Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY ÓSMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 X 2014

Ponie­dzia­łek
Ga 4,22–24.26–27.31–5,1; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: To ple­mię jest ple­mie­niem prze­wrot­nym. Żąda zna­ku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz zna­ku Jona­sza. Jak bowiem Jonasz był zna­kiem dla miesz­kań­ców Nini­wy, tak będzie Syn Czło­wie­czy dla tego ple­mie­nia… Dla­cze­go prze­wrot­ne poko­le­nie? Bo żąda­ją – lepiej powie­dzieć: żąda­my – zna­ku, a gdy go otrzy­mu­je­my, nie chce­my przy­jąć. Bo bra­ku­je dobrej woli, bra­ku­je decy­zji, jed­no­znacz­ne­go wybo­ru dobra i pra­wo­ści w dzia­ła­niu. Pra­gnie­nia nie do koń­ca jasne, decy­zje poło­wicz­ne, zamia­ry nie­sta­łe – to wszyst­ko two­rzy grunt, na któ­rym nie­po­strze­że­nie może wyro­snąć prze­wrot­ność.
Modli­twa dnia: Boże, Ty raczy­łeś obda­rzyć bło­go­sła­wio­ne­go Hono­ra­ta duchem tro­skli­wej miło­ści, aby mógł wie­le dusz pojed­nać z Tobą, spraw za jego wsta­wien­nic­twem, aby­śmy dostą­pi­li łaski Two­je­go prze­ba­cze­nia i zjed­no­czy­li się z Tobą w dosko­na­łej miło­ści.
WTOREK
Ga 5,1–6; Łk 11,37–41
Sło­wo Boże: Wła­śnie w y, fary­ze­usze, dba­cie o czy­stość zewnętrz­nej stro­ny kie­li­cha i misy, a wasze wnę­trze peł­ne jest zdzier­stwa i nie­go­dzi­wo­ści. Nie­ro­zum­ni! Czyż Stwór­ca zewnętrz­nej stro­ny nie uczy­nił tak­że wnę­trza? Raczej daj­cie to, co jest wewnątrz na jał­muż­nę, a zaraz wszyst­ko będzie dla was czy­ste. Wyda­je się to absur­dem, a jed­nak moż­na pró­bo­wać ukryć coś przed Bogiem. Pozo­ry mogą zado­wo­lić dru­gie­go czło­wie­ka. Ale nigdy Boga, któ­ry wszyst­ko prze­ni­ka. Bo Bóg Stwór­ca może przy­jąć tyl­ko dar cał­ko­wi­ty, a jest nim cały czło­wiek. Nie poszcze­gól­ne czy­ny, poszcze­gól­ne chwi­le, pra­gnie­nia. Boga zado­wo­lić może jedy­nie dar, któ­rym jest cały czło­wiek.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, ześlij na nas Ducha, któ­rym w szcze­gól­ny spo­sób obda­rzy­łeś świę­tą Mał­go­rza­tę Marię, aby­śmy pozna­li prze­kra­cza­ją­cą wszel­ką wie­dzę miłość Chry­stu­sa i mie­li udział w peł­ni życia Boże­go.
ŚRODA
Ga 5,18–25; Łk 11,42–46
Sło­wo Boże: „Bia­da wam, bo jeste­ście jak gro­by nie­wi­docz­ne, po któ­rych ludzie bez­wied­nie prze­cho­dzą”. Wte­dy ode­zwał się do Nie­go jeden z uczo­nych w Pra­wie: „Nauczy­cie­lu, tymi sło­wa­mi nam też ubli­żasz”. Nasz Pan świa­do­mie się­ga po naj­moc­niej­sze argu­men­ty, by poru­szyć błą­dzą­ce ser­ce. Ostre sło­wa bez­li­to­śnie obna­ża­ją pust­kę ludz­kie­go ser­ca. Lepiej teraz za życia usły­szeć moc­ne sło­wa o wła­snym postę­po­wa­niu, niż u kre­su dni prze­ko­nać się o fia­sku swo­ich wysił­ków. Jeśli dziś Bóg posta­wi obok nas czło­wie­ka, któ­ry mówi twar­de sło­wa, sko­rzy­staj­my z nich, bo póź­niej może być za póź­no.
Modli­twa dnia: Boże, Ty przez swo­je­go Ducha natchną­łeś świę­tą Tere­sę od Jezu­sa, aby wska­zy­wa­ła Kościo­ło­wi dro­gę do dosko­na­ło­ści, spraw, aby­śmy się kar­mi­li ducho­wą nauką i zapa­li­li się pra­gnie­niem praw­dzi­wej świę­to­ści.
