Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (19)

Znaleziona drachma

Ks. Edward Sta­niek

Pięt­na­sty roz­dział Ewan­ge­lii św. Łuka­sza w trzech przy­po­wie­ściach odsła­nia tajem­ni­cę rado­ści z powo­du nawró­ce­nia grzesz­ni­ka. Jest to radość paste­rza, któ­ry odna­lazł zagu­bio­ną owcę, radość ojca, do któ­re­go wra­ca mar­no­traw­ny syn, oraz radość kobie­ty, któ­ra zna­la­zła zgu­bio­ną drach­mę. Waż­ne jest to, że Jezus mówi nie o rado­ści owcy, któ­ra zna­la­zła się w ramio­nach swe­go paste­rza, ale o rado­ści paste­rza i tych, z któ­ry­mi on swą rado­ścią się dzie­li. Jezus mówi, że w nie­bie więk­sza będzie radość z jed­ne­go grzesz­ni­ka, któ­ry się nawra­ca, niż z dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu spra­wie­dli­wych, któ­rzy nie potrze­bu­ją nawró­ce­nia ( Łk 1 5,7). Chry­stus nie mówi też o rado­ści nawró­co­ne­go syna, ale o rado­ści jego ojca, któ­ry wypra­wia ucztę dla domow­ni­ków, bo syn mój był umar­ły, a znów ożył; zagi­nął, a odna­lazł się (Łk 15,24). Podob­nie Jezus koń­czy przy­po­wieść o odna­le­zio­nej drach­mie. Jeśli jakaś kobie­ta, mając dzie­sięć drachm, zgu­bi jed­ną drach­mę, czyż nie zapa­la świa­tła, nie wymia­ta domu i nie szu­ka sta­ran­nie, aż ją znaj­dzie? A zna­la­zł­szy ją, spra­sza przy­ja­ciół­ki i sąsiad­ki i mówi: „ciesz­cie się ze mną, bo zna­la­złam drach­mę, któ­rą zgu­bi­łam”. Tak samo, powia­dam wam, radość nasta­je wśród anio­łów Bożych z powo­du jed­ne­go grzesz­ni­ka, któ­ry się nawra­ca ( Łk 15,8–10). Zda­nie o rado­ści nie­ba – więk­szej z jed­ne­go nawró­ce­nia niż ze spra­wie­dli­wo­ści dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu – szo­ku­je. Nam się wyda­je, że to jest nie­moż­li­we, aby tak było. Nie­bo radu­je się naszą spra­wie­dli­wo­ścią. Takie jest nasze myśle­nie, zwłasz­cza wów­czas, gdy dosko­na­łość i spra­wie­dli­wość jest przez nas rozu­mia­na tak, jak ją ujmo­wa­li fary­ze­usze. Być bez ska­zy – to ide­ał. Jezus mówi, że sto razy więk­szym wyda­rze­niem jest nawró­ce­nie, czy­li powrót do śro­do­wi­ska szczę­śli­wych ludzi i anio­łów. To śro­do­wi­sko wie, czym jest nie­szczę­ście grze­chu, a my tego nie wie­my. Jeśli zesta­wi­my na wadze jeden pro­cent rado­ści nie­ba z 99 pro­cen­ta­mi jego rado­ści ze spra­wie­dli­wych, i zoba­czy­my że bogac­two rado­ści z tego jed­ne­go pro­cen­tu prze­wa­ża 99 pro­cent – sta­je­my wobec wiel­kiej tajem­ni­cy rado­ści nie­ba. A jeśli jesz­cze pod­kre­śli­my sło­wa Jezu­sa, że w nie­bie radość z nawró­ce­nia jed­ne­go grzesz­ni­ka jest wiek­sza! niż z tych dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu spra­wie­dli­wych, to doty­ka­my tajem­ni­cy, któ­ra nie mie­ści się w naszej gło­wie.
Nawró­ce­nie jest rzad­kim wyda­rze­niem, całe dusz­pa­ster­stwo jest nasta­wio­ne na to, aby ludzie zacho­wy­wa­li spra­wie­dli­wość, a jeśli ją tra­cą, to aby szyb­ko uda­wa­li się do „pral­ni” i odzy­ski­wa­li czy­stość swe­go ser­ca. Ale przy takim podej­ściu nie ma nawró­ce­nia, bo do pral­ni z wła­sny­mi grze­cha­mi moż­na cho­dzić co tydzień, a czło­wie­ko­wi wyda­je się, że jest spra­wie­dli­wy. Nawró­ce­nie pole­ga na odkry­ciu gro­zy grze­chu i szan­sy jego porzu­ce­nia. Nawró­co­ny już tak łatwo grze­chu nie popeł­ni, bo wie czym, jak wiel­kim złem i jaką stra­tą jest grzech. Gło­sze­nie miło­sier­dzia Boże­go przez św. sio­strę Fau­sty­nę i św. Jana Paw­ła II to wzy­wa­nie do nawró­ce­nia, a nie do pra­nia swej bie­li­zny. Anio­ło­wie się nie cie­szą, gdy ludzie trak­tu­ją sakra­ment poku­ty tyl­ko jako pral­nię ze swo­ich grze­chów. Oni się radu­ją z nawró­ce­nia. Jezus w przy­po­wie­ści posłu­gu­je się drach­mą, któ­ra była ozdo­bą gło­wy kobie­ty. Im wię­cej drachm w for­mie wień­ca mia­ła upię­tych na gło­wie, tym wyżej była cenio­na. Wie­dzia­ła ile tra­ci­ła gubiąc jed­ną z nich. To ona była nie­szczę­śli­wą, a nie drach­ma.