Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (20)

Sens ofiary

Ks. Edward Sta­niek

Kto naśla­du­je Jezu­sa, spę­dza z Nim wie­le cza­su, obser­wu­jąc uważ­nie każ­dy gest i słu­cha­jąc każ­de­go Jego sło­wa. Trze­ba siąść z Nim przy skar­bo­nie świą­tyn­nej. Gdy [Jezus] pod­niósł oczy, zoba­czył, jak boga­ci wrzu­ca­li swe ofia­ry do skar­bo­ny. Zoba­czył też, jak ubo­ga jakaś wdo­wa wrzu­ci­ła tam dwa pie­niąż­ki, i rzekł: „Praw­dzi­wie powia­dam wam: Ta ubo­ga wdo­wa wrzu­ci­ła wię­cej niż wszy­scy inni. Wszy­scy bowiem wrzu­ca­li na ofia­rę z tego, co im zby­wa­ło; ta zaś z nie­do­stat­ku swe­go wrzu­ci­ła wszyst­ko, co mia­ła na utrzy­ma­nie” (Łk 21,1–4). Zdu­mie­wa to, że Jezus wie, ile kto wkła­da do skar­bo­ny. Wie rów­nież, czym ten ofia­ro­daw­ca dys­po­nu­je. Kim zatem On jest, sko­ro inte­re­su­ją Go pie­nią­dze, jakie mamy w kie­sze­ni i na co je wyda­je­my? Mamy się tego nauczyć – to jeden z waż­nych ele­men­tów mądro­ści. Wpierw trze­ba opa­no­wać sztu­kę mądre­go wyda­wa­nia pie­nię­dzy, jakie posia­da­my, bo z każ­de­go gro­sza Bóg nas roz­li­czy. Następ­nie trze­ba umieć obser­wo­wać ludzi i wie­dzieć, jakie jest ich podej­ście do pie­nię­dzy. To, na co czło­wiek wyda­je każ­dą zło­tów­kę, jest wykład­ni­kiem jego mądro­ści. Waż­ne jest, aby­śmy wie­dzie­li, z kim mamy do czy­nie­nia. To jest lek­cja, jakiej Jezus udzie­la uczniom, sie­dząc przy skar­bo­nie świą­tyn­nej. Ale celem Jego wypo­wie­dzi jest okre­śle­nie warun­ku, któ­ry decy­du­je o wiel­ko­ści ofia­ry skła­da­nej Bogu. Obser­wo­wał ubo­gą wdo­wę i widział, jak do skar­bo­ny wrzu­ci­ła ostat­nie gro­sze, jakie mia­ła, do tego stop­nia, że zosta­ła bez jedze­nia. Jezus zazna­cza: wrzu­ci­ła wszyst­ko, co mia­ła na utrzy­ma­nie. Te sło­wa są pochwa­łą wdo­wy. One odsła­nia­ją wiel­kość ofia­ry zło­żo­nej Bogu. Wdo­wa wie­dzia­ła komu skła­da ofia­rę. Dziś wie­lu widzi skar­bon­kę w koście­le lub spo­glą­da do kosza w cza­sie skład­ki i zasta­na­wia się nad tym, na co te pie­nią­dze zosta­ną prze­zna­czo­ne. Czę­sto widzą je w rękach księ­dza lub przed­sta­wi­cie­la para­fii, któ­ry zbie­ra skład­ki. Ilu widzi w nich ofia­rę zło­żo­ną Bogu? Ilu wie, co zna­czy taka ofia­ra w wymia­rze reli­gij­nym? Liczy się inten­cja skła­da­ją­ce­go ofia­rę. Jeśli ta ofia­ra zosta­nie źle wyko­rzy­sta­na, to ten, kto to uczy­ni będzie odpo­wia­dał przed Bogiem za Jego pie­nią­dze. Ofia­ra jest wła­sno­ścią Boga i nie może być wyda­na bez uzgod­nie­nia z Nim. Na tym pole­ga jej war­tość. Kra­dzież pie­nię­dzy skła­da­nych w ofie­rze jest nie tyl­ko kra­dzie­żą, ale grze­chem świę­to­kradz­twa, bo te pie­nią­dze są Boga. Taka kra­dzież to dwa grze­chy. Bóg widzi wiel­kość ofia­ry przez inten­cje dają­ce­go. Wdo­wa musia­ła mieć jakiś bar­dzo waż­ny cel, sko­ro zre­zy­gno­wa­ła z jedze­nia, aby swe gro­sze zło­żyć w ofie­rze. Kto zna sens ofia­ry, ten ją rozu­mie. Jezus znał i dla­te­go ją pochwa­lił, sta­wia­jąc ją na pierw­szym miej­scu wśród ofia­ro­daw­ców. Oni zło­ży­li ofia­rę, tego Jezus nie pod­wa­ża, ale zesta­wia wiel­kość ich ofia­ry z tym, na co ich było stać. Wszy­scy dawa­li z tego, co im zby­wa­ło, wdo­wa wrzu­ci­ła wszyst­ko co mia­ła. Przy ofie­rze potrzeb­na jest inten­cja i odda­nie jej w ręce Boga, aby była do Jego dys­po­zy­cji. On zawsze wyko­rzy­sta ją na to, co jest naj­bar­dziej koniecz­ne. Ofia­ra zło­żo­na Bogu jest przez Nie­go wyna­gra­dza­na bło­go­sła­wień­stwem, któ­re prze­wyż­sza wie­le razy wiel­kość ofia­ry. Wdo­wa wie­dzia­ła o tym i dla­te­go nie mar­twi­ła się o to, co będzie koniecz­ne dla jej życia. Bóg nad nią czu­wał. Tyl­ko ludzie głę­bo­kiej wia­ry zna­ją sens ofia­ry skła­da­nej w koście­le.