Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Ez 34,11–12.15–17; 1 Kor 15,20–26.28; Mt 25,31–46

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

CHRYSTUS BĘDZIE SĄDZIŁ Z UCZYNKÓW MIŁOŚCI

Fot. Wiki­me­dia Com­mons

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Gdy Syn Czło­wie­czy przyj­dzie w swej chwa­le i wszy­scy anio­ło­wie z Nim, wte­dy zasią­dzie na swo­im tro­nie, peł­nym chwa­ły. I zgro­ma­dzą się przed Nim wszyst­kie naro­dy, a On oddzie­li jed­nych od dru­gich, jak pasterz oddzie­la owce od kozłów. Owce posta­wi po pra­wej, a kozły po swo­jej lewej stro­nie. Wte­dy ode­zwie się Król do tych po pra­wej stro­nie: „Pójdź­cie, bło­go­sła­wie­ni Ojca moje­go, weź­mij­cie w posia­da­nie kró­le­stwo, przy­go­to­wa­ne wam od zało­że­nia świa­ta. Bo byłem głod­ny, a dali­ście Mi jeść; byłem spra­gnio­ny, a dali­ście Mi pić; byłem przy­by­szem, a przy­ję­li­ście Mnie; byłem nagi, a przy­odzia­li­ście Mnie; byłem cho­ry, a odwie­dzi­li­ście Mnie; byłem w wię­zie­niu, a przy­szli­ście do Mnie”. Wów­czas zapy­ta­ją spra­wie­dli­wi: „Panie, kie­dy widzie­li­śmy Cię głod­nym i nakar­mi­li­śmy Cie­bie? spra­gnio­nym i dali­śmy Ci pić? Kie­dy widzie­li­śmy Cię przy­by­szem i przy­ję­li­śmy Cię? lub nagim i przy­odzia­li­śmy Cię? Kie­dy widzie­li­śmy Cię cho­rym lub w wię­zie­niu i przy­szli­śmy do Cie­bie?”. Król im odpo­wie: „Zapraw­dę powia­dam wam: Wszyst­ko, co uczy­ni­li­ście jed­ne­mu z tych bra­ci moich naj­mniej­szych, Mnie­ście uczy­ni­li”. Wte­dy ode­zwie się i do tych po lewej stro­nie: „Idź­cie precz ode Mnie, prze­klę­ci, w ogień wiecz­ny, przy­go­to­wa­ny dia­błu i jego anio­łom. Bo byłem głod­ny, a nie dali­ście Mi jeść; byłem spra­gnio­ny, a nie dali­ście Mi pić; byłem przy­by­szem, a nie przy­ję­li­ście Mnie; byłem nagi, a nie przy­odzia­li­ście Mnie; byłem cho­ry i w wię­zie­niu, a nie odwie­dzi­li­ście Mnie”. Wów­czas zapy­ta­ją i ci: „Panie, kie­dy widzie­li­śmy Cię głod­nym albo spra­gnio­nym, albo przy­by­szem, albo nagim, kie­dy cho­rym albo w wię­zie­niu, a nie usłu­ży­li­śmy Tobie?”. Wte­dy odpo­wie im: „Zapraw­dę powia­dam wam: Wszyst­ko, cze­go nie uczy­ni­li­ście jed­ne­mu z tych naj­mniej­szych, tego­ście i Mnie nie uczy­ni­li”. I pój­dą ci na mękę wiecz­ną, spra­wie­dli­wi zaś do życia wiecz­ne­go.
R O Z W A Ż A N I E
Zasta­na­wiać musi reak­cja spra­wie­dli­wych: słu­żąc Jezu­so­wi, zupeł­nie nie wie­dzie­li, że Mu słu­żą. To, co czy­ni­li, musia­ło się im wyda­wać tak natu­ral­ne, zwy­czaj­ne, oczy­wi­ste, że nie dostrze­ga­li w tym nic nad­zwy­czaj­ne­go. Gdy­by ktoś zapy­tał ich, co nimi kie­ro­wa­ło, pew­nie by odpo­wie­dzie­li: a czy moż­na było ina­czej? Gdy myśli­my o służ­bie Jezu­so­wi, zaczy­na­my odru­cho­wo szu­kać cze­goś wyjąt­ko­we­go, nad­zwy­czaj­ne­go, ponie­kąd cze­goś „świą­tecz­ne­go”. Tym­cza­sem praw­dzi­wa służ­ba to dzia­ła­nie w pro­stej zwy­czaj­no­ści, czę­sto bez gór­no­lot­nych unie­sień. A to rodzi się z codzien­nej pra­wo­ści ser­ca.

rs