Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

BÓG JEST CIERPLIWYM OJCEM

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­na na pla­cu
św. Pio­tra w Waty­ka­nie przed modli­twą Anioł Pań­ski, 20 lip­ca br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!

Fot. L’Osservatore Romano
Fot. L’Osservatore Roma­no

Litur­gia pro­po­nu­je przy­po­wie­ści ewan­ge­licz­ne, czy­li krót­kie opo­wia­da­nia, któ­ry­mi posłu­gi­wał się Jezus, aby gło­sić rze­szom kró­le­stwo Boże. Wśród zawar­tych w dzi­siej­szej Ewan­ge­lii jest jed­na dość zło­żo­na, któ­rą Jezus wyja­śnia uczniom: przy­po­wieść o dobrym ziar­nie i kąko­lu, któ­ra sta­wia czo­ło pro­ble­mo­wi zła w świe­cie i pod­kre­śla cier­pli­wość Boga (por. Mt 13,24–30.36–43). Sce­na roz­gry­wa się na polu, na któ­rym wła­ści­ciel zasie­wa ziar­no; ale nocą przy­cho­dzi nie­przy­ja­ciel i zasie­wa kąkol – ter­min ten po hebraj­sku wywo­dzi się z tego same­go korze­nia co sło­wo „Sza­tan” i przy­wo­łu­je poję­cie podzia­łu. Wszy­scy wie­my, że dia­beł jest „mąci­cie­lem”, że zawsze chce wpro­wa­dzać podział mię­dzy oso­by, rodzi­ny, naro­dy i ludy. Słu­dzy chcie­li­by natych­miast wyrwać złe zie­le, jed­nak wła­ści­ciel zabra­nia im, tak to wyja­śnia­jąc: „Nie, byście zbie­ra­jąc chwast nie wyrwa­li razem z nim i psze­ni­cy” (Mt 13,29). Wszy­scy wie­my, że gdy kąkol wzra­sta, tak upo­dab­nia się do dobre­go ziar­na, iż ist­nie­je nie­bez­pie­czeń­stwo, że się je pomy­li. Nauka pły­ną­ca z tej przy­po­wie­ści jest dwo­ja­ka. Po pierw­sze mówi, że zło w świe­cie pocho­dzi nie od Boga, ale od Jego nie­przy­ja­cie­la, Złe­go. Cie­ka­we, że Zły sie­je kąkol w ciem­no­ści, w zamie­sza­niu; tam idzie siać kąkol, gdzie nie ma świa­tła. Ten wróg jest prze­bie­gły: zasiał zło pośród dobra, tak że ludzie nie są w sta­nie wyraź­nie ich od sie­bie oddzie­lić; ale osta­tecz­nie Bóg może to zro­bić. Docho­dzi­my tu do dru­gie­go tema­tu: kon­tra­stu mię­dzy nie­cier­pli­wo­ścią sług i cier­pli­wym cze­ka­niem wła­ści­cie­la pola, któ­ry jest obra­zem Boga. My cza­sa­mi jeste­śmy bar­dzo sko­rzy, by osą­dzać, kla­sy­fi­ko­wać, umiesz­czać tu dobrych a tam złych. Przy­po­mnij­cie sobie modli­twę czło­wie­ka pysz­ne­go: „O Boże, dzię­ku­ję Ci, że jestem dobry, nie jestem jak inni ludzie, źli…” (por. Łk 18,11–12). Nato­miast Bóg cze­ka. Patrzy na „pole” życia każ­dej oso­by z cier­pli­wo­ścią i miło­sier­dziem. Widzi o wie­le lepiej niż my brud i zło, ale widzi też i ziar­na dobra, ufnie cze­ka­jąc, aż doj­rze­ją. Bóg jest cier­pli­wy, potra­fi cze­kać. Jakie to pięk­ne: nasz Bóg jest cier­pli­wym ojcem, któ­ry zawsze na nas cze­ka, cze­ka na nas z ser­cem na dło­ni, aby nas przy­jąć, aby nam prze­ba­czyć. On zawsze nam prze­ba­cza, kie­dy do Nie­go przy­cho­dzi­my. Posta­wa wła­ści­cie­la jest posta­wą nadziei opar­tej na pew­no­ści, że ani pierw­sze, ani ostat­nie sło­wo nie nale­ży do zła. Co wię­cej, to dzię­ki tej cier­pli­wej nadziei Boga sam kąkol, czy­li złe ser­ce z tylo­ma grze­cha­mi, może w koń­cu stać się dobrym ziar­nem. Ale uwa­ga: Ewan­ge­licz­na cier­pli­wość nie jest obo­jęt­no­ścią wobec zła; nie moż­na mie­szać dobra ze złem. W obli­czu kąko­lu obec­ne­go w świe­cie, uczeń Pana jest wezwa­ny do naśla­do­wa­nia cier­pli­wo­ści Boga, żywiąc nadzie­ję w opar­ciu o nie­za­chwia­ną ufność w osta­tecz­ne zwy­cię­stwo dobra, czy­li Boga. Rze­czy­wi­ście, na koń­cu zło zosta­nie w koń­cu usu­nię­te: w cza­sie żni­wa, czy­li sądu, żni­wia­rze wyko­na­ją roz­kaz wła­ści­cie­la oddzie­la­jąc kąkol, aby go spa­lić (por. Mt 13,30). W dniu osta­tecz­ne­go żni­wa sędzią będzie Jezus, Ten, któ­ry zasiał dobre ziar­no w świe­cie i któ­ry sam stał się „kło­sem ziar­na”, umarł i zmar­twych­wstał. Na koń­cu wszy­scy będzie­my sądze­ni tą samą mia­rą, jaką sami sądzi­li­śmy: mia­ra miło­sier­dzia, któ­rą posłu­gi­wa­li­śmy wobec innych, będzie uży­ta tak­że wobec nas. Pro­śmy Mary­ję, aby pomo­gła nam wzra­stać w cier­pli­wo­ści, nadziei i miło­sier­dziu wobec wszyst­kich naszych bra­ci.