Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 10–15 XI 2014

PONIEDZIAŁEK

Tt 1,1–9; Łk 17,1–6
Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na sie­bie. Jeśli brat twój zawi­ni, upo­mnij go; i jeśli żału­je, prze­bacz mu. I jeśli­by sie­dem razy na dzień zawi­nił prze­ciw tobie i sie­dem razy zwró­cił­by się do cie­bie, mówiąc „Żału­ję tego”, prze­bacz mu. „Uwa­żaj­cie na sie­bie”. Trze­ba zacho­wać taką wraż­li­wość, by sumie­nie roze­zna­wa­ło nie tyl­ko popeł­nio­ny grzech, ale rów­nież pozwa­la­ło spo­strze­gać skut­ki zła w ser­cach innych. Owo czu­wa­nie, czy­li prze­czu­wa­nie skut­ków zła – jak­by dla prze­ciw­wa­gi zgor­sze­niu – reali­zu­je się przez skłon­ność do prze­ba­cze­nia. Bo prze­ba­cze­nie rady­kal­nie zamy­ka stru­mień zła, któ­re prze­sta­je pły­nąć dalej, tra­ci siłę raże­nia.
Modli­twa dnia: Boże, Ty nie pozwa­lasz, aby potę­ga pie­kła prze­mo­gła Twój Kościół zbu­do­wa­ny na opo­ce Apo­sto­łów, spraw, aby dzię­ki wsta­wien­nic­twu świę­te­go Leona, papie­ża, trwał w praw­dzi­wej wie­rze i cie­szył się sta­łym poko­jem.
WTOREK
Tt 2,1–8.11–14; Łk 17,7–10
Sło­wo Boże: Kto z was mając słu­gę, któ­ry orze lub pasie, powie mu, gdy on wró­ci z pola: „Pójdź i siądź do sto­łu”?… Czy dzię­ku­je słu­dze za to, że wyko­nał to, co mu pole­co­no? Tak mów­cie i wy, gdy uczy­ni­cie wszyst­ko, co wam pole­co­no: „Słu­dzy nie­uży­tecz­ni jeste­śmy; wyko­na­li­śmy to, co powin­ni­śmy wyko­nać”. Jak moż­na uznać sie­bie za nie­uży­tecz­ne­go słu­gę, sko­ro wło­ży­li­śmy w kon­kret­ne dzie­ło nie­ma­ło swe­go wysił­ku oraz zapa­łu – i przy­nio­sło to widocz­ne efek­ty? A jed­nak Jezus zachę­ca nas, byśmy nie przy­wią­zy­wa­li się do powsta­łe­go za naszą przy­czy­ną dobra. Bo tak napraw­dę wszel­kie dobro ma tyl­ko jed­ną przy­czy­nę: same­go Boga. A jeśli nam uda się coś dobre­go uczy­nić, to znak, żeśmy pozwo­li­li dzia­łać Stwór­cy.
Modli­twa dnia: Boże, Ty zosta­łeś uwiel­bio­ny przez życie i śmierć świę­te­go Mar­ci­na, bisku­pa, odnów w naszych ser­cach cuda Two­jej łaski, aby ani śmierć, ani życie nie mogły nas odłą­czyć od Cie­bie.
ŚRODA
Tt 3,1–7; Łk 17,11–19
Sło­wo Boże: Gdy wcho­dził do pew­nej wsi, wyszło naprze­ciw Nie­go dzie­się­ciu trę­do­wa­tych. Zatrzy­ma­li się z dale­ka i gło­śno zawo­ła­li: „Jezu­sie, Mistrzu, uli­tuj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idź­cie, pokaż­cie się kapła­nom”. A gdy szli, zosta­li oczysz­cze­ni. Zgod­nie z przy­ję­tym zwy­cza­jem, trę­do­wa­ci pozo­sta­wa­li w odle­gło­ści wobec prze­cho­dzą­cych. Z dale­ka woła­li pro­sząc o pomoc. Po uzdro­wie­niu jeden wró­cił, by podzię­ko­wać. Cho­ro­ba rodzi­ła dystans. Dopie­ro uzdro­wio­ny mógł dotknąć Pana. Podob­nie jest z cho­ro­bą grze­chu. Każ­dy grzech two­rzy dystans wobec Zba­wi­cie­la. Ale gdy Pan uzdro­wi, trze­ba szyb­ko sta­nąć przy Nim w naj­więk­szej bli­sko­ści.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, wzbudź w swo­im Koście­le Ducha, któ­rym napeł­nio­ny świę­ty Joza­fat dał swo­je życie za owce, aby­śmy przez jego wsta­wien­nic­two umoc­nie­ni tym Duchem, nie waha­li się oddać swo­je­go życia za bra­ci.
