał zale­d­wie trzy­dzie­ści trzy dni. Zmarł w nocy z 28 na 29 wrze­śnia. Koniecz­ne było kolej­ne kon­kla­we, któ­re trwa­ło zale­d­wie dwa dni. Jan Paweł II 16 paź­dzier­ni­ka 1978 roku ok. godz. 17.15 następ­cą św. Pio­tra i 264. bisku­pem Rzy­mu został wybra­ny Polak – Karol Woj­ty­ła, któ­ry przy­jął imię Jan Paweł II. 22 paź­dzier­ni­ka na pla­cu św. Pio­tra odby­ła się uro­czy­sta inau­gu­ra­cja pon­ty­fi­ka­tu Jana Paw­ła II. Pod­czas homi­lii nowy Papież wypo­wie­dział nie­za­po­mnia­ne sło­wa: „Nie lękaj­cie się przy­gar­nąć Chry­stu­sa i przy­jąć Jego wła­dzę! (…) Nie lękaj­cie się! Otwórz­cie, otwórz­cie na oścież drzwi Chry­stu­so­wi! Jego zbaw­czej wła­dzy otwórz­cie gra­ni­ce państw, sys­te­mów eko­no­micz­nych, sys­te­mów poli­tycz­nych, kie­run­ków cywi­li­za­cyj­nych! Nie lękaj­cie się!”. Pon­ty­fi­kat Jana Paw­ła II trwał 26 lat, 5 mie­się­cy i 16 dni. Był to naj­dłuż­szy pon­ty­fi­kat XX wie­ku i trze­ci co do dłu­go­ści w dzie­jach Kościo­ła. Dobrze obra­zu­ją go licz­by. Jan Paweł II ogło­sił 1338 bło­go­sła­wio­nych, w tym 160 Pola­ków, oraz 482 świę­tych, w tym 11 Pola­ków. W pamię­ci potom­nych Jan Paweł II zapi­sał się jako papież-piel­grzym, któ­ry wyszedł z Waty­ka­nu i poszedł do ludzi. Nie wszyst­kim podo­ba­ło się to, co robił Jan Paweł II. 13 maja 1981 roku, w rocz­ni­cę obja­wień Mat­ki Bożej w Fati­mie, Jan Paweł II został postrze­lo­ny na pla­cu św. Pio­tra przez turec­kie­go zama­chow­ca Meh­me­ta Ali Agcę. Stan Papie­ża był kry­tycz­ny. Cudem oca­lał. Jak sam potem wyznał, ura­to­wa­ła go Mary­ja. Według ofi­cjal­nych danych, Jan Paweł II odbył 104 zagra­nicz­ne piel­grzym­ki oraz ok. 145 podró­ży na tere­nie Włoch. Na dro­dze z Krzy­żem Przez wie­le lat cały świat widział sta­rze­ją­ce­go się, scho­ro­wa­ne­go czło­wie­ka. Papież nie ukry­wał tego. Szcze­gól­nie trud­ny był jed­nak ostat­ni rok jego życia. 20 mar­ca 2005 roku – w Nie­dzie­lę Pal­mo­wą – na zakoń­cze­nie Mszy św. uro­czy­ście odpra­wia­nej przed bazy­li­ką waty­kań­ską, cięż­ko cho­ry Ojciec Świę­ty uka­zał się w oknie Pała­cu Apo­stol­skie­go i trzy­ma­ną w ręku pal­mą pobło­go­sła­wił zgro­ma­dzo­nych. Obec­ność Ojca Świę­te­go wzbu­dzi­ła entu­zjazm ok. 50 tys. wier­nych, zebra­nych na pla­cu św. Pio­tra. 25 mar­ca, w Wiel­ki Pią­tek, w Rzym­skim Kolo­seum odby­ła się Dro­ga Krzy­żo­wa. Prze­wod­ni­czył jej ks. kard. Camil­lo Ruini, wika­riusz papie­ski dla Die­ce­zji Rzy­mu i prze­wod­ni­czą­cy Epi­sko­pa­tu Włoch. Ojciec Świę­ty uczest­ni­czył w modli­twie w swo­jej kapli­cy dzię­ki łączom tele­wi­zyj­nym. Do uczest­ni­ków Dro­gi Krzy­żo­wej skie­ro­wał swo­je prze­sła­nie, któ­re odczy­tał ks. kard. Ruini. Jan Paweł II zapew­nił, że wła­sne cier­pie­nia ofia­ro­wał, aby wypeł­nił się plan Boży, a Jego sło­wo szło mię­dzy ludzi. „Ze swej stro­ny jestem bli­ski tym wszyst­kim, któ­rzy w tej chwi­li doświad­cza­ją cier­pie­nia. Modlę się za każ­de­go z nich” – zapew­niał. 2 kwiet­nia o godz. 20 w apar­ta­men­cie Jana Paw­ła II zosta­ła odpra­wio­na Msza świę­ta z uro­czy­sto­ści Miło­sier­dzia Boże­go. Jan Paweł II przy­jął Wia­tyk oraz Sakra­ment Namasz­cze­nia Cho­rych. O godzi­nie 21.37, gdy na pla­cu św. Pio­tra trwa­ła modli­twa różań­co­wa, Ojciec Świę­ty Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca. Tę smut­ną wia­do­mość prze­ka­zał nam ze łza­mi w oczach Joaqu­ín Navar­ro-Valls – wie­lo­let­ni rzecz­nik Sto­li­cy Apo­stol­skiej.