Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 27 X – 1 XI 2014

PONIEDZIAŁEK

Ef 4,32–5,8; Łk 13,10–17
Sło­wo Boże: Jezus nauczał w sza­bat w jed­nej z syna­gog. A była tam kobie­ta, któ­ra od osiem­na­stu lat mia­ła ducha nie­mo­cy: była pochy­lo­na i nie mogła się wypro­sto­wać. Gdy Jezus ją zoba­czył, przy­wo­łał ją i rzekł do niej: „Nie­wia­sto, jesteś wol­na od swej nie­mo­cy…”. Cier­pia­ła przez osiem­na­ście lat; to trzy razy po sześć – „peł­nia (trzy) nie­do­sko­na­ło­ści” (sześć), czy­li szcze­gól­ne nagro­ma­dze­nie bra­ku, nie­moż­no­ści, nie­speł­nie­nia. I tak udrę­czo­na wresz­cie spo­ty­ka Jezu­sa, któ­ry przy­wo­łu­je ją i uwal­nia. W jed­nej chwi­li pozby­ła się wszyst­kich dole­gli­wo­ści. Cier­pli­wie cze­ka­ła, przy­cho­dzi­ła do syna­go­gi. I stał się ocze­ki­wa­ny cud. Nie rezy­gnuj­my, gdy­by ocze­ki­wa­ny cud dziś jesz­cze się nie zda­rzył.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję, miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
WTOREK
Ef 2,19–22; Łk 6,12–16
ŚWIĘTO APOSTOŁÓW SZYMONA I JUDY TADEUSZA
Sło­wo Boże: W tym cza­sie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić i całą noc spę­dził na modli­twie do Boga. Z nasta­niem dnia przy­wo­łał swo­ich uczniów i wybrał spo­śród nich dwu­na­stu, któ­rych też nazwał Apo­sto­ła­mi… Czy Syn Boży musiał się modlić? Przede wszyst­kim chciał nam poka­zać, że nasze decy­zje muszą wyra­stać z fun­da­men­tu modli­twy. Nie mogą – szcze­gól­nie jeśli doty­czą istot­nych spraw nasze­go życia – wyra­stać z naszych ambi­cji, przy­wią­za­nia, wygod­nic­twa czy samo­wo­li, bo wów­czas będą nie­tra­fio­ne, ska­żo­ne zły­mi emo­cja­mi. Czas modli­twy słu­ży temu, by w poko­ju ser­ca syn­chro­ni­zo­wać nasze pra­gnie­nia ze sło­wem Boga.
Modli­twa dnia: Boże, Ty nas dopro­wa­dzi­łeś do pozna­nia Two­je­go imie­nia przez naucza­nie świę­tych Apo­sto­łów, spraw dzię­ki wsta­wien­nic­twu świę­tych Szy­mo­na i Judy Tade­usza, aby Twój Kościół sta­le wzra­stał, pocią­ga­jąc do wia­ry nowe naro­dy.
