Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Życie w blasku Błogosławionego

WOLNOŚĆ JESTNAS

Rafał Wie­czyń­ski – reży­ser zna­ko­mi­te­go fil­mu o ks. Jerzym: „Popie­łusz­ko. Wol­ność jest w nas”, zafa­scy­no­wa­ny jest oso­bą i naucza­niem Męczen­ni­ka. Jak sam wyzna­je, kapłan z Żoli­bo­rza jest dla nie­go pew­ne­go rodza­ju wyzwa­niem, wzo­rem i punk­tem odnie­sie­nia.
Pan Rafał mówi, że nie znał ks. Jerze­go Popie­łusz­ki. Za jego życia, był nasto­lat­kiem. Jako har­cerz uczest­ni­czył w pogrze­bie ks. Jerze­go. „Od tego cza­su stał się on dla mnie kimś ogrom­nie waż­nym” – pod­kre­śla.
Film
Pomysł nakrę­ce­nia fil­mu fabu­lar­ne­go poja­wił się już w 1997 r., gdy roz­po­czął się pro­ces beaty­fi­ka­cyj­ny ks. Jerze­go. Jak wspo­mi­na reży­ser, zain­spi­ro­wa­ła go roz­mo­wa z księ­dzem prof. Janem Socho­niem, zna­jo­mym księ­dza Jerze­go Popie­łusz­ki. Pra­ce nad fil­mem roz­po­czę­ły się jed­nak dopie­ro w 2002 r. „Musia­łem nie­ja­ko doj­rzeć do tego tema­tu” – wyzna­je reży­ser i doda­je, że pierw­szym eta­pem pra­cy było pozna­nie same­go księ­dza Jerze­go, świa­dectw o nim, doku­men­tów o jego życiu. To wią­za­ło się z wie­lo­ma podró­ża­mi po Pol­sce, odnaj­dy­wa­niem ludzi, któ­rzy zna­li Męczen­ni­ka, roz­ma­wia­niem z nimi, z czy­ta­niem doku­men­tów, oglą­da­niem zdjęć z tam­tych cza­sów. „To było pew­ne wyzwa­nie – musia­łem bowiem nie­ja­ko wnik­nąć w tę postać, ją zro­zu­mieć. Trze­ba było tak­że pod­jąć decy­zję, z jakiej per­spek­ty­wy przed­sta­wi­my jego histo­rię” – pod­kre­śla Rafał Wie­czyń­ski. Z cza­sem, gdy reży­ser zaczął pozna­wać bli­żej ks. Jerze­go, zoba­czył barw­ną postać budzą­cą sym­pa­tię, sto­ją­cą czę­sto przed trud­ny­mi wybo­ra­mi. Jak wyzna­je, zro­zu­mie­nie dyle­ma­tów Męczen­ni­ka, jesz­cze bar­dziej zbli­ży­ło go do nie­go. „On zawsze znaj­dy­wał roz­wią­za­nia zgod­ne ze swo­imi prze­ko­na­nia­mi i z wia­rą, do koń­ca szedł za swo­im Mistrzem”.
Na pla­nie
W cza­sie krę­ce­nia fil­mu, Rafał Wie­czyń­ski wie­le razy odczuł pomoc ks. Jerze­go. Mówi, że wie­dział, iż będzie to trud­na pro­duk­cja. Jed­no­cze­śnie doświad­cze­nia osób mu bli­skich i pie­lę­gnu­ją­cych pamięć o nim potwier­dza­ły to i zara­zem moty­wo­wa­ły do dzia­ła­nia. Arty­ści nie byli jed­nak pozo­sta­wie­ni sami sobie – mie­li nie­zwy­kłą pomoc z nie­ba. „Czu­li­śmy opie­kę ks. Jerze­go. W cią­gu 75 dni zdjęć dopi­sy­wa­ła nam pogo­da. Mogli­śmy dzię­ki temu pra­co­wać zgod­nie z har­mo­no­gra­mem” – mówi Wie­czyń­ski, zazna­cza­jąc jed­no­cze­śnie, że zda­rza­ły się tak­że momen­ty trud­ne, któ­re szyb­ko ustę­po­wa­ły, mię­dzy inny­mi dzię­ki dobrej woli ludzi, któ­rzy dla księ­dza Jerze­go chęt­nie poma­ga­li przy pro­duk­cji. „Pamię­tam, jak pod­czas bar­dzo trud­ne­go tech­nicz­nie