Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (1)

Bóg i Mamona

Ks. Edward Sta­niek

Papież Fran­ci­szek wzy­wa mło­dzież do odczy­ta­nia Ewan­ge­lii z punk­tu widze­nia ubó­stwa, czy­sto­ści i miło­sier­dzia. W tym roku trwa reflek­sja nad sło­wa­mi: „Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy w duchu, albo­wiem do nich nale­ży kró­le­stwo nie­bie­skie” (Mt 5,3). Do tema­tu ubó­stwa Ojciec Świę­ty nawią­zu­je od same­go począt­ku pon­ty­fi­ka­tu. Tym też tłu­ma­czył przy­ję­cie imie­nia Fran­ci­szek, pod­kre­śla­jąc, że cho­dzi o św. Fran­cisz­ka z Asy­żu. Chcąc odkryć bogac­two tego ubó­stwa, trze­ba rów­nież zatrzy­mać się nad tym, co Ewan­ge­li­ści zano­to­wa­li na temat pie­nię­dzy. Taki jest też cel roz­wa­żań, jakie podej­mu­je­my. Jezus nazy­wa szczę­śli­wy­mi ubo­gich duchem, a nie ubo­gich kie­sze­nią, ale dość czę­sto moż­na spo­tkać prze­sta­wia­nie akcen­tu z ducha na kie­szeń. Kto zna spoj­rze­nie Jezu­sa na pie­nią­dze, ten Jego wypo­wie­dzi na temat ubó­stwa w duchu odczy­ta o wie­le popraw­niej. Już w Kaza­niu na Górze Jezus wyraź­nie stwier­dza: Nikt nie może dwom panom słu­żyć. Bo albo jed­ne­go będzie nie­na­wi­dził, a dru­gie­go będzie miło­wał; albo z jed­nym będzie trzy­mał, a dru­gim wzgar­dzi. Nie może­cie słu­żyć Bogu i Mamo­nie” (Mt 6,24). Przez Mamo­nę Jezus rozu­mie pie­nią­dze i to wszyst­ko, co moż­na za pie­nią­dze kupić i sprze­dać. Prze­stro­ga Jezu­sa wyraź­nie usta­wia hie­rar­chię war­to­ści, bo ona decy­du­je o tym, komu, lub cze­mu czło­wiek słu­ży. Jeśli słu­ży Mamo­nie, nie potra­fi słu­żyć Bogu. Jeśli słu­ży Bogu, potra­fi posłu­żyć się pie­niędz­mi tak, jak Bóg tego ocze­ku­je, i nie sta­nie się ich nie­wol­ni­kiem. Jezus kie­ro­wał swo­je sło­wa do ludzi wie­rzą­cych w Boga, bo Ojciec nie­bie­ski nie pozwo­lił Mu wycho­dzić do pogan. Jego słu­cha­cze wie­dzie­li, co to zna­czy słu­żyć Bogu, czy­li ukła­dać życie według Jego Pra­wa i peł­nić Jego wolę. Ale poku­sa usta­wie­nia pie­nię­dzy na pierw­szym pla­nie, tak że w pra­gnie­niach czło­wie­ka mogły mu zasło­nić Boga, była moc­na. Dla­te­go Jezus sta­wia spra­wę na ostrzu noża. Doma­ga się zde­cy­do­wa­ne­go opo­wie­dze­nia się po stro­nie Boga, a nie Mamo­ny. Wie­lu sądzi, że moż­na żyć dla pie­nię­dzy i dla Boga. Ale samo takie zesta­wie­nie jest już klę­ską czło­wie­ka, bo jeśli to uczy­ni, sta­wia pie­nią­dze na tym samym pozio­mie, co Boga. Kto tak myśli, już odwra­ca się od Boga, bo żad­na stwo­rzo­na war­tość nie może być zesta­wia­na z Nim. Tak myśli każ­dy zło­dziej. On wyżej sta­wia pie­nią­dze niż Boga. Jeśli krad­nie, lek­ce­wa­ży Boga i Jego przy­ka­za­nie: „Nie krad­nij”. Żyje­my w śro­do­wi­skach, w któ­rych jeste­śmy okra­da­ni. Dziś wie­lu wybie­ra Mamo­nę i jej słu­ży, choć wyda­je mu się, że to ona jemu słu­ży. Tym­cza­sem ona się już nim posłu­gu­je, a on jest cał­ko­wi­cie od niej uza­leż­nio­ny, i bez niej żyć nie potra­fi. Dziś dla wie­lu pie­niądz jest naj­waż­niej­szy. Świat, w jakim żyje­my, jest zbu­do­wa­ny na pie­nią­dzach i to dru­ko­wa­nych, i nie mają­cych pokry­cia w war­to­ściach – a tyl­ko wte­dy ma jakieś sym­bo­licz­ne zna­cze­nie. W cza­sach Jezu­sa był cen­ną war­to­ścią w rękach tego, kto go posia­dał. Jeste­śmy świad­ka­mi biz­ne­sów opar­tych już nie na bank­no­tach, ale jedy­nie na kon­tach ban­ko­wych, a te są tyl­ko cyfra­mi na kom­pu­te­ro­wych ekra­nach. Nasz eko­no­micz­ny świat jest zbu­do­wa­ny na fik­cji, a nie na war­to­ściach. Trze­ba zatem spoj­rzeć na pie­niądz i na jego temat poroz­ma­wiać z Jezu­sem, bo ta roz­mo­wa wta­jem­ni­cza w praw­dę o współ­cze­snym świe­cie.
Jezus stwier­dza jasno: „Nie może­cie słu­żyć Bogu i Mamo­nie”.