Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

JEZUS JEST ZAWSZE Z NAMI!

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­na na pla­cu
św. Pio­tra w Waty­ka­nie przed modli­twą Anioł Pań­ski, 10 sierp­nia br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Dzi­siej­sza Ewan­ge­lia opo­wia­da nam o Jezu­sie, któ­ry cho­dzi po wodach jezio­ra. Po roz­mno­że­niu chle­ba i ryb zachę­cił On uczniów, by wsie­dli do łodzi i prze­pra­wi­li się na dru­gi brzeg, a sam poże­gnał tłu­my, po czym odda­lił się na górę, aby modlić się do póź­nej nocy. Tym­cza­sem na jezio­rze nasta­ła sil­na burza. W samym jej środ­ku Jezus zbli­ża się do łodzi uczniów, idąc po wodach jezio­ra. Widząc Go, ucznio­wie się prze­stra­szy­li, myśląc, że to zja­wa, ale On ich uspo­ko­ił: „Odwa­gi! Ja jestem, nie bój­cie się!”. Piotr, z typo­wym dla nie­go zapa­łem, jak gdy­by wysta­wia Go na pró­bę: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do sie­bie po wodzie”. A Jezus mówi mu: „Przyjdź!”. Piotr wycho­dzi z łodzi i zaczy­na iść po wodzie; ale ude­rza go sil­ny wiatr i zaczy­na tonąć. Woła więc: „Panie, ratuj mnie!”. Jezus wycią­ga rękę i go pod­no­si. Opo­wieść ta jest pięk­ną iko­ną wia­ry Pio­tra Apo­sto­ła. W gło­sie Jezu­sa, któ­ry mówi do nie­go: „Przyjdź!”, roz­po­zna­je on echo pierw­sze­go spo­tka­nia nad brze­giem tego same­go jezio­ra, i natych­miast kolej­ny raz zosta­wia łódź i podą­ża w kie­run­ku Mistrza. I idzie po jezio­rze! Ufna i szyb­ka odpo­wiedź na wezwa­nie Pana pozwa­la doko­ny­wać rze­czy nad­zwy­czaj­nych. Sam Jezus nam powie­dział, że wie­rząc w Nie­go, wie­rząc Jego sło­wu, wie­rząc Jego gło­so­wi, jeste­śmy w sta­nie czy­nić cuda. Jed­nak Piotr zaczy­na tonąć w chwi­li, gdy odry­wa wzrok od Jezu­sa i daje się ponieść ota­cza­ją­cym go prze­ciw­no­ściom. Ale Pan wciąż jest tutaj i kie­dy Piotr Go wzy­wa, Jezus go oca­la od nie­bez­pie­czeń­stwa. W oso­bie Pio­tra, z jego zapa­łem i sła­bo­ścia­mi, opi­sa­na jest nasza wia­ra; zawsze kru­cha i sła­ba, nie­spo­koj­na, a jed­nak zwy­cię­ska wia­ra chrze­ści­ja­ni­na idzie na spo­tka­nie ze zmar­twych­wsta­łym Panem pośród burz i nie­bez­pie­czeństw świa­ta. Bar­dzo waż­na jest rów­nież sce­na koń­co­wa. „Gdy [Jezus z Pio­trem] wsie­dli do łodzi, wiatr się uci­szył. Ci zaś, któ­rzy byli w łodzi, upa­dli przed Nim, mówiąc: Praw­dzi­wie jesteś Synem Bożym”. W łodzi znaj­do­wa­li się wszy­scy ucznio­wie, połą­cze­ni doświad­cze­niem sła­bo­ści, zwąt­pie­nia, stra­chu, „małej wia­ry”. Ale kie­dy do łodzi wsia­da Jezus, atmos­fe­ra się zmie­nia: wszy­scy czu­ją się zjed­no­cze­ni w wie­rze w Nie­go. Wszy­scy, mali i zalęk­nie­ni, sta­ją się wiel­cy w chwi­li, gdy pada­ją na kola­na i uzna­ją w swo­im mistrzu Syna Boże­go. Ile razy zda­rza się to rów­nież nam!
Bez Jezu­sa, z dala od Nie­go, czu­je­my się zalęk­nie­ni i prze­cięt­ni do tego stop­nia, że myśli­my, i nie damy sobie rady. Bra­ku­je wia­ry! Ale Jezus jest zawsze z nami, być może ukry­ty, ale obec­ny i gotów nas wspie­rać. Oto praw­dzi­wy obraz Kościo­ła: łódź, któ­ra musi sta­wiać czo­ło burzom i nie­kie­dy wyda­je się, że za chwi­lę zato­nie. Oca­la­ją ją nie umie­jęt­no­ści i odwa­ga ludzi, ale wia­ra, któ­ra pozwa­la iść tak­że w ciem­no­ści, pośród trud­no­ści. Wia­ra daje nam pew­ność, że Jezus jest przy nas obec­ny, że Jego dłoń nas chwy­ta, aby wyba­wić od nie­bez­pie­czeństw. Wszy­scy jeste­śmy w tej łodzi i czu­je­my się tam bez­piecz­ni, pomi­mo swo­ich ogra­ni­czeń i sła­bo­ści. Jeste­śmy bez­piecz­ni przede wszyst­kim wte­dy, gdy umie­my paść na kola­na i ado­ro­wać Jezu­sa, jedy­ne­go Pana nasze­go życia. Zawsze o tym przy­po­mi­na nasza Mat­ka, Madon­na. Zwróć­my się do niej z ufno­ścią: Anioł Pań­ski…