i kosz­tow­ne­go uję­cia z tłu­mem, któ­re reali­zo­wa­li­śmy przy gro­bie księ­dza Jerze­go, z nie­zna­nych powo­dów prze­sta­ła dzia­łać kame­ra. Zawio­dły wszyst­kie aku­mu­la­to­ry. Byli­śmy bez­rad­ni. Posze­dłem do jego gro­bu i pomo­dli­łem się o pomoc i po chwi­li uda­ło się uru­cho­mić sprzęt. Inna sytu­acja mia­ła miej­sce w górach, gdy nie chcia­no zgo­dzić się na nasze zdję­cia z uwa­gi na czwar­ty sto­pień zagro­że­nia lawi­no­we­go. Kie­dy tam jed­nak dotar­li­śmy wyszło słoń­ce, a zagro­że­nie zmniej­szy­ło się wystar­cza­ją­co, żeby­śmy mogli pra­co­wać. Następ­ne­go dnia, po zakoń­cze­niu zdjęć, pogo­da znów gwał­tow­nie się zała­ma­ła. Takie przy­pad­ki zda­rza­ły się czę­sto i nawet naj­bar­dziej scep­tycz­ni człon­ko­wie eki­py zaczę­li przy­zna­wać, że coś w tym jest” – wspo­mi­na Rafał Wie­czyń­ski. Pra­ca nad fil­mem roz­po­czę­ła się w 2002 r., a zosta­ła zakoń­czo­na w 2009 r. W tym cza­sie pan Rafał wraz z mał­żon­ką, któ­ra była pro­du­cen­tem fil­mu, zaprzy­jaź­ni­li się z ks. Jerzym Popie­łusz­ką. „Ks. Jerzy stał się dla mnie punk­tem odnie­sie­nia we wszyst­kim co robię, co myślę, cza­sem wyrzu­tem sumie­nia. Swo­je pla­ny na przy­szłość kon­sul­tu­ję wła­śnie z nim w swo­istym w dia­lo­gu. Kie­dyś widzia­łem, że ci któ­rzy go pozna­ją, zosta­ją nie­ja­ko odmie­nie­ni. On prze­mie­niał ich życie. Jestem może kolej­nym potwier­dze­niem tej zasa­dy” – mówi. Milio­ny widzów Film „Popie­łusz­ko. Wol­ność jest w nas” obej­rza­ły milio­ny widzów. Jest jed­nym z nie­wie­lu doku­men­tów, któ­ry sta­ra się odtwo­rzyć nie­mal z dokład­no­ścią „kal­ki” mrocz­ny czas naszej histo­rii. Zna­ny jest fakt, że w cza­sie zdjęć do fil­mu daw­na sąsiad­ka ks. Jerze­go, któ­ra zna­la­zła się na miej­scu krę­ce­nia fil­mu, zoba­czyw­szy księ­dza Jerze­go sta­nę­ła i zanie­mó­wi­ła. Dopie­ro kie­dy zoba­czy­ła kame­ry, zro­zu­mia­ła co się dzie­je i że ks. Jerzy, któ­ry przed nią stoi to po pro­stu aktor… Reży­ser fil­mu wyzna­je, że miał nadzie­ję, iż po 1989 r., kie­dy wyda­wa­ło się, że Pol­ska sta­je się kra­jem wol­nym, będą powsta­wać fil­my przed­sta­wia­ją­ce praw­dzi­wą histo­rię nasze­go kra­ju, praw­dzi­wych boha­te­rów. Nie­ste­ty, to nie nastę­po­wa­ło zbyt dłu­go. „Cie­szę się i wciąż dzi­wię, że ten jak­że pro­sty, ale jed­no­cze­śnie głę­bo­ki czło­wiek, pod­bi­ja ser­ca ludzi. Myślę, że on może być punk­tem odnie­sie­nia dla wie­lu. Powin­ni­śmy czy­tać jego kaza­nia, w któ­rych zawar­te są praw­dy, za któ­re war­to oddać nawet życie. On nazy­wał rze­czy po imie­niu, wzy­wał do budo­wa­nia pojed­na­nia opar­te­go na praw­dzie. Wyda­je się, że ten głos jest dziś bar­dzo potrzeb­ny. Żeby­śmy tyl­ko chcie­li go wysłu­chać…” – mówi Rafał Wie­czyń­ski.

mp
Fot. Agen­cja Focus Pro­du­cers