Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 15–20 IX 2014

PONIEDZIAŁEK

Hbr 5,7–9; Łk 2,33–35
WSPOMNIENIE NMP BOLESNEJ
Sło­wo Boże: Oto Ten prze­zna­czo­ny jest na upa­dek i na powsta­nie wie­lu w Izra­elu i na znak, któ­re­mu sprze­ci­wiać się będą. A Two­ją duszę miecz prze­nik­nie, aby na jaw wyszły zamy­sły serc wie­lu. Nikt nie chce złych wróżb co do swej przy­szło­ści. Nic dziw­ne­go, że boimy się tru­dów, któ­re mogą cze­kać w przy­szło­ści. Tym razem Mary­ja sły­szy nie­ła­twe do przy­ję­cia pro­roc­two, zapo­wia­da­ją­ce ból porów­na­ny do mie­cza. Nie jest to wróż­ba, bo Mary­ja wie, że nie jest w ręku bez­myśl­nych sił. To pro­roc­two, któ­re przy­cho­dzi od Stwór­cy peł­ne­go miło­ści. Też trud­ne, a jed­nak zupeł­nie inne. Wie­dząc, że jest w ręku Pana, może iść ku nie­zna­ne­mu.
Modli­twa dnia: Boże, Ty spra­wi­łeś, że obok Two­je­go Syna wywyż­szo­ne­go na krzy­żu sta­ła współ­cier­pią­ca Mat­ka, daj, aby Twój Kościół uczest­ni­czył razem z Mary­ją w męce Chry­stu­sa i zasłu­żył na udział w Jego zmar­twych­wsta­niu.
WTOREK
1 Kor 12,12–14.27–31a; Łk 7,11–17
Sło­wo Boże: Gdy zbli­żył się do bra­my miej­skiej, wła­śnie wyno­szo­no umar­łe­go, jedy­ne­go syna mat­ki, a ta była wdo­wą. Towa­rzy­szył jej spo­ry tłum z mia­sta. Na jej widok Pan uża­lił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przy­stą­pił, dotknął się mar, a ci, któ­rzy je nie­śli, sta­nę­li. I rzekł: „Mło­dzień­cze, tobie mówię, wstań”. Nikt nie wołał, nie doma­gał się cudu, nie zło­rze­czył… Wdo­wa, bez­brzeż­nie wypeł­nio­na żalem, po pro­stu szła. Szła dalej. I tak spo­tka­ła Jezu­sa, a Ten odmie­nił jej życie. Przy­wró­cił radość i pozwo­lił spo­tkać syna,  któ­ry był umar­ły, a teraz ożył. Bo dobrą modli­twą jest tak­że mil­cze­nie wobec Wszech­moc­ne­go. Wypeł­nio­ne miło­ścią. Peł­ne zaufa­nia. On napraw­dę wie, cze­go nam potrze­ba.
Modli­twa dnia: Boże, Ty dałeś swo­je­mu ludo­wi świę­tych Kor­ne­liu­sza i Cypria­na, gor­li­wych paste­rzy i nie­ugię­tych męczen­ni­ków, przez ich wsta­wien­nic­two umoc­nij naszą wia­rę i odwa­gę, aby­śmy wytrwa­le dąży­li do jed­no­ści Kościo­ła.
ŚRODA
1 Kor 12,31–13,13; Łk 7,31–35
Sło­wo Boże: Z kim mam porów­nać ludzi tego poko­le­nia? Do kogo są podob­ni? Podob­ni są do dzie­ci, któ­re prze­by­wa­ją na ryn­ku i gło­śno przy­ma­wia­ją jed­ne dru­gim: „Przy­gry­wa­li­śmy wam, a nie tań­czy­li­ście; bia­da­li­śmy, a wyście nie pła­ka­li”. Mówi się dziś o poko­le­niu ja, ja, ja… To ludzie skon­cen­tro­wa­ni na sobie, swo­ich spra­wach, czę­sto nie­za­do­wo­le­ni, noszą­cy pre­ten­sje, zamknię­ci na innych. Jed­nym sło­wem to oso­by o nasta­wie­niu ego­istycz­nym, z wyraź­nym bra­kiem doj­rza­ło­ści. Pro­gram ewan­ge­licz­ny zapra­sza na dro­gę zupeł­nie inną, dla­te­go dziś czę­sto przy­cho­dzi nam wal­czyć o rze­czy naj­bar­dziej pod­sta­wo­we, któ­re jesz­cze nie­daw­no były powszech­nie zro­zu­mia­łe.
Modli­twa dnia: Boże, Stwór­co i Rząd­co wszech­świa­ta, wej­rzyj na nas i daj nam całym ser­cem słu­żyć Tobie, aby­śmy mogli dozna­wać skut­ków Two­je­go miło­sier­dzia.
