Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (6)

Darowany dług

Ks. Edward Sta­niek

Czy Jezus otwie­ra przed swym uczniem moż­li­wość zacią­ga­nia dłu­gów czy bra­nia kre­dy­tów? To jest aktu­al­ne pyta­nie. Jezus takiej moż­li­wo­ści nie otwie­ra. Wzy­wa do tego, aby poży­czyć temu, kto fak­tycz­nie potrze­bu­je, nawet ryzy­ku­jąc, że dług nie zosta­nie zwró­co­ny (por. Łk 6,35), ale nie zachę­ca do zacią­ga­nia dłu­gu. Kto bowiem to czy­ni sta­je się nie­wol­ni­kiem. Uczeń Jezu­sa ma być wol­ny i jeśli zacią­ga dług winien wie­dzieć, w jakiej mie­rze może go spła­cić. Do pyta­nia o zacią­ga­nie dłu­gu Jezus w Ewan­ge­lii kil­ka­krot­nie nawią­zu­je. Ono jest obec­ne w poucze­niach Jezu­sa, zwłasz­cza w przy­po­wie­ściach. Język finan­so­wy jest jed­nym z waż­nych języ­ków i mądry jest ten, kto umie się nim posłu­gi­wać. Przy­po­wieść o nie­li­to­ści­wym dłuż­ni­ku daje odpo­wiedź na wie­le pytań, z jaki­mi zma­ga­ją się nasze poko­le­nia. Kre­dyt jest pożycz­ką, a nasz świat jest budo­wa­ny na kre­dy­tach. Ewan­ge­lia nie jest na nich budo­wa­na. Jezus jest naj­lep­szym biz­nes­me­nem i pod Jego okiem nale­ży dosko­na­lić sztu­kę ewan­ge­licz­ne­go biz­ne­su. Mistrz z Naza­re­tu otwie­ra nam rów­nież oczy na mecha­ni­zmy biz­ne­sów, z jaki­mi mamy do czy­nie­nia we współ­cze­snym świe­cie. Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do kró­la, któ­ry chciał się roz­li­czyć ze swy­mi słu­ga­mi. Gdy zaczął się roz­li­czać, przy­pro­wa­dzo­no mu jed­ne­go, któ­ry był mu winien dzie­sięć tysię­cy talen­tów. Ponie­waż nie miał z cze­go ich oddać, pan kazał sprze­dać go razem z żoną, dzieć­mi i całym jego mie­niem, aby dług w ten spo­sób odzy­skać. Wte­dy słu­ga padł mu do stóp i pro­sił go: „Panie, okaż mi swą cier­pli­wość, a wszyst­ko ci oddam”. Pan uli­to­wał się nad owym słu­gą, uwol­nił go i dług mu daro­wał (Mt 18,23–27). Talent to naj­więk­sza jed­nost­ka mone­tar­na grec­ka, liczą­ca oko­ło sze­ściu tysię­cy dena­rów, a była to cena oko­ło 30 kg sre­bra. Rocz­ny dochód kró­la Hero­da się­gał 900 talen­tów. Jezus mówi o pożycz­ce dzie­się­ciu tysię­cy talen­tów, a to jest war­tość pra­cy szes­na­stu tysię­cy ludzi przez dzie­sięć lat. Wiel­kość tej pożycz­ki trud­no sobie nawet wyobra­zić, a w przy­po­wie­ści jest to znak bogac­twa tego, kto poży­cza, oraz ryzy­ka tego, kto tak wiel­ki dług zacią­ga. Nie wie­my z jakie­go powo­du i w jakim cza­sie słu­ga, zacią­gnął tak wiel­ki dług. Pew­ne jest nato­miast to, że on nie był w sta­nie go zwró­cić. Król odwo­łu­je się zatem do komor­ni­ków, któ­rzy mają ścią­gnąć to, co ma. Komor­nik mógł sprze­dać nie tyl­ko mie­nie dłuż­ni­ka, ale i jego same­go jako nie­wol­ni­ka oraz jego żonę i dzie­ci. Dług bowiem to zawsze nie­wo­la. Decy­zja kró­la była jasna. Taka jest bowiem spra­wie­dli­wość. Sytu­acja słu­gi była kata­stro­fal­na. W tym obra­zie słu­gi mogą się odna­leźć wszy­scy, któ­rzy zacią­ga­ją kre­dy­ty i są nie­wy­pła­cal­ni. Oni wie­dzą, w jakiej sytu­acji się znaj­du­ją. Król z przy­po­wie­ści odsła­nia swe obli­cze prze­ba­cza­ją­ce­go wład­cy i w odpo­wie­dzi na proś­bę o prze­su­nię­cie ter­mi­nu spła­ty dłu­gu, decy­du­je się na jego daro­wa­nie. Jezus zmie­rza do tego, aby przez wiel­kość dłu­gu i posta­wę dłuż­ni­ka pomóc nam zro­zu­mieć nasze poło­że­nie wobec spra­wie­dli­we­go i miło­sier­ne­go Boga. Waż­ne jest jasne stwier­dze­nie, że jest moż­li­wość daro­wa­nia dłu­gu i nie jest ono sprzecz­ne ze spra­wie­dli­wo­ścią. Wła­ści­ciel może zre­zy­gno­wać z ocze­ki­wa­nia na spra­wie­dli­wość, wzbi­ja się wów­czas ponad dług i o ile dłuż­nik pro­si, może dług daro­wać. To nie jest spra­wie­dli­wość, ale dobroć i miło­sier­dzie wła­ści­cie­la. Jest jed­nak jeden waru­nek oka­za­nia tej dobro­ci. O tym mówi dal­sza część przy­po­wie­ści.