Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 8 – 13 IX 2014

PONIEDZIAŁEK

Mi 5,1–4a; Mt 1,1–16.18–23
ŚWIĘTO NARODZENIA NMP
Sło­wo Boże: Abra­ham był ojcem Iza­aka; Iza­ak ojcem Jaku­ba; Jakub ojcem Judy i jego bra­ci; Juda zaś był ojcem Fare­sa i Zary, któ­rych mat­ką była Tamar. Fares był ojcem Ezro­na; Ezron ojcem Ara­ma; Aram ojcem Ami­na­da­ba; Ami­na­dab ojcem Naas­so­na; Naas­son ojcem Sal­mo­na; Sal­mon ojcem Booza, a mat­ką była Rachab. Imio­na wypi­sa­ne nie­mal jed­nym pocią­gnię­ciem pió­ra – jed­no za dru­gim. Bynaj­mniej nie jest to lista naj­święt­szych, naj­spra­wie­dliw­szych, naj­czyst­szych czy też naj­do­sko­nal­szych człon­ków naro­du wybra­ne­go. Abra­ham skła­mał, Jakub oszu­kał, Rachab była pro­sty­tut­ką, a Bat­sze­ba zdra­dzi­ła męża. Dla­cze­go taka zaska­ku­ją­ca lista przod­ków Pana? Bo to Bóg czy­ni świę­tym mimo ludz­kich sła­bo­ści.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, macie­rzyń­stwo Naj­święt­szej Dzie­wi­cy sta­ło się począt­kiem nasze­go zba­wie­nia, udziel swo­im słu­gom łaski, aby świę­to Jej Naro­dze­nia utwier­dzi­ło nas w poko­ju.
WTOREK
1 Kor 6,1–11; Łk 6,12–19
Sło­wo Boże: Z całej Judei i z Jero­zo­li­my oraz z wybrze­ża Tyru i Sydo­nu, przy­szli oni, aby Go słu­chać i zna­leźć uzdro­wie­nie ze swo­ich cho­rób. Tak­że i ci, któ­rych drę­czy­ły duchy nie­czy­ste, dozna­wa­li uzdro­wie­nia. A cały tłum sta­rał się Go dotknąć, ponie­waż moc wycho­dzi­ła od Nie­go i uzdra­wia­ła wszyst­kich. Żeby tyl­ko Go dotknąć… Czy dziś może­my dotknąć nasze­go Pana? Tak, o ile postę­pu­je­my zgod­nie z wia­rą, a nie według wła­snych upodo­bań. Nic tak nie nisz­czy duszy ludz­kiej jak samo­wo­la, ule­głość wobec zachcia­nek, nie­opa­no­wa­ne emo­cje. Gdy zauwa­ży­my choć­by w naj­mniej­szym stop­niu wspo­mnia­ne posta­wy, win­ni­śmy wra­cać do Jezu­sa i szu­kać u Nie­go uzdro­wie­nia.
Modli­twa dnia: Boże, Ty świę­te­go Pio­tra uczy­ni­łeś słu­gą nie­wol­ni­ków oraz umoc­ni­łeś prze­dziw­ną miło­ścią i cier­pli­wo­ścią w nie­sie­niu im pomo­cy. Dozwól, byśmy dzię­ki jego orę­dow­nic­twu czy­nem i praw­dą kocha­li bliź­nich, szu­ka­jąc tego, co jest zna­mie­niem Jezu­sa Chry­stu­sa.
ŚRODA
1 Kor 7,25–31; Łk 6,20–26
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wie­ni jeste­ście wy, ubo­dzy, albo­wiem do was nale­ży kró­le­stwo Boże. Bło­go­sła­wie­ni wy, któ­rzy teraz gło­du­je­cie, albo­wiem będzie­cie nasy­ce­ni. Bło­go­sła­wie­ni wy, któ­rzy teraz pła­cze­cie, albo­wiem śmiać się będzie­cie. Bło­go­sła­wie­ni będzie­cie, gdy ludzie was znie­na­wi­dzą… Ubo­dzy, głod­ni, pła­czą­cy, prze­śla­do­wa­ni – ten rodzaj szczę­ścia wyda­je się mało real­ny. A jed­nak jest moż­li­wy. Rzecz nie w tym, by szu­kać ubó­stwa, gło­du, pła­czu czy prze­śla­do­wań dla nich samych. Trze­ba z pro­sto­tą akcep­to­wać zwy­czaj­ne zda­rze­nia, wypeł­nia­ją­ce codzien­ność. Błę­dem jest szu­kać cze­goś inne­go niż to, co nas spo­ty­ka, by zbu­do­wać trwa­łą jed­ność z Bogiem. Albo będzie­my z Bogiem dziś, w danej nam codzien­no­ści, albo wca­le.
