Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (50)

Klucz Dawida

Ks. Edward Sta­niek

Klucz umoż­li­wia otwie­ra­nie i zamy­ka­nie drzwi, jest on sym­bo­lem wła­dzy tego, kto go posia­da. Tak jest, gdy ktoś otrzy­mu­je miesz­ka­nie lub dom. Klu­cze w jego rękach są dowo­dem pra­wa, jakie ma do obiek­tu. Pro­rok Iza­jasz zapo­wia­da Mesja­sza sło­wa­mi: „Poło­żę klucz domu Dawi­da na jego ramie­niu” (Iz 22,22). W Apo­ka­lip­sie Jezus ma klucz Dawi­da (por. Ap 3,7). To imię Jezu­sa pozwa­la lepiej zro­zu­mieć Jego sło­wa wypo­wie­dzia­ne do Szy­mo­na: „Tobie dam klu­cze kró­le­stwa nie­bie­skie­go, cokol­wiek zwią­żesz na zie­mi, będzie zwią­za­ne i w nie­bie, a co roz­wią­żesz na zie­mi, będzie roz­wią­za­ne w nie­bie” (Mt 16,19), oraz sło­wa zano­to­wa­ne przez Łuka­sza: „wzię­li­ście klucz pozna­nia” (Łk 1,52), sygna­li­zu­ją­ce dru­gie biblij­ne zna­cze­nie sło­wa „klucz” jako posia­da­nie mądro­ści. Jezus jest Klu­czem Dawi­da, czy­li posia­da kró­lew­ską wła­dzę tak w odnie­sie­niu do potom­ków Dawi­da, jak i do wszyst­kich ludzi. Ta wła­dza posia­da wymiar usta­wo­daw­czy i sądow­ni­czy. Nie ma takich pro­ble­mów, któ­rych by Jezus nie roz­wią­zał. Czło­wiek wie­rzą­cy ze swy­mi pro­ble­ma­mi sta­je przed Nim i cze­ka na ich roz­wią­za­nie. Jest to waż­ne tak w życiu oso­bi­stym, rodzin­nym, zawo­do­wym, jak i spo­łecz­nym. Jezus jest Klu­czem. Jeśli alko­ho­lik uświa­do­mi sobie, że nie jest w sta­nie wyjść z uza­leż­nie­nia, to po oso­bi­stym spo­tka­niu z Jezu­sem, otrzy­ma od Nie­go wska­za­nia, co ma czy­nić, aby odzy­skać wol­ność. Bez tego Klu­cza nie jest w sta­nie otwo­rzyć celi, w jakiej sam się zamknął. Rzecz jasna, że przy takim podej­ściu jest potrzeb­na wia­ra w Jezu­sa i posłu­szeń­stwo Jego sło­wom. O tym warun­ku Chry­stus mówi do uczniów: „Jeśli we Mnie trwać będzie­cie, a sło­wa Moje w was, popro­si­cie, o cokol­wiek chce­cie, a to się wam speł­ni” (J 15,7). Sama proś­ba nie wystar­cza, potrzeb­ne jest „trwa­nie w Jezu­sie”, czy­li bli­skie spo­tka­nie z Nim i licze­nie tyl­ko na Nie­go. Jeśli Jezus prze­ka­zu­je Pio­tro­wi klu­cze kró­le­stwa nie­bie­skie­go, daje mu udział w swo­jej wła­dzy, a przez to pra­wo zała­twia­nia trud­nych sytu­acji. Takie bowiem zna­cze­nie ma sło­wo – „roz­wią­zać”. Odczy­tu­je­my je wów­czas, gdy nam uda­je się roz­wią­zać węzły. Szko­da, że te sło­wa zosta­ły zacie­śnio­ne jedy­nie do roz­grze­sze­nia. W nim bowiem jest zamknię­cie dotych­cza­so­we­go życia i zde­cy­do­wa­ne ucię­cie węzłów grze­chów. Tym­cza­sem Jezus dając wła­dzę klu­czy mówi nie tyl­ko o „roz­wią­zy­wa­niu”, ale i o „zwią­zy­wa­niu”, czy­li o mądrym roz­po­czy­na­niu dzieł, otwie­ra­ją­cych przed nami nowe per­spek­ty­wy. Ma to miej­sce, gdy czło­wiek poszu­ku­je szans wygra­nia życia i peł­ne­go wyko­rzy­sta­nia cza­su, jakim jesz­cze dys­po­nu­je na zie­mi. To otwar­cie jest peł­nią wol­no­ści. Samo ucię­cie tego, co za nami, to jesz­cze mało, jest potrzeb­ne wej­ście na dro­gę twór­cze­go wyko­rzy­sta­nia każ­dej godzi­ny, a do tego potrzeb­ne jest zawią­za­nie przy­jaź­ni z mądry­mi ludź­mi i Bogiem. Męż­czy­zna w peł­ni lat, na dro­dze coraz więk­szych suk­ce­sów, dowia­du­je się, że jest cho­ry na raka i ma przed sobą naj­wy­żej kil­ka mie­się­cy. Po roz­mo­wie z Jezu­sem oświad­cza żonie i dzie­ciom, że chce z nimi wyko­rzy­stać czas, jakim dys­po­nu­je. Naj­bliż­si podej­mu­ją to zada­nie. Tata wyjeż­dżał z rodzi­ną na spa­ce­ry do lasu, miał dla nich wie­le cza­su, dzie­ci przy­go­to­wy­wał do samo­dziel­ne­go życia. O jego cho­ro­bie nie mówi­li, bo tata powie­dział, że szko­da na to cza­su. Życie jest waż­niej­sze niż cho­ro­ba. On w spo­tka­niu z Jezu­sem sko­rzy­stał z Jego klu­czy, otwie­ra­ją­cych przed nim świat rodzin­nej miło­ści. Synek po jego pogrze­bie powie­dział, że tak pięk­nych dni, jak przez osiem ostat­nich mie­się­cy, w ich domu nie było. Kto żyje Ewan­ge­lią wie, że Jezus jest nie­za­wod­nym Klu­czem.