CZWARTEK
Mdr 4,7–15; Łk 2,41–52
ŚWIĘTO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI
Sło­wo Boże: Dopie­ro po trzech dniach odna­leź­li Go w świą­ty­ni, gdzie sie­dział mię­dzy nauczy­cie­la­mi, przy­słu­chi­wał się im i zada­wał pyta­nia. Wszy­scy zaś, któ­rzy Go słu­cha­li, byli zdu­mie­ni bystro­ścią Jego umy­słu i odpo­wie­dzia­mi. Zdu­mie­nie wzbu­dził dwu­na­sto­let­ni Jezus, gdy z nie­spo­ty­ka­ną mądro­ścią roz­ma­wiał z uczo­ny­mi. Zdu­mie­nie sta­ło­ścią swo­ich decy­zji budził mło­dy Sta­ni­sław Kost­ka, gdy wbrew oto­cze­niu szedł za gło­sem powo­ła­nia, pie­szo wędru­jąc do Rzy­mu. Zdu­mie­nie budził rów­nież mek­sy­kań­ski chło­piec, Jose San­chez del Rio, męczen­nik za wia­rę. Bo Bóg może nas zawsty­dzać doj­rza­ło­ścią, według ludz­kiej mia­ry, nie­do­ro­słych.
Modli­twa dnia: Boże, Ty wśród wie­lu cudów Two­jej mądro­ści obda­rzy­łeś świę­te­go Sta­ni­sła­wa Kost­kę łaską doj­rza­łej świę­to­ści już w mło­dzień­czym wie­ku, spraw, aby­śmy za jego przy­kła­dem wyko­rzy­sty­wa­li czas na gor­li­wą pra­cę i z zapa­łem dąży­li do wie­ku­iste­go poko­ju.
PIĄTEK
1 Kor 15,12–20; Łk 8,1–3
Sło­wo Boże: A było z Nim Dwu­na­stu oraz kil­ka kobiet, któ­re uwol­nił od złych duchów i od sła­bo­ści: Maria, zwa­na Mag­da­le­ną, któ­rą opu­ści­ło sie­dem złych duchów; Joan­na, żona Chu­zy, zarząd­cy u Hero­da; Zuzan­na i wie­le innych, któ­re im usłu­gi­wa­ły ze swe­go mie­nia. Ewan­ge­lie mil­czą o tym, w jaki spo­sób Jezus powo­ły­wał kobie­ty. A prze­cież musiał je wezwać, by poszły za Nim. Jest jeden wyją­tek. Powo­ła­nie Maryi z Naza­re­tu. To wzór wszyst­kich powo­łań kobie­cych w Koście­le. To powo­ła­nie naj­wznio­ślej­sze, potrak­to­wa­ne z naj­więk­szą odpo­wie­dzial­no­ścią. W naj­wyż­szym stop­niu zre­ali­zo­wa­ne. Mało spek­ta­ku­lar­ne, a tak istot­ne dla Kościo­ła.
Modli­twa dnia: Boże, Stwór­co i Rząd­co wszech­świa­ta, wej­rzyj na nas i daj nam całym ser­cem słu­żyć Tobie, aby­śmy mogli dozna­wać skut­ków Two­je­go miło­sier­dzia.
SOBOTA
1 Kor 15,35–37.42–49; Łk 8,4–15
Sło­wo Boże: Ziar­nem jest sło­wo Boże. Tymi na dro­dze są ci, któ­rzy słu­cha­ją sło­wa; potem przy­cho­dzi dia­beł i zabie­ra sło­wo z ich ser­ca, żeby nie uwie­rzy­li i nie byli zba­wie­ni. Na ska­łę pada u tych, któ­rzy gdy usły­szą, z rado­ścią przyj­mu­ją sło­wo, lecz nie mają korze­nia: wie­rzą do cza­su, a w chwi­li poku­sy odstę­pu­ją. Tylu przyj­mu­je ziar­no sło­wa pozor­nie. Zale­d­wie jed­na gru­pa przyj­mu­je i owo­cu­je, a i tak jesz­cze nie wszy­scy w stop­niu dosko­na­łym przy­no­szą plon satys­fak­cjo­nu­ją­cy gospo­da­rza. Czy nie kry­je się w tym ostrze­że­nie, by ze szcze­gól­ną uwa­gą czu­wać nad tym, co dzie­je się w naszym sumie­niu ze sło­wem, któ­re Bóg do nas powie­dział – wię­cej – któ­re wypo­wia­da każ­de­go dnia?
Modli­twa dnia: Boże, Stwór­co i Zba­wi­cie­lu wszyst­kich naro­dów, Ty wezwa­łeś do wia­ry naród kore­ań­ski i umoc­ni­łeś go przez chwa­leb­ne męczeń­stwo świę­tych Andrze­ja, Paw­ła i Towa­rzy­szy, spraw, aby­śmy za ich przy­kła­dem i wsta­wien­nic­twem aż do śmier­ci trwa­li w Two­jej nauce.