Modli­twa dnia: Boże, Ty nam zesła­łeś Zba­wi­cie­la i uczy­ni­łeś nas swo­imi przy­bra­ny­mi dzieć­mi, wej­rzyj łaska­wie na wie­rzą­cych w Chry­stu­sa, i obdarz ich praw­dzi­wą wol­no­ścią i wiecz­nym dzie­dzic­twem.
CZWARTEK
1 Kor 8,1b–7.10–13; Łk 6,27–38
Sło­wo Boże: Bądź­cie miło­sier­ni, jak Ojciec wasz jest miło­sier­ny. Nie sądź­cie, a nie będzie­cie sądze­ni; nie potę­piaj­cie, a nie będzie­cie potę­pie­ni; odpusz­czaj­cie, a będzie wam odpusz­czo­ne. Dawaj­cie, a będzie wam dane… Jeśli porów­nu­je­my się z ludź­mi – a jest to odruch tyle powszech­ny, co wpro­wa­dza­ją­cy w błąd – nic na tym nie zysku­je­my, poza chwi­lą płyt­kiej satys­fak­cji lub przy­krej fru­stra­cji. Pan chce nam tego zaosz­czę­dzić i dla­te­go wska­zu­je na mia­rę, któ­ra jest rze­czy­wi­ście nie­osią­gal­na, ale rów­no­cze­śnie jest twór­cza, bo otwie­ra per­spek­ty­wę wzro­stu, któ­ry nie ma gra­nic. Z takim prze­wod­ni­kiem war­to iść. Modli­twa dnia: Boże, Ty nam zesła­łeś Zba­wi­cie­la i uczy­ni­łeś nas swo­imi przy­bra­ny­mi dzieć­mi, wej­rzyj łaska­wie na wie­rzą­cych w Chry­stu­sa, i obdarz ich praw­dzi­wą wol­no­ścią i wiecz­nym dzie­dzic­twem.
PIĄTEK
1 Kor 9,16–19.22–27; Łk 6,39–42
Sło­wo Boże: Cze­mu to widzisz drza­zgę w oku swe­go bra­ta, a bel­ki we wła­snym oku nie dostrze­gasz? Jak możesz mówić swe­mu bra­tu: „Bra­cie, pozwól, że usu­nę drza­zgę, któ­ra jest w two­im oku”, gdy sam bel­ki w swo­im oku nie widzisz. Dla­cze­go naj­ciem­niej jest pod latar­nią? Bo czło­wiek w oce­nie swych wła­snych spraw, to jest czy­nów, zamia­rów, słów, gestów może się mylić. Wyka­zu­je­my głę­bo­ką spo­strze­gaw­czość, gdy spo­ty­ka­my swych bli­skich, współ­pra­cow­ni­ków czy przy­pad­ko­wych ludzi. Spon­ta­nicz­nie oce­nia­my. Ale gdy przy­cho­dzi zna­leźć chwi­lę cza­su na wła­sny rachu­nek sumie­nia – tu zwy­kle bra­ku­je cza­su. Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, spraw, aby Naj­święt­sza Dzie­wi­ca Mary­ja wszyst­kim odda­ją­cym cześć Jej chwa­leb­ne­mu Imie­niu wyjed­na­ła dary Twe­go miło­sier­dzia.
SOBOTA
1 Kor 10,14–22; Łk 6,43–49
Sło­wo Boże: Poka­żę wam, do kogo podob­ny jest każ­dy, kto przy­cho­dzi do Mnie, słu­cha słów moich i wypeł­nia je. Podob­ny jest do czło­wie­ka, któ­ry budu­je dom: wko­pał się głę­bo­ko i fun­da­ment zało­żył na ska­le. Gdy przy­szła powódź, p otok wez­bra­ny ude­rzył w ten dom, ale nie zdo­łał go naru­szyć. Dobry dom oso­bi­ste­go życia zbu­do­wa­ny może być tyl­ko na fun­da­men­cie sło­wa Boże­go. Ducho­wa pra­ca nie­ustan­nie prze­bie­ga na wie­lu pozio­mach. Pozo­sta­je­my wciąż przy fun­da­men­tach – słu­cha­my sło­wa Boże­go; wzno­si­my oka­za­łe ścia­ny – bo pie­lę­gnu­je­my miłość bliź­nie­go; coraz pięk­niej urzą­dza­my wnę­trze – pogłę­bia­my miłość Boga. I wszyst­ko w jed­nym cza­sie. Od fun­da­men­tu po szczyt.
Modli­twa dnia: Boże, mocy ufa­ją­cych Tobie, Ty spra­wi­łeś, że świę­ty Jan Chry­zo­stom wsła­wił się wymo­wą i męstwem w zno­sze­niu prze­śla­do­wań, oświeć nas jego nauką i umoc­nij przy­kła­dem nie­ugię­tej cier­pli­wo­ści.