Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (11)

Bezrobocie

Ks. Edward Sta­niek

Pra­ca jest zada­niem, któ­re ma na uwa­dze nie tyl­ko zaro­bie­nie na to, co potrzeb­ne do życia, ale jest ona koniecz­na do kształ­to­wa­nia oso­bo­wo­ści czło­wie­ka. Kto pra­cu­je tak, jak tego ocze­ku­je Bóg, uczest­ni­czy w stwa­rza­niu sie­bie same­go. Waż­ne jest to, co ma w rękach i co two­rzy, ale o wie­le waż­niej­sze to, że sam sie­bie two­rzy. Twór­czość jest jed­nym z zasad­ni­czych rysów por­tre­tu czło­wie­ka stwa­rza­ne­go na obraz i podo­bień­stwo Boga. On nie­ustan­nie stwa­rza, czło­wiek winien nie­ustan­nie two­rzyć, a to, co czy­ni, win­no wypeł­niać go szczę­ściem. Bez­ro­bo­cie jest jed­nym z poważ­nych pro­ble­mów współ­cze­sne­go świa­ta. Jest ono pro­gra­mo­wa­ne, tak ze wzglę­dów poli­tycz­nych, jak i eko­no­micz­nych. Im więk­sze bez­ro­bo­cie, tym tań­sza siła robo­cza, na czym zysku­ją pro­du­cen­ci. Poszu­ki­wa­nie pra­cy jest jed­ną ze sprę­żyn emi­gra­cji ludzi mło­dych i zdol­nych, co wyko­rzy­stu­ją poli­ty­cy, mając na celu osła­bie­nie pań­stwa czy naro­du. Przy­czyn bez­ro­bo­cia jest wie­le, ale to już wystar­cza, aby dostrzec, w jakie mecha­ni­zmy jest ono wkrę­co­ne. Ilu Pola­ków wyje­cha­ło z Ojczy­zny poszu­ku­jąc pra­cy? Komu zale­ży na tym, aby likwi­do­wać miej­sca pra­cy w Pol­sce? Czy w Ewan­ge­lii jest mowa o bez­ro­bo­ciu? Tak, Jezus wie­le mówi o pra­cy i jej war­to­ści, a w przy­po­wie­ściach odsła­nia róż­ne wymia­ry bez­ro­bo­cia. Ono bowiem jest jed­ną z waż­nych sprę­żyn mecha­ni­zmów świa­ta, w jakim żyje­my. Kościół, jaki Jezus zor­ga­ni­zo­wał, jest śro­do­wi­skiem, któ­re ma zabie­gać o miej­sca pra­cy dla swych człon­ków. A jeśli tych miejsc jest wię­cej, to może ofia­ro­wać pra­cę rów­nież innym ludziom. Jed­nym z waż­nych zadań świec­kich wier­nych w Koście­le jest orga­ni­zo­wa­nie pra­cy, bo bez pra­cy czło­wiek ginie. Pra­ca na zie­mi jest wyba­wie­niem czło­wie­ka, a Kościół żyje, otwie­ra­jąc przed ludź­mi wyba­wie­nie nie tyl­ko w nie­bie, ale i na zie­mi. Z punk­tu widze­nia pra­cy i bez­ro­bo­cia nale­ży odczy­tać przy­po­wieść Jezu­sa o robot­ni­kach w win­ni­cy. Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do gospo­da­rza, któ­ry wyszedł wcze­snym ran­kiem, aby nająć robot­ni­ków do swo­jej win­ni­cy. Umó­wił się z robot­ni­ka­mi o dena­ra za dzień pra­cy i posłał ich do swo­jej win­ni­cy. Gdy wyszedł oko­ło trze­ciej, zoba­czył innych, sto­ją­cych na ryn­ku bez­czyn­nie, i rzekł do nich: Idź­cie i wy do mojej win­ni­cy, a co będzie słusz­ne dam wam”. Oni poszli. Wyszedł­szy ponow­nie oko­ło godzi­ny szó­stej i dzie­wią­tej, tak samo uczy­nił. Gdy wyszedł oko­ło godzi­ny jede­na­stej, spo­tkał innych sto­ją­cych i zapy­tał ich: cze­mu tu sto­icie cały dzień bez­czyn­nie?”. Odpo­wie­dzie­li: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idź­cie i wy do win­ni­cy”. A gdy nad­szedł wie­czór, rzekł wła­ści­ciel win­ni­cy do swe­go rząd­cy: „Zwo­łaj robot­ni­ków i wypłać im należ­ność, począw­szy od ostat­nich aż do pierw­szych. Przy­szli naję­ci oko­ło jede­na­stej godzi­ny i otrzy­ma­li po dena­rze. Gdy więc przy­szli pierw­si, myśle­li że wię­cej otrzy­ma­ją; lecz i oni otrzy­ma­li po dena­rze. Wziąw­szy go szem­ra­li prze­ciw gospo­da­rzo­wi, mówiąc: „Ci ostat­ni jed­ną godzi­nę pra­co­wa­li, a zrów­na­łeś ich z nami, któ­rzy­śmy zno­si­li cię­żar dnia i spie­ko­tę” (Mt 20,1–12). Moż­na podejść do sta­ją­cych na ryn­ku i poroz­ma­wiać z nimi o bez­ro­bo­ciu. Mają wie­le do powie­dze­nia. Jed­ni z nich cze­ka­li od rana, a zbli­żał się wie­czór. Każ­da godzi­na pra­cy była dla nich cen­na. Przy­po­wieść mówi też o ska­li bez­ro­bo­cia, bo wła­ści­ciel win­ni­cy przez cały dzień szu­ka pra­cow­ni­ków na ryn­ku i tam ich znaj­du­je. Kolej­ne roz­wa­ża­nie tej przy­po­wie­ści odsło­ni spra­wie­dli­wość pła­cy oraz głę­bo­ki sens życz­li­wo­ści.