Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Imiona Jezusa (53)

Mesjasz

Ks. Edward Sta­niek

Mesjasz to grec­ki prze­kład ara­mej­skie­go sło­wa „namasz­czo­ny”. W Sta­rym Testa­men­cie okre­śla­no nim kró­la i kapła­na. Te dwie wła­dze były bowiem prze­ka­zy­wa­ne przez namasz­cze­nie. W Nowym Testa­men­cie to sło­wo jest odda­ne w imie­niu Chry­stus. Trze­ba jed­nak zatrzy­mać się nad imie­niem Mesjasz, bo tak nazy­wa­no ocze­ki­wa­ne­go przez żydów wyba­wi­cie­la, któ­ry miał dać Izra­eli­tom wol­ność poli­tycz­ną, a w wymia­rze całe­go świa­ta miał obja­wić wła­dzę nad wszyst­kim co ist­nie­je, czy­li pod­po­rząd­ko­wać sobie wszel­kie stwo­rze­nie. Ponie­waż w cza­sach Jezu­sa Izra­eli­ci głę­bo­ko prze­ży­wa­li nie­wo­lę w rękach oku­pan­ta, jakim byli Rzy­mia­nie, sło­wo Mesjasz łączo­no z tym, któ­ry ich z tej oku­pa­cji wyba­wi. Tak też odbie­rał misję Jezu­sa Judasz, któ­ry chciał spro­wo­ko­wać Jezu­sa do dzia­ła­nia i był pew­ny, że – sko­ro czy­ni cuda – włos z gło­wy Mu nie spad­nie. To poli­tycz­ne rozu­mie­nie sło­wa Mesjasz jest wciąż żywe u tych, któ­rzy cze­ka­ją na udział we wła­dzy w nowym impe­rium Mesja­sza. Sen o takim impe­rium powra­ca. Zna­mien­ne jed­nak jest to, cze­go Judasz nie odczy­tał z tek­stów Sta­re­go Testa­men­tu, w któ­rych zapo­wia­da­no cier­pie­nie Mesja­sza. Namasz­czo­ny przez Boga wyko­na wszyst­kie zada­nia, jakie Ojciec nie­bie­ski Mu zle­ci. Jed­ne już są wyko­na­ne, to dzie­ła Mesja­sza, Jezu­sa syna Maryi z Naza­re­tu, od Jego naro­dzin do Zmar­twych­wsta­nia. Inne są reali­zo­wa­ne przez Nie­go w Koście­le, któ­ry mimo wie­lu kry­zy­sów nie­ustan­nie rośnie, zwłasz­cza od stro­ny ducha, bo insty­tu­cjo­nal­ny wymiar bywa nisz­czo­ny, a nawet roz­ry­wa­ny i powsta­ją z nie­go inne insty­tu­cje, dziś mówi się o wie­lu Kościo­łach. Jezus jako Mesjasz w ewan­ge­licz­nej wizji prze­kra­cza wszyst­kie cia­sne uję­cia Jego misji i jawi się jako ten, któ­ry dwu­krot­nie przyj­dzie na zie­mię. Jed­no przyj­ście ma już za sobą, a finisz tego wyda­rze­nia po ludz­ku został odno­to­wa­ny w kro­ni­kach histo­rycz­nych jako śmierć na Gol­go­cie. Nato­miast w ser­cach ludzi wie­rzą­cych został odno­to­wa­ny fak­tem zmar­twych­wsta­nia Mesja­sza i Jego wstą­pie­nia do Nie­ba z wyraź­ną zapo­wie­dzią powtór­ne­go przyj­ścia, ale już nie po to, aby cier­pieć i umie­rać, ale aby zwy­cię­żyć w ser­cach wszyst­kich, któ­rzy w Nie­go uwie­rzy­li. Imię Mesjasz wpi­sa­ne w Biblię pozwa­la dostrzec tego, na kogo Żydzi cze­ka­ją. Oni nie uzna­li Jego pierw­sze­go przyj­ścia, ale wciąż cze­ka­ją na Jego chwa­leb­ne przyj­ście, widząc w Nim swe­go roda­ka i mając pew­ność, że na pod­sta­wie tego pokre­wień­stwa będą na pierw­szym miej­scu w Jego Impe­rium. Wie­rzą­cy Żyd roz­ra­du­je się tym przyj­ściem. Jeśli zacho­wał spra­wie­dli­wość, będzie mógł uczest­ni­czyć w Jego chwa­le. Każ­dy jed­nak sta­nie przed pyta­niem, dla­cze­go w Nie­go nie uwie­rzył, gdy przy­był, ukry­wa­jąc swe Bóstwo i wzy­wa­jąc ich do wia­ry. Są tacy Żydzi, któ­rzy aktem wia­ry opo­wia­da­ją się po stro­nie Jezu­sa, syna Marii z Naza­re­tu, i uzna­ją Jego pierw­sze przyj­ście. Jest ich jed­nak nie­wie­lu. Nie do nas nale­ży wyda­wa­nie opi­nii na ich temat. Dzię­ku­je­my Bogu za to, że ocza­mi wia­ry w umę­czo­nym na krzy­żu Mesja­szu może­my dostrzec Syna Boże­go i przy­jąć Jego kon­cep­cję życia, jaką prze­ka­zał w Ewan­ge­lii. Tak przy­go­to­wa­ni nie oba­wia­my się powtór­ne­go przyj­ścia i cze­ka­my na nie z wiel­ką nadzie­ją i rado­ścią. Jezus nie ocze­ku­je od nas dia­lo­gu ze swy­mi roda­ka­mi, on ocze­ku­je tyl­ko oso­bi­ste­go spo­tka­nia z Nim i wej­ścia do kró­le­stwa nie­bie­skie­go. Trze­ba o tym pamię­tać zwłasz­cza wte­dy, gdy media podej­mu­ją ten temat.