Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZECI TYDZIEŃ ADWENTU 15–20 XII 2014

PONIEDZIAŁEK

Lb 24,2–7.15–17a; Mt 21,23–27
Sło­wo Boże: Jaku­bie, jak­że pięk­ne są two­je namio­ty, miesz­ka­nia two­je, Izra­elu! Jak sze­ro­kie doli­ny poto­ków, jak ogro­dy nad brze­giem stru­mie­ni lub jak alo­es, któ­ry Pan sadził, i jak cedry nad woda­mi. Pły­nie woda z jego wia­der, a zasiew jego ma wil­goć obfi­tą. Pro­roc­two to jest wiel­ką pochwa­łą Izra­ela. Jest tym cen­niej­sze, że pada z ust czło­wie­ka spo­za naro­du wybra­ne­go. Na czym pole­ga pięk­no ludu, któ­ry wybrał Bóg? To nie zarad­ność synów Jaku­ba, ani ich wyjąt­ko­we zdol­no­ści. To łaska Boga, moc bło­go­sła­wień­stwa, obfi­tość Boże­go miło­sier­dzia czy­nią ten lud pięk­nym w oczach innych. Trud­no to może zro­zu­mieć, ale nic pod tym wzglę­dem nie zmie­ni­ło się do dziś – źró­dłem pięk­ne­go życia jest Pan. Boże, Two­ja łaska – tyl­ko Two­ja łaska spra­wia, że życie moje sta­je się pięk­ne. Nie­raz je znie­kształ­cam, wybie­ram wła­sne roz­wią­za­nia, któ­re zawsze z cza­sem oka­zu­ją się nie­tra­fio­ne. Wie­rzę, że jeśli Ty, Panie, mnie popro­wa­dzisz, zbu­du­ję ten dzień mego życia naj­le­piej.
WTOREK
So 3,1–2.9–13; Mt 21,28–32
Sło­wo Boże: Bia­da bun­tow­ni­cze­mu i splu­ga­wio­ne­mu mia­stu, co sto­su­je ucisk! Nie słu­cha gło­su i nie przyj­mu­je ostrze­że­nia, nie ufa Panu i nie przy­bli­ża się do swe­go Boga. Wte­dy przy­wró­cę naro­dom war­gi czy­ste, aby wszy­scy wzy­wa­li imie­nia Pana. Oto zaska­ku­ją­ca meto­da, z pomo­cą któ­rej Pan spo­glą­da na czło­wie­ka: Jego sło­wa nio­są jed­no­znacz­ną oce­nę, bywa, że suro­wą; rów­no­cze­śnie, nie­mal natych­miast zwia­stu­ją łaskę, zapo­wia­da­ją pomoc, któ­rej Pan udzie­li. Jeśli pro­rok otrzy­mał nakaz napięt­no­wa­nia grze­chu popeł­nio­ne­go przez lud, otrzy­mał też sło­wo pocie­sze­nia dla tego ludu. War­to tak też spo­glą­dać na swo­je życie: jeśli jest błąd, Pan poka­że roz­wią­za­nie. Panie, czę­sto nie potra­fię spo­koj­nie spoj­rzeć na to, co dzie­je się w moim życiu. Albo zbyt moc­no widzę grzech, albo zaczy­nam go lek­ce­wa­żyć. Tym­cza­sem potrze­bu­ję Twe­go świa­tła, by rozu­mieć błąd i zna­leźć dro­gę.
ŚRODA
Rdz 49,2.8–10; Mt 1,1–17
Sło­wo Boże: Zbierz­cie się i słu­chaj­cie, syno­wie Jaku­ba, słu­chaj­cie Izra­ela, ojca wasze­go! Judo, cie­bie sła­wić będą twoi bra­cia, two­ja bowiem ręka na kar­ku twych wro­gów! Syno­wie twe­go ojca będą ci odda­wać pokłon! Z róż­nych stron dobie­ga do nas głos Boga. Jed­nak­że szcze­gól­nym miej­scem, gdzie Bóg mówi nam wyjąt­ko­wo dużo, jest rodzi­na. Naj­wspa­nial­sze sło­wo Bożej obiet­ni­cy Juda usły­szał z ust swe­go ojca. W powo­ła­nie rodzi­ców wpi­sa­ne jest rów­nież i to zada­nie, któ­re nazy­wa­my posłu­gą sło­wu. Świa­do­mość, że rodzi­ce są herol­da­mi sło­wa Boże­go, potrzeb­na jest zarów­no rodzi­com, jak i dzie­ciom. Panie, potrze­bu­ję Twe­go sło­wa, bo nie mogę żyć bez Twe­go wspar­cia wśród codzien­nych zadań. Potrze­bu­ję, Panie, czło­wie­ka, któ­ry obja­wi mi Two­je sło­wo, przy­nie­sie je do mnie, pobu­dzi moją uwa­gę. Panie, potrze­bu­ję czło­wie­ka, któ­re­go do mnie wyślesz.
