Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

OKRES BOŻEGO NARODZENIA 5–10 I 2015

PONIEDZIAŁEK

1 J 3,11–21; J 1,43–51
Sło­wo Boże: My wie­my, że prze­szli­śmy ze śmier­ci do życia, bo miłu­je­my bra­ci, kto zaś nie miłu­je, trwa w śmier­ci. Każ­dy, kto nie­na­wi­dzi swe­go bra­ta, jest zabój­cą, a wie­cie, że żaden zabój­ca nie nosi w sobie życia wiecz­ne­go. Miłość jest siłą życio­daj­ną. Powią­za­ni miło­ścią rodzi­ce prze­ka­zu­ją życie, rodzi się nowy czło­wiek. Tak­że dal­sza egzy­sten­cja tego czło­wie­ka jest zależ­na od miło­ści. Wręcz każ­de­go dnia żywa miłość rodzi­ców umoż­li­wia dziec­ku życie i roz­wój. Ale nie ina­czej jest w doro­sło­ści: nie spo­sób żyć w oto­cze­niu pozba­wio­nym miło­ści. Jej brak pro­wa­dzi do śmier­ci ducho­wej, a nawet fizycz­nej. Panie, naucz mnie kochać coraz bar­dziej, całym ser­cem, całym umy­słem, z całej siły, jaką we mnie zło­ży­łeś. Sam potrze­bu­ję miło­ści, by żyć. Pra­gnę iść z miło­ścią do innych, by też mogli żyć.
WTOREK
Iz 60,1–6; Ef 3,2–3a.5–6; Mt 2,1–12
UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO
Sło­wo Boże: Powstań, świeć, Jeru­za­lem, bo przy­szło twe świa­tło i chwa­ła Pana roz­bły­ska nad tobą. Bo oto ciem­ność okry­wa zie­mię i gęsty mrok spo­wi­ja ludy, a ponad tobą jaśnie­je Pan i Jego chwa­ła jawi się nad tobą. Dłu­ga i zawi­ła była dro­ga Mędr­ców za świa­tłem. Bywa­ło, że tra­ci­li je z oczu, jak to się sta­ło w Jero­zo­li­mie. Bywa­ło, że pyta­li o dro­gę nie­wła­ści­wych ludzi, któ­rzy na pew­no nie byli sprzy­mie­rzeń­ca­mi Mesja­sza. Jed­nak dotar­li. Jak dobrze, że Bóg dopro­wa­dził ich do celu. To nadzie­ja dla spóź­nia­ją­cych się, zagu­bio­nych – moż­li­wość spo­tka­nia ze Zba­wi­cie­lem wciąż ist­nie­je. Świa­tło z Betle­jem nie zga­śnie. Tak moc­no świe­ci, Panie, Twe świa­tło, któ­re poja­wi­ło się nad Betle­jem, a jed­nak nie zawsze umiem je dostrzec. Pro­szę, niech w dniach mego zagu­bie­nia Two­je świa­tło spły­nie na mnie jesz­cze moc­niej.
ŚRODA
1 J 3,22–4,6; Mt 4,12–17.23–25
Sło­wo Boże: Umi­ło­wa­ni, nie dowie­rzaj­cie każ­de­mu ducho­wi, ale badaj­cie duchy, czy są z Boga, gdyż wie­lu fał­szy­wych pro­ro­ków poja­wi­ło się na świe­cie. Moż­na mówić w spo­sób natchnio­ny bez natchnie­nia Boże­go. Dopie­ro z cza­sem spo­strze­ga­my, że zosta­li­śmy wypro­wa­dze­ni na bez­dro­ża. Trze­ba badać duchy przy pomo­cy jasnych kry­te­riów. A są nimi wia­ra w Jezu­sa i wza­jem­na miłość. Kto trwa w zjed­no­cze­niu z Jezu­sem, kto zabie­ga o dobro wspól­no­ty, o miłość i miło­sier­dzie, ten sta­je się wia­ry­god­nym nauczy­cie­lem wia­ry. Panie, chroń mnie, bym nie stał się fał­szy­wym pro­ro­kiem, któ­ry mówi bez Twe­go natchnie­nia, gdy pozo­sta­jąc Twym uczniem podej­mu­je czy­ny, któ­re temu prze­czą.
