Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

KOŚCIÓŁ JEST CIAŁEM CHRYSTUSA!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 22 paź­dzier­ni­ka br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Kie­dy chce­my uka­zać, jak ele­men­ty two­rzą­ce jakąś rze­czy­wi­stość są jeden z dru­gim ści­śle połą­czo­ne i razem two­rzą jed­no, to czę­sto posłu­gu­je­my się obra­zem cia­ła. Począw­szy od Apo­sto­ła Paw­ła wyra­że­nie to zasto­so­wa­no do Kościo­ła i uzna­no za jego naj­głęb­szą i naj­pięk­niej­szą cechę cha­rak­te­ry­stycz­ną. Tak więc dzi­siaj chce­my sobie posta­wić pyta­nie: w jakim sen­sie Kościół two­rzy jed­no cia­ło? Dla­cze­go jest on okre­śla­ny jako „Cia­ło Chry­stu­sa”? W Księ­dze Eze­chie­la opi­sa­no wizję nie­co oso­bli­wą, zadzi­wia­ją­cą, ale zdol­ną do wla­nia w nasze ser­ca ufno­ści i nadziei. Bóg uka­zu­je pro­ro­ko­wi mnó­stwo kości, oddzie­lo­nych jed­na od dru­giej i wysu­szo­nych. Obraz przy­gnę­bia­ją­cy… Wyobraź­cie sobie: doli­na wypeł­nio­na kość­mi! Pro­szę was, dzi­siaj w domach weź­cie Biblię i prze­czy­taj­cie 37 roz­dział pro­ro­ka Eze­chie­la, nie zapo­mnij­cie! Jest bar­dzo pięk­ny! Bóg żąda od pro­ro­ka, by przy­zy­wał nad nimi ducha. W tym momen­cie kości zaczy­na­ją się zbli­żać do sie­bie i jed­no­czyć, wyra­sta­ją na nich naj­pierw ścię­gna, a następ­nie skó­ra. W ten spo­sób two­rzy się cia­ło kom­plet­ne i peł­ne życia. To wła­śnie jest Kościół! Jest arcy­dzie­łem, arcy­dzie­łem Ducha, któ­ry wzbu­dza w każ­dym nowe życie Zmar­twych­wsta­łe­go i sta­wia nas jed­ne­go obok dru­gie­go, jed­ne­go w służ­bie dru­gie­go i dla wspar­cia dru­giego, czy­niąc w ten spo­sób z nas wszyst­kich jed­no cia­ło, budo­wa­ne w komu­nii i miło­ści. Jed­nak­że Kościół nie jest jedy­nie cia­łem budo­wa­nym w Duchu: Kościół jest cia­łem Chry­stu­sa! (…) Bo­wiem w sakra­men­cie Chrztu św. Chry­stus czy­ni nas swo­imi, przyj­mując nas w cen­trum tajem­ni­cy krzy­ża, naj­wznio­ślej­szej tajemni­cy Jego miło­ści wobec nas, aby­śmy następ­nie wraz z Nim zmar­twychwstali jako nowe stwo­rze­nia. W ten wła­śnie spo­sób rodzi się Kościół i w ten spo­sób Kościół roz­po­zna­je sie­bie jako cia­ło Chry­stu­sa! Chrzest sta­no­wi praw­dzi­we ponow­ne naro­dze­nie, któ­re nas odra­dza w Chry­stu­sie, czy­ni nas Jego czę­ścią i głę­bo­ko nas jed­no­czy mię­dzy sobą, jako człon­ki tego same­go cia­ła, któ­re­go On jest gło­wą. Wypły­wa stąd więc głę­bo­ka komu­nia miło­ści. (…) Co powi­nie­nem czy­nić? Doce­niać w naszych wspól­no­tach dary i zale­ty in­nych, naszych bra­ci. Kie­dy nacho­dzi mnie zazdrość, a nacho­dzi ona wszyst­kich, bo wszy­scy jeste­śmy grzesz­ni­ka­mi, powi­nie­nem powie­dzieć: dzię­ku­ję Panie, że tę oso­bę obda­rzy­łeś takim darem. By zapo­biec podzia­łom trze­ba też być bli­sko i uczest­ni­czyć w cier­pie­niach ostat­nich i naj­bar­dziej potrzebu­jących; wyra­żać swą wdzięcz­ność wszyst­kim. Umieć podzię­ko­wać, mieć ser­ce, któ­re potra­fi powie­dzieć „dzię­ku­ję” – ser­ce dobre, szla­chet­ne, zado­wo­lo­ne, umie­ją­ce dzię­ko­wać. (…) I wresz­cie – jest to rada, jaką Apo­stoł daje Koryn­tia­nom, a tak­że my powin­ni­śmy dać sobie nawza­jem – nie uwa­żać niko­go za prze­wyższającego innych. Ileż ludzi czu­je się waż­niej­szych od innych! (…) To strasz­ne, nigdy tego nie czyń­my! (…)