Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Poznali Chrystusa przy łamaniu chleba

NIEDZIELA: Dz 2,14.22–28; 1 P 1,17–21; Łk 24,13–35
Oto dwaj ucznio­wie Jezu­sa tego same­go dnia, w pierw­szy dzień tygo­dnia, byli w dro­dze do wsi, zwa­nej Emaus, odda­lo­nej sześć­dzie­siąt sta­diów od Jero­zo­li­my. Roz­ma­wia­li oni ze sobą o tym wszyst­kim, co się wyda­rzy­ło. Gdy tak roz­ma­wia­li i roz­pra­wia­li ze sobą, sam Jezus przy­bli­żył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były nie­ja­ko na uwię­zi, tak że Go nie pozna­li. On zaś ich zapy­tał: Cóż to za roz­mo­wy pro­wa­dzi­cie ze sobą w dro­dze? Zatrzy­ma­li się smut­ni. A jeden z nich, imie­niem Kle­ofas, odpo­wie­dział Mu: Ty jesteś chy­ba jedy­nym z prze­by­wa­ją­cych w Jero­zo­li­mie, któ­ry nie wie, co się tam w tych dniach sta­ło. Zapy­tał ich: Cóż takie­go? Odpo­wie­dzie­li Mu: To, co się sta­ło z Jezu­sem z Naza­re­tu, któ­ry był pro­ro­kiem potęż­nym w czy­nie i sło­wie wobec Boga i całe­go ludu; jak arcy­ka­pła­ni i nasi przy­wód­cy wyda­li Go na śmierć i ukrzy­żo­wa­li. A myśmy się spo­dzie­wa­li, że wła­śnie On miał wyzwo­lić Izra­ela. Teraz zaś po tym wszyst­kim dziś już trze­ci dzień, jak się to sta­ło. Co wię­cej, nie­któ­re z naszych kobiet prze­ra­zi­ły nas: Były rano u gro­bu, a nie zna­la­zł­szy Jego cia­ła, wró­ci­ły i opo­wie­dzia­ły, że mia­ły widze­nie anio­łów, któ­rzy zapew­nia­ją, iż On żyje. Poszli nie­któ­rzy z naszych do gro­bu i zasta­li wszyst­ko tak, jak kobie­ty opo­wia­da­ły, ale Jego nie widzie­li. Na to On rzekł do nich: O nie­ro­zum­ni, jak nie­sko­re są wasze ser­ca do wie­rze­nia we wszyst­ko, co powie­dzie­li pro­ro­cy! Czyż Mesjasz nie miał tego cier­pieć, aby wejść do swo­jej chwa­ły? I zaczy­na­jąc od Moj­że­sza poprzez wszyst­kich pro­ro­ków wykła­dał im, co we wszyst­kich Pismach odno­si­ło się do Nie­go. Tak przy­bli­ży­li się do wsi, do któ­rej zdą­ża­li, a On oka­zy­wał, jako­by miał iść dalej. Lecz przy­mu­si­li Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wie­czo­ro­wi i dzień się już nachy­lił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miej­sce u sto­łu, wziął chleb, odmó­wił bło­go­sła­wień­stwo, poła­mał go i dawał im. Wte­dy otwo­rzy­ły się im oczy i pozna­li Go, lecz On znik­nął im z oczu. I mówi­li nawza­jem do sie­bie: Czy ser­ce nie pała­ło w nas, kie­dy roz­ma­wiał z nami w dro­dze i Pisma nam wyja­śniał? W tej samej godzi­nie wybra­li się i wró­ci­li do Jero­zo­li­my. Tam zasta­li zebra­nych Jede­na­stu i innych z nimi, któ­rzy im oznaj­mi­li: Pan rze­czy­wi­ście zmar­twych­wstał i uka­zał się Szy­mo­no­wi. Oni rów­nież opo­wia­da­li, co ich spo­tka­ło w dro­dze, i jak Go pozna­li przy łama­niu chle­ba.
Roz­wa­ża­nie
Wędru­ją­cy ucznio­wie zmie­rza­li do Emaus. Nie był to spa­cer, ale zwy­czaj­na uciecz­ka z Jero­zo­li­my, uciecz­ka od zagro­że­nia, od co dopie­ro oglą­da­nej śmier­ci Mistrza. Uciecz­ka od tego, co nie­zro­zu­mia­łe i zara­zem nie­po­ko­ją­ce. Tym­cza­sem spo­tka­ny i nie­roz­po­zna­ny Jezus tłu­ma­czy – nie wie­my jak dłu­go, ale tłu­ma­czy sło­wa Pisma, wyja­śnia dro­gę cier­pie­nia i krzy­ża. Oka­zu­je się, że to wszyst­ko było za mało, bo nadal mimo prze­czuć ucznio­wie nie­wie­le rozu­mie­ją. Dopie­ro Eucha­ry­stia otwie­ra ich oczy i zmie­nia myśle­nie. To waż­na meto­da roz­wią­zy­wa­nia trud­nych spraw i szu­ka­nia waż­nych odpo­wie­dzi. Jezus zapra­sza na Eucha­ry­stię, bo jest to wyjąt­ko­we wyda­rze­nie, któ­re nie­sie świa­tło zdol­ne prze­bić ciem­no­ści naszej codzien­no­ści.

rs