CZWARTEK
1 J 4,7–10; Mk 6,34–44
Sło­wo Boże: Kto nie miłu­je, nie zna Boga, bo Bóg jest miło­ścią. W tym obja­wi­ła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go na świat, aby­śmy życie mie­li dzię­ki Nie­mu. Do Naza­re­tu przy­szedł anioł. I wów­czas Syn Boga wstą­pił w łono Kobie­ty. Minę­ło kil­ka mie­się­cy i w wio­sce naro­dzi­ło się Dzie­cię. Mesjasz uka­zał się ludz­kim oczom. Miłość zstą­pi­ła na zie­mię. Miłość przy­ję­ła kształt Nie­mow­lę­cia. Miłość spoj­rza­ła w oczy czło­wie­ko­wi, spo­glą­da dziś w moje oczy. Znaj­dzie w nich obo­jęt­ność czy zachwyt? Nie­po­kój czy akcep­ta­cję? Znie­chę­ce­nie czy zapał? Spo­glą­dasz na mnie, Panie, a w Two­ich oczach cier­pli­we wycze­ki­wa­nie. Wiem, na co cze­kasz. I widzisz, że się ocią­gam. Mogę tyl­ko pro­sić: dodaj mi sił, bym szedł nadal pew­nym kro­kiem.
PIĄTEK
1 J 4,11–18; Mk 6,45–52
Sło­wo Boże: Bóg jest miło­ścią: kto trwa w miło­ści, trwa w Bogu, a Bóg trwa w Nim (…). W miło­ści nie ma lęku, lecz dosko­na­ła miłość usu­wa lęk, ponie­waż lęk koja­rzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydo­sko­na­lił się w miło­ści. Myśmy pozna­li i uwie­rzy­li – mówi Ewan­ge­li­sta Jan. Czy­śmy pozna­li? Czy­śmy uwie­rzy­li? Czy­śmy wyzby­li się lęku? Czy trwa­my w Bogu? Czy Bóg trwa w nas?… Oto rodzi się sze­reg fun­da­men­tal­nych pytań, a każ­de z nich to apel do nasze­go ser­ca i umy­słu, by iść naprzód, by dosko­na­lić swą miłość, by roz­wi­jać wia­rę, by nie godzić się na prze­cięt­ność i byle­ja­kość. Panie, pro­wadź mnie dalej. Chęt­nie pozo­stał­bym przy tym, co dziś jest. Ale wiem, że to nie wszyst­ko, cze­go pra­gniesz. Chcę iść dalej, jeśli takie jest Two­je ocze­ki­wa­nie. Popro­wadź mnie, Panie.
SOBOTA
1 J 4,19–5,4; Łk 4,14–22a
Sło­wo Boże: Albo­wiem miłość wzglę­dem Boga pole­ga na speł­nia­niu Jego przy­ka­zań, a przy­ka­za­nia Jego nie są cięż­kie. Wszyst­ko bowiem, co z Boga zro­dzo­ne, zwy­cię­ża świat, tym wła­śnie zwy­cię­stwem, któ­re zwy­cię­ży­ło świat, jest nasza wia­ra. Trud­no uwie­rzyć w zapew­nie­nia natchnio­ne­go auto­ra, że Boże przy­ka­za­nia nie są cięż­kie, że wia­ra zwy­cię­ża świat. Wręcz zupeł­nie prze­ciw­nie, jeste­śmy goto­wi sądzić, że wyma­ga­ją nazbyt wie­le. A jed­nak nie trać­my ufno­ści w to pro­roc­two, któ­re opi­su­je przy­szłość. Radość z dro­gi przy­ka­zań i zwy­cię­stwo, odnie­sio­ne mocą wia­ry, będą nie­wąt­pli­wie naszym udzia­łem. Nie­raz już poka­zy­wa­łeś, Panie, jak Two­ja miłość zwy­cię­ża, jak wia­ra poko­nu­je prze­ciw­no­ści, jak zmie­nia czło­wie­ka, świat. Dziś dzię­ku­ję za to sło­wo, któ­re przy­po­mi­na o zwy­cię­skiej wie­rze, bo jest mi znów potrzeb­ne.