ŚRODA
Ef 6,1–9; Łk 13,22–30
Sło­wo Boże: Usi­łuj­cie wejść przez cia­sne drzwi; gdyż wie­lu powia­dam wam, będzie chcia­ło wejść, a nie będą mogli. Sko­ro Pan domu wsta­nie i drzwi zamknie, wów­czas sto­jąc na dwo­rze, zacznie­cie koła­tać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpo­wie: „Nie wiem, skąd jeste­ście… Odstąp­cie ode Mnie wszy­scy dopusz­cza­ją­cy się nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Trze­ba już teraz zdo­być umie­jęt­ność prze­cho­dze­nia przez cia­sne drzwi ewan­ge­licz­nych wyma­gań. Bo jeśli­by­śmy sta­nę­li w drzwiach nie­ba, cią­gnąc za sobą roz­ma­ite przy­wią­za­nia, nie będzie­my w sta­nie prze­kro­czyć tego świę­te­go pro­gu, za któ­rym cze­ka nasz Stwór­ca. Nie spo­sób wcią­gnąć tam z sobą całe­go baga­żu nie­roz­wią­za­nych spraw, krę­pu­ją­cych wię­zów, dóbr waż­nych jedy­nie w docze­sno­ści. Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję, miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
CZWARTEK
Ef 6,10–20; Łk 13,31–35
Sło­wo Boże: Jeru­za­lem, Jeru­za­lem! Ty zabi­jasz pro­ro­ków i kamie­nu­jesz tych, któ­rzy do cie­bie są posła­ni. Ile razy chcia­łem zgro­ma­dzić two­je dzie­ci, jak ptak swo­je pisklę­ta pod skrzy­dła, a nie chcie­li­ście. Oto dom wasz tyl­ko dla was pozo­sta­nie. Świę­te mia­sto zamknę­ło się wobec naj­więk­szej łaski – nie roz­po­zna­ło obec­no­ści Mesja­sza. A prze­cież taki był sens ist­nie­nia tego mia­sta: wzno­szo­no je, odbu­do­wa­no i przy­ozda­bia­no, by przy­ję­ło Mesja­sza i uka­za­ło Go świa­tu. Tym­cza­sem nie speł­ni­ło swe­go zada­nia. Nie tyl­ko czło­wiek, tak­że naród ma zada­nie do speł­nie­nia. I każ­da ludz­ka spo­łecz­ność ma swo­je powo­ła­nie. Czy rozu­miem powo­ła­nie swo­je­go śro­do­wi­ska?
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję, miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
PIĄTEK
Flp 1,1–11; Łk 14,1–6
Sło­wo Boże: Wte­dy Jezus zapy­tał uczo­nych w Pra­wie i fary­ze­uszów: „Czy wol­no w sza­bat uzdra­wiać, czy też nie?”. Lecz oni mil­cze­li. On zaś dotknął go, uzdro­wił i odpra­wił. A do nich rzekł: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpad­nie do stud­ni, nie wycią­gnie go zaraz nawet w dzień sza­ba­tu?”. Znów mało kom­for­to­wa sytu­acja: trze­ba się opo­wie­dzieć – jestem za zacho­wa­niem sza­ba­tu (nara­żam się cho­rej oso­bie i wie­lu innym), albo jestem za uzdro­wie­niem (co ozna­cza zła­ma­nie przy­ka­za­nia). Tak oto na kon­kret­nym przy­kła­dzie Jezus uczy, że lega­lizm nie jest miły Bogu (co nie zna­czy, że pochwa­la lek­ce­wa­że­nie przy­ka­zań). Wska­zu­je nato­miast, że na pierw­szym miej­scu posta­wić nale­ży miłość.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, pomnóż w nas wia­rę, nadzie­ję, miłość i daj nam uko­chać Two­je przy­ka­za­nia, aby­śmy mogli otrzy­mać obie­ca­ne zba­wie­nie.
SOBOTA
Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy w duchu… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy się smu­cą… Bło­go­sła­wie­ni cisi… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy łak­ną i pra­gną spra­wie­dli­wo­ści… Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni… Bło­go­sła­wie­ni czy­ste­go ser­ca… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy cier­pią prze­śla­do­wa­nie dla spra­wie­dli­wo­ści… Od nie­mal dwóch tysię­cy lat chrze­ści­ja­nie słu­cha­ją bło­go­sła­wieństw Syna Boże­go, a jed­nak wyda­je się, że wie­lu pozo­sta­je w wyraź­nym dystan­sie, zacho­wu­jąc wyczu­wal­ne nie­do­wie­rza­nie. Tym­cza­sem Zba­wi­ciel zawsze dotrzy­my­wał sło­wa i nadal dotrzy­mu­je. Gdy dziś do nas mówi swe bło­go­sła­wień­stwa-obiet­ni­ce, z pew­no­ścią i wobec nas dotrzy­ma sło­wa. Uwierz­my, obiet­ni­ce będą speł­nio­ne.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy, wiecz­ny Boże, Ty pozwa­lasz nam w jed­nej uro­czy­sto­ści czcić zasłu­gi Wszyst­kich Świę­tych, pro­si­my Cię, abyś dzię­ki wsta­wien­nic­twu tak wie­lu orę­dow­ni­ków, hoj­nie udzie­lił nam upra­gnio­ne­go prze­ba­cze­nia.