CZWARTEK
Flm 7–20; Łk 17,20–25
Sło­wo Boże: Przyj­dzie czas, kie­dy zapra­gnie­cie ujrzeć choć­by jeden z dni Syna Czło­wie­cze­go, a nie zoba­czy­cie. Powie­dzą wam: „Oto tam” lub „oto tu”. Nie chodź­cie tam i nie bie­gnij­cie za nimi. Bo jak bły­ska­wi­ca, gdy zabły­śnie… tak będzie z Synem Czło­wie­czym w dniu Jego. Bywa poboż­ność, któ­ra z upodo­ba­niem kolek­cjo­nu­je wszel­kie­go typu „nowin­ki ducho­we”, szu­ka­jąc cią­gle nowe­go pokar­mu w cudow­nych miej­scach. Tym­cza­sem naj­zdrow­szy pokarm jest tuż obok: sło­wo Boga poda­ne w litur­gii. I naj­bar­dziej cudow­nym miej­scem na zie­mi jest to, gdzie dziś jeste­śmy: to prze­cież w tym miej­scu Bóg obja­wia swą miłość do mnie. Czy potrze­ba cze­goś wię­cej?
Modli­twa dnia: Boże, Ty uświę­ci­łeś począt­ki wia­ry w naro­dzie pol­skim krwią świę­tych męczen­ni­ków, wspo­móż swo­ją łaską naszą sła­bość, aby­śmy naśla­du­jąc męczen­ni­ków, któ­rzy nie waha­li się umrzeć za Cie­bie, odważ­nie wyzna­wa­li Cię naszym życiem.
PIĄTEK
2 J 4–9; Łk 26,17–37
Sło­wo Boże: Podob­nie jak dzia­ło się za cza­sów Lota: jedli i pili, kupo­wa­li i sprze­da­wa­li, sadzi­li i budo­wa­li, lecz w dniu, kie­dy Lot wyszedł z Sodo­my, spadł z nie­ba deszcz ognia i siar­ki i wygu­bił wszyst­kich; tak samo będzie w dniu, kie­dy Syn Czło­wie­czy się obja­wi. Zaprząt­nię­ci codzien­ny­mi czyn­no­ścia­mi miesz­kań­cy Sodo­my zosta­li zasko­cze­ni desz­czem ognia i siar­ki. Gdy przyj­dzie Jezus, zasko­cze­nie będzie podob­ne. Ale wca­le tak być nie musi. Bo moż­na codzien­ność prze­ży­wać w obec­no­ści Boga. Codzien­ne ofia­ro­wa­nie swej pra­cy, wier­na modli­twa, pamięć na obec­ność Bożą i pro­ste przyj­mo­wa­nie wszyst­kie­go w duchu zaufa­nia wobec Boga – tak postę­pu­jąc nie będzie­my zasko­cze­ni.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy i miło­sier­ny Boże, oddal od nas łaska­wie wszel­kie prze­ciw­no­ści, aby­śmy wol­ni od nie­bez­pie­czeństw duszy i cia­ła, mogli swo­bod­nie peł­nić Two­ją służ­bę.
SOBOTA
3 J 5–8; Łk 18,1–8
Sło­wo Boże: Jezus opo­wie­dział swo­im uczniom przy­po­wieść o tym, że zawsze powin­ni się modlić i nie usta­wać… I Pan dodał „Słu­chaj­cie, co ten nie­spra­wie­dli­wy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weź­mie w obro­nę swo­ich wybra­nych, któ­rzy dniem i nocą woła­ją do Nie­go i czy będzie zwle­kał w ich spra­wie?”. Natar­czy­wo­ścią moż­na było skło­nić nie­spra­wie­dli­we­go sędzie­go, by przy­szedł z pomo­cą. Nie­ustę­pli­wość w bła­ga­niu poru­szy­ła nie­pra­we ser­ce sko­rum­po­wa­ne­go czło­wie­ka. Musia­ło być coś nie­zwy­kłe­go w proś­bie tej kobie­ty: czy tyl­ko nie­ustę­pli­wość? To była nie­ustę­pli­wość w słusz­nej spra­wie. I tyl­ko taka nie­ustę­pli­wość jest nam potrzeb­na. Nie­ustę­pli­wość w złej spra­wie to głu­pi upór, któ­ry zawsze nisz­czy.
Modli­twa dnia: Boże, Ty spra­wi­łeś, że świę­ty Albert stał się wiel­kim dzię­ki umie­jęt­ne­mu godze­niu ludz­kiej mądro­ści z wia­rą obja­wio­ną; daj, aby­śmy w szko­le takie­go mistrza, przez postęp wie­dzy, doszli do głęb­sze­go pozna­nia i miło­wa­nia Cie­bie.