CZWARTEK
Ef 1,1–10; Łk 11,47–54
Sło­wo Boże: Bia­da wam, ponie­waż budu­je­cie gro­bow­ce pro­ro­kom, a wasi ojco­wie ich zamor­do­wa­li. A tak jeste­ście świad­ka­mi i przy­ta­ku­je­cie uczyn­kom waszych ojców; gdyż oni ich pomor­do­wa­li, a wy im wzno­si­cie gro­bow­ce… Bia­da to nic inne­go jak prze­kleń­stwo. W ustach Mistrza z Naza­re­tu prze­kleń­stwo? Tak, bo są takie sytu­acje, gdy trze­ba z całą ostro­ścią powie­dzieć o złu, któ­re czai się w ludz­kich myślach i czy­nach. Moż­na się bowiem uspra­wie­dli­wiać przy­kła­dem innych. To czę­sty argu­ment: bo inni tak postę­pu­ją, bo star­si, bo rodzi­ce, zna­jo­mi… Dla­te­go tym moc­niej zło trze­ba nazwać złem.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy i miło­sier­ny Boże, dzię­ki Two­im natchnie­niom świę­ta Jadwi­ga usil­nie zabie­ga­ła o pokój i peł­ni­ła dzie­ła miło­sier­dzia, udziel nam swo­jej łaski, aby­śmy za jej przy­kła­dem sta­ra­li się o pokój i zgo­dę mię­dzy ludź­mi i słu­ży­li Tobie w cier­pią­cych nie­do­sta­tek.
PIĄTEK
Ef 1,11–14; Łk 12,1–7
Sło­wo Boże: Strzeż­cie się kwa­su, to zna­czy obłu­dy fary­ze­uszów. Nie ma bowiem nic ukry­te­go, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajem­ne­go, co by się nie sta­ło wia­do­me. Dla­te­go wszyst­ko, co powie­dzie­li­ście w mro­ku, w świe­tle będzie sły­sza­ne, a coście w izbie szep­ta­li do ucha, gło­sić będą na dachach. To ostrze­że­nie poja­wia się w obli­czu poważ­ne­go nie­bez­pie­czeń­stwa. A takim jest dla życia ducho­we­go obłu­da. Dwie twa­rze, dwa obli­cza. Albo trzy twa­rze, a nawet wię­cej. W zależ­no­ści od kon­kret­nej sytu­acji inna twarz. Tak roz­wi­ja się uwi­kła­nie w róż­ne ukła­dy, z któ­rych trud­no się wyplą­tać. A prze­cież kie­dyś wszyst­ko sta­nie się jaw­ne. I będzie wia­do­mo, kto pomógł, kto prze­szko­dził…
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty chcesz, aby świa­dec­two męczen­ni­ków było ozdo­bą całe­go Kościo­ła, spraw, aby sław­ne męczeń­stwo świę­te­go Igna­ce­go z Antio­chii, przez któ­re zasłu­żył na wiecz­ną chwa­łę, było dla nas źró­dłem męstwa w wie­rze.
SOBOTA
2 Tm 4,9–17a; Łk 10,1–9
ŚWIĘTO ŚW. ŁUKASZA EWANGELISTY
Sło­wo Boże: Żni­wo w praw­dzie wiel­kie, ale robot­ni­ków mało; pro­ście więc Pana żni­wa, żeby wypra­wił robot­ni­ków na żni­wo swo­je. Idź­cie, oto was posy­łam jak owce mię­dzy wil­ki. Nie noście ze sobą trzo­sa ani tor­by, ani san­da­łów; i niko­go w dro­dze nie pozdra­wiaj­cie. Ucznio­wie Jezu­sa są podob­ni do żni­wia­rzy, bo cze­ka ich ogrom pra­cy. Ale też są jak owce pośród wil­ków, a w takim oto­cze­niu trud­no mieć dobre samo­po­czu­cie. Prze­ra­żać może ilość koniecz­nej pra­cy. Jesz­cze bar­dziej nie­przy­ja­zne oto­cze­nie. Ale wte­dy ratun­kiem jest jed­no: to Pan nas posłał, On wspo­ma­ga. I On uzbro­ił w oręż jedy­nie sku­tecz­ny: w miłość wyzby­tą lęku.
Modli­twa dnia: Panie Boże, Ty wybra­łeś świę­te­go Łuka­sza, aby przez swo­je sło­wa i pisma obja­wił miste­rium Two­jej miło­ści do ubo­gich, spraw, niech Twoi wyznaw­cy mają jed­no ser­ce i jed­ną duszę, a wszyst­kie ludy niech oglą­da­ją Two­je zba­wie­nie.