Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: 2 Sm 7,1–5.8b–12.14a.16; Rz 16,25–27; Łk 1,26–38

MARYJA POCZNIEPORODZI SYNA

El Gre­co, Zwia­sto­wa­nie

Bóg posłał anio­ła Gabrie­la do mia­sta w Gali­lei, zwa­ne­go Naza­ret, do Dzie­wi­cy poślu­bio­nej mężo­wi, imie­niem Józef, z rodu Dawi­da; a Dzie­wi­cy było na imię Mary­ja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdro­wio­na peł­na łaski, Pan z Tobą. Ona zmie­sza­ła się na te sło­wa i roz­wa­ża­ła, co mia­ło­by zna­czyć to pozdro­wie­nie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Mary­jo, zna­la­złaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i poro­dzisz Syna, któ­re­mu nadasz imię Jezus. Będzie On wiel­ki i będzie nazwa­ny Synem Naj­wyż­sze­go, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawi­da. Będzie pano­wał nad domem Jaku­ba na wie­ki, a Jego pano­wa­niu nie będzie koń­ca. Na to Mary­ja rze­kła do anio­ła: Jak­że się to sta­nie, sko­ro nie znam męża? Anioł Jej odpo­wie­dział: Duch Świę­ty zstą­pi na Cie­bie i moc Naj­wyż­sze­go osło­ni Cię. Dla­te­go też Świę­te, któ­re się naro­dzi, będzie nazwa­ne Synem Bożym. A oto rów­nież krew­na Two­ja, Elż­bie­ta, poczę­ła w swej sta­ro­ści syna i jest już w szó­stym mie­sią­cu ta, któ­ra ucho­dzi za nie­płod­ną. Dla Boga bowiem nie ma nic nie­moż­li­we­go. Na to rze­kła Mary­ja: Oto ja słu­żeb­ni­ca Pań­ska, niech mi się sta­nie według twe­go sło­wa. Wte­dy odszedł od Niej anioł.
R O Z W A Ż A N I E
Bóg posłał anio­ła. Tak sta­ło się kie­dyś w Naza­re­cie, gdzie żyła odda­na Bogu, peł­na łaski Mary­ja. Bóg posy­łał anio­łów wie­lo­krot­nie, by zwia­sto­wa­li waż­ne spra­wy, by roz­ma­wia­li z wybra­ny­mi ludź­mi i pro­wa­dzi­li ich po Bożych dro­gach. Bóg posy­ła swo­ich anio­łów wciąż, tak­że w naszych cza­sach, tak­że do żyją­cych dziś ludzi. Czy posła­ny anioł musi przy­brać kształt nie­prze­cięt­nie pięk­nej oso­by, prze­świe­tlo­nej nie­biań­skim świa­tłem, wypo­sa­żo­nej w skrzy­dła i dłu­gą suk­nię? Bynaj­mniej. Nawet nie wie­my jak wyglą­dał ten, któ­ry roz­ma­wiał z Mary­ją. Czę­sto nie wie­my jak wyglą­da ten, któ­ry roz­ma­wia z nami. Albo ina­czej: widzi­my, że wyglą­da cał­kiem zwy­czaj­nie, tak zwy­czaj­nie, że nawet nie przy­pusz­cza­my, że jest posła­ny przez Pana. Z cza­sem dopie­ro pozna­je­my ze zdu­mie­niem, że ktoś tak zwy­czaj­ny mówił wiel­kie rze­czy. I że to było od Pana. I za to niech Bogu będą dzię­ki.

rs