CZWARTEK
Jr 23,5–8; Mt 1,18–24
Sło­wo Boże: Pan mówi: Oto nadej­dą dni, kie­dy wzbu­dzę Dawi­do­wi Odrośl spra­wie­dli­wą. Będzie pano­wał jako król, postę­pu­jąc roz­trop­nie i będzie wyko­ny­wał pra­wo i spra­wie­dli­wość na zie­mi. Był taki czas, gdy pro­roc­two o wiel­kim potom­ku Dawi­da, panu­ją­cym spra­wie­dli­wie, wyda­wa­ło się real­ne. Ale przy­szły lata, a nawet wie­ki, gdy z ludz­kie­go punk­tu widze­nia sta­ło się to nie­moż­li­we. Dyna­stia Dawi­da stra­ci­ła spo­łecz­ne zna­cze­nie. A jed­nak obiet­ni­ca Boga nic nie stra­ci­ła na aktu­al­no­ści. I przy­szedł czas, że sta­ła się fak­tem. Umieć cze­kać – to jed­na z waż­niej­szych umie­jęt­no­ści. Boże, słu­cham Twe­go sło­wa, przyj­mu­ję Two­je obiet­ni­ce. Nie zawsze potra­fię je pra­wi­dło­wo zro­zu­mieć. Nie­raz bar­dziej sły­szę to, co chcę usły­szeć, niż to, co do mnie mówisz. Dla­te­go pro­szę, uzbrój mnie w cier­pli­wość, bym umiał cze­kać na Twój gest.
PIĄTEK
Sdz 13,2–7.24–25a; Łk 1,5–25
Sło­wo Boże: Poszła więc kobie­ta do swe­go męża i tak rze­kła do nie­go: „Przy­szedł do mnie mąż Boży, któ­re­go obli­cze było jak­by obli­cze anio­ła Boże­go, peł­ne dosto­jeń­stwa (…). Rzekł do mnie: Oto poczniesz i poro­dzisz syna (…)”. Poczę­cie Sam­so­na nastą­pi­ło wsku­tek mał­żeń­skie­go zbli­że­nia i zara­zem dzię­ki łasce Boga. W myśle­niu o spra­wach zwy­czaj­nych zapo­mi­na­my o tej podwój­nej przy­czy­no­wo­ści. Dzia­ła­nie czło­wie­ka praw­dzi­wie sku­tecz­ne jest wów­czas, gdy z ludz­kim tru­dem współ­brz­mi Boże bło­go­sła­wień­stwo. A gdy czło­wiek dzia­ła bez bło­go­sła­wień­stwa, skut­ki zawsze będą dla kogoś cię­ża­rem. Miło­sier­ny Jezu, tak trud­no pamię­tać o tym, że czę­sto dzia­łasz, gdy ludzie obok dzia­ła­ją. Two­ja łaska, Twój trud wokół mego zba­wie­nia, Panie, pozo­sta­je ukry­ty w tru­dzie ludzi, któ­rzy są obok. Twą łaską jest tak­że ten trud, któ­ry sam potra­fię pod­jąć. Bądź uwiel­bio­ny, Panie.
SOBOTA
Iz 7,10–14; Łk 1,26–38
Sło­wo Boże: Pan prze­mó­wił do Acha­za tymi sło­wa­mi: „Proś dla sie­bie o znak od Pana, Boga twe­go (…)” Lecz Achaz odpo­wie­dział: „Nie będę pro­sił i nie będę wysta­wiał Pana na pró­bę”. Bóg naci­ska na kró­la, by szu­kał zna­ku. Bo kró­la nie inte­re­so­wa­ło, co Bóg chce powie­dzieć. Są takie sytu­acje, w któ­rych wole­li­by­śmy nie sły­szeć, nie widzieć, nie wie­dzieć i nie rozu­mieć, cze­go się od nas Bóg doma­ga. To swe­go rodza­ju unik. Nie wiem, więc jestem uspra­wie­dli­wio­ny. Ileż w tym naiw­no­ści. Osta­tecz­nie król nie może ujść przed sło­wem pro­ro­ka. Ile razy Bóg musi prze­bi­jać się przez naszą obo­jęt­ność? Boże, gdzie jesteś? Nie­raz sły­szę to pyta­nie sta­wia­ne przez ludzi dotknię­tych bólem. Teraz sły­szę Two­je, Panie, pyta­nie: gdzie jesteś? – skie­ro­wa­ne do mnie. I zawsty­dza mnie. Bo nie zawsze jestem goto­wy na nie odpo­wie­dzieć.