Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 1 – 6 IX 2014

PONIEDZIAŁEK

1 Kor 2,1–5; Łk 4,16–30
Sło­wo Boże: Zwi­nąw­szy księ­gę oddał słu­dze i usiadł; a oczy wszyst­kich w syna­go­dze były w Nim utkwio­ne. Począł więc mówić do nich: „Dziś speł­ni­ły się te sło­wa Pisma, któ­re­ście sły­sze­li”. A wszy­scy przy­świad­cza­li Mu i dzi­wi­li się peł­nym wdzię­ku sło­wom. Jezus jak każ­dy wie­rzą­cy żyd się­ga po natchnio­ne księ­gi. Po gło­śnym odczy­ta­niu tek­stu biblij­ne­go stwier­dza: „Dziś speł­ni­ły się te sło­wa Pisma…”. To ozna­cza, że Jezus w spo­sób jak naj­bar­dziej oso­bi­sty odno­si te sło­wa do sie­bie. W świe­tle tych słów rozu­mie swo­je zada­nie. Jest pew­ny, że Pismo opi­su­je Jego sytu­ację. Tym samym Pan uczy nas, co zna­czy przy­jąć sło­wo Boga, i zachę­ca, by w sło­wie Boga odkryć ukry­tą moc.
Modli­twa dnia: Panie Jezu Chry­ste, Ty pole­ci­łeś dążyć do Cie­bie przez pokor­ne kro­cze­nie za Two­im krzy­żem, spraw łaska­wie, aby­śmy za wsta­wien­nic­twem bło­go­sła­wio­nej Bro­ni­sła­wy, po nie­do­lach życia docze­sne­go mogli uczest­ni­czyć w Two­jej chwa­le.
WTOREK
1 Kor 2,10b–16; Łk 4,31–37
Sło­wo Boże: Był w syna­go­dze czło­wiek, któ­ry miał w sobie ducha nie­czy­ste­go. Zaczął on krzy­czeć wnie­bo­gło­sy: „Och, cze­go chcesz od nas, Jezu­sie Naza­rej­czy­ku?…”. Lecz Jezus roz­ka­zał mu suro­wo: „Milcz i wyjdź z nie­go”. Z tym samym natar­czy­wie agre­syw­nym pyta­niem-zarzu­tem mógł­by dziś wobec Jezu­sa sta­nąć nie­je­den współ­cze­sny czło­wiek: cze­go chcesz ode mnie, Jezu­sie z Naza­re­tu? Jed­nak war­to sta­wiać to samo pyta­nie, ale w innym tonie: Jezu, cze­go ode mnie ocze­ku­jesz? Dopie­ro z tego pyta­nia rodzi się życie wia­rą, poważ­ne trak­to­wa­nie nauki ewan­ge­licz­nej. Kie­dy ostat­ni raz posta­wi­łem sobie to pyta­nie?
Modli­twa dnia: Boże wszech­świa­ta, od Cie­bie pocho­dzi wszel­ka dosko­na­łość, zaszczep w naszych ser­cach miłość ku Tobie i daj nam wzrost poboż­no­ści, umoc­nij w nas wszyst­ko, co dobre, i tro­skli­wie strzeż tego, co umoc­ni­łeś.
ŚRODA
1 Kor 3,1–9; Łk 4,38–44
Sło­wo Boże: O zacho­dzie słoń­ca wszy­scy, któ­rzy mie­li cier­pią­cych na roz­ma­ite cho­ro­by, przy­no­si­li ich do Nie­go. On zaś na każ­de­go z nich kładł ręce i uzdra­wiał ich. Tak­że złe duchy wycho­dzi­ły z wie­lu, woła­jąc: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On je gro­mił i nie pozwa­lał im mówić. Wie­lu przy­no­si­ło do Jezu­sa swo­ich bli­skich cho­rych. Bo wobec ich nie­ule­czal­nej cho­ro­by i cier­pie­nia sta­wa­li bez­rad­ni. Teraz zna­leź­li wyj­ście z trud­nej sytu­acji. Roz­wią­za­niem oka­zał się Jezus, Jego miło­sier­dzie. Oto wyj­ście god­ne głę­bo­kie­go namy­słu i jak naj­szer­sze­go zasto­so­wa­nia. Nie cze­kaj­my, aż sta­nie­my pod ścia­ną trud­ne­go pro­ble­mu, już dziś swą modli­twą nie­śmy bli­skich przed Jezu­sa.
