Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 12–17 I 2015

PONIEDZIAŁEK

Hbr 1,1–6; Mk 1,14–20
Sło­wo Boże: Wie­lo­krot­nie i na róż­ne spo­so­by prze­ma­wiał nie­gdyś Bóg do ojców przez pro­ro­ków, a w tych osta­tecz­nych dniach prze­mó­wił do nas przez Syna. Jego to usta­no­wił dzie­dzi­cem wszyst­kich rze­czy… Bóg prze­ma­wia do czło­wie­ka. To pierw­szy cud, któ­ry wciąż umy­ka naszej uwa­dze. Wyda­je się, że o tym wie­my, a jed­nak nie­ob­ce są nam chwi­le, gdy pyta­my z nie­po­ko­jem, a bywa że z wyrzu­tem: dla­cze­go Boże mil­czysz? Zatrosz­czy­my się o to, by ten cud, gdy prze­ma­wia do nas nasz Stwór­ca, wciąż budził zachwyt. I jesz­cze bar­dziej chęć słu­cha­nia. Boże, pozwól mi być rado­snym słu­cha­czem Twe­go sło­wa. To nie­zwy­kłe, że chcesz, Panie, do mnie mówić. Niczym na to nie zasłu­ży­łem. Dzię­ku­ję, że o mnie pamię­tasz.
WTOREK
Hbr 2,5–12; Mk 1,21–28
Sło­wo Boże: Tak bowiem Ten, któ­ry uświę­ca, jak ci, któ­rzy mają być uświę­ce­ni, z jed­ne­go są wszy­scy. Z tