Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

DAR BOJAŹNI BOŻEJ

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 11 czerw­ca br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Dar bojaź­ni Bożej, o któ­rym dziś mówi­my, zamy­ka serię kate­chez o sied­miu darach Ducha Świę­te­go. Nie ozna­cza on lęka­nia się Boga: wie­my dobrze, że Bóg jest Ojcem, że nas miłu­je i pra­gnie nasze­go zba­wie­nia, i zawsze prze­ba­cza, zawsze! Dla­te­go nie ma powo­dów, aby się Go lękać! Bojaźń Boża nato­miast jest darem Ducha, któ­ry przy­po­mi­na nam, jak bar­dzo jeste­śmy mali przed Bogiem i Jego miło­ścią oraz że naszym dobrem jest pokor­ne, nazna­czo­ne sza­cun­kiem i ufno­ścią, zda­nie się w Jego ramio­na. To wła­śnie jest bojaź­nią Bożą: powie­rze­nie się dobro­ci nasze­go Ojca, któ­ry tak bar­dzo nas kocha. (…) W doświad­cze­niu [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział: Witam ser­decz­nie uczest­ni­czą­cych w audien­cji Pola­ków. Bra­cia i sio­stry, dzi­siaj w litur­gii wspo­mi­na­my św. Bar­na­bę Apo­sto­ła. Wraz ze św. Paw­łem sze­rzył Ewan­ge­lię wśród pogan. Gor­li­wy, pełen wia­ry i Ducha Świę­te­go bez resz­ty oddał swe życie Chry­stu­so­wi. Poniósł śmierć męczeń­ską. Uczmy się od nie­go Bożej bojaź­ni i wytrwa­ło­ści w wie­rze. Z odwa­gą gło­śmy świa­tu orę­dzie Ewan­ge­lii. Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus. [/pullquote]naszych ogra­ni­czeń i nasze­go ubó­stwa Duch Świę­ty nas pocie­sza i pozwa­la nam zro­zu­mieć, że jedy­ną waż­ną spra­wą jest pozwo­le­nie, by Jezus pro­wa­dził nas w ramio­na swe­go Ojca. Dla­te­go wła­śnie tak bar­dzo potrze­bu­je­my tego daru Ducha Świę­te­go. Bojaźń Boża pozwa­la nam sobie uświa­do­mić, że wszyst­ko jest dzie­łem łaski i że naszą jedy­ną praw­dzi­wą siłą jest naśla­do­wa­nie Pana Jezu­sa oraz pozwo­le­nie, by Ojciec mógł obda­rzyć nas swo­ją dobro­cią i swo­im miło­sier­dziem. (…) Bojaźń Boża nie czy­ni nas chrze­ści­ja­na­mi zalęk­nio­ny­mi i ustę­pli­wy­mi, lecz rodzi w nas odwa­gę i moc! Jest darem czy­nią­cym z nas chrze­ści­jan prze­ko­na­nych, entu­zja­stycz­nych, któ­rzy nie są pod­po­rząd­ko­wa­ni Panu ze stra­chu, ale dla­te­go, że są poru­sze­ni i zdo­by­ci Jego miło­ścią! Być zdo­by­tym miło­ścią Boga! Jakie to pięk­ne. Dać się zdo­być przez tę miłość Taty, któ­ry tak bar­dzo nas kocha, kocha nas całym swym ser­cem. Ale uwa­żaj­my, gdyż dar Boży, dar bojaź­ni Bożej jest też „alar­mem” w obli­czu zatwar­dzia­ło­ści w grze­chu. (…) Uwa­żaj­my, aby nie pokła­dać nadziei ani w pie­nią­dzach, ani w dumie, ani we wła­dzy, ani w próż­no­ści, gdyż wszyst­ko to nie może nam obie­cy­wać nicze­go dobre­go! Myślę na przy­kład o oso­bach, któ­re są odpo­wie­dzial­ne za innych i dają się sko­rum­po­wać – czy sądzi­cie, że oso­ba sko­rum­po­wa­na będzie szczę­śli­wa po dru­giej stro­nie? Nie, cały owoc jej korup­cji zepsuł jej ser­ce i trud­no będzie pójść do Pana. Myślę o tych, któ­rzy żyją z han­dlu ludź­mi i z nie­wol­ni­czej pra­cy; czy uwa­ża­cie, że ci ludzie, któ­rzy wyko­rzy­stu­ją innych przez pra­cę nie­wol­ni­czą, mają w ser­cu miłość Bożą? Nie, nie mają bojaź­ni Bożej i nie są szczę­śli­wi. Nie są nimi. Myślę o tych, któ­rzy wytwa­rza­ją broń, aby wywo­ły­wać woj­ny; czy myśli­cie, że to jest zawód? Jestem pewien, że jeśli zadam teraz pyta­nie: ilu z was jest pro­du­cen­tem bro­ni? – odpo­wiedź będzie: nikt, nikt. Ci fabry­kan­ci bro­ni nie usły­szą Sło­wa Boże­go! Oni wytwa­rza­ją śmierć, są han­dla­rza­mi śmier­ci i pro­wa­dzą rynek śmier­ci. Oby bojaźń Boża uzmy­sło­wi­ła im, że pew­ne­go dnia wszyst­ko się skoń­czy i będą musie­li zdać spra­wę Bogu.