Modli­twa dnia: Boże, Ty opie­ku­jesz się swo­im ludem i z miło­ścią nim kie­ru­jesz, za wsta­wien­nic­twem świę­te­go Grze­go­rza, papie­ża, udziel ducha mądro­ści powo­ła­nym do rzą­dze­nia Kościo­łem, niech postę­py wier­nych w świę­to­ści przy­czy­nia­ją się do wiecz­ne­go szczę­ścia ich paste­rzy.
CZWARTEK
1 Kor 3,18–23; Łk 5,1–11
Sło­wo Boże: Gdy prze­stał mówić, rzekł do Szy­mo­na: „Wypłyń na głę­bię i zarzuć sie­ci na połów”. A Szy­mon odpo­wie­dział: „Mistrzu, całą noc pra­co­wa­li­śmy i nice­śmy nie uło­wi­li. Lecz na Two­je sło­wo zarzu­cę sie­ci”. Sko­ro tak uczy­ni­li, zagar­nę­li wiel­kie mnó­stwo ryb. Jakie argu­men­ty prze­ko­nu­ją dziś czło­wie­ka naj­bar­dziej? Dobro dru­gie­go? Wła­sna korzyść? Tro­ska o rodzi­nę, bli­skich? To wszyst­ko się liczy. Może wzgląd na dobro ojczy­zny? Zbyt czę­sto jest tyl­ko slo­ga­nem. A wzgląd na Boga? Czy robię coś dla­te­go, że Bóg wła­śnie tak mówi, wska­zu­je, zabra­nia – czy ten argu­ment ist­nie­je w mojej świa­do­mo­ści? Piotr ze wzglę­du na Jezu­sa rzu­cił sieć i prze­ko­nał się, że to przy­no­si owo­ce.
PIĄTEK
1 Kor 4,1–5; Łk 5,33–39
Sło­wo Boże: Nikt nie przy­szy­wa do sta­re­go ubra­nia łaty z tego, co ode­rwie od nowe­go… Nikt też mło­de­go wina nie wle­wa do sta­rych bukła­ków; w prze­ciw­nym razie mło­de wino roze­rwie bukła­ki i samo wyciek­nie, i bukła­ki się zepsu­ją. Lecz mło­de wino nale­ży lać do nowych bukła­ków. Łącze­nie sta­re­go z nowym jest według Jezu­sa nie do przy­ję­cia. Otóż ten, kto żyje w mocy Ducha Świę­te­go, zawsze w ser­cu zacho­wu­je mło­dość peł­ną rado­ści, entu­zja­zmu, goto­wo­ści do pój­ścia dalej. Sta­rym jest czło­wiek uwi­kła­ny w swo­je wady, przy­zwy­cza­je­nia. Skost­nia­ły. Albo jeste­śmy mło­dzi, bo czer­pie­my z Ducha Boże­go, albo sta­rzy, bo pozba­wie­ni wewnętrz­ne­go świa­tła.
SOBOTA
1 Kor 4,6–15; Łk 6,1–5
Sło­wo Boże: W pewien sza­bat Jezus prze­cho­dził wśród zbóż, a ucznio­wie zry­wa­li kło­sy i wykru­sza­jąc je ręka­mi, jedli. Na to nie­któ­rzy z fary­ze­uszów mówi­li: „Cze­mu czy­ni­cie to, cze­go nie wol­no czy­nić w sza­bat?”. W wie­lu sytu­acjach prze­pi­sy pod­po­wia­da­ją nam wła­ści­we roz­wią­za­nie. Nie są jed­nak w sta­nie opi­sać każ­dej sytu­acji, jaka może nas spo­tkać. Wów­czas koniecz­nym sta­je się dzia­ła­nie, któ­re nie tyle odwo­łu­je się do lite­ry, co do ducha prze­pi­su. I Jezus ten spo­sób postę­po­wa­nia wska­zał uczniom. Nie śle­pa wier­ność prze­pi­so­wi, ale wier­ność war­to­ści, któ­rej prze­pis słu­ży, jest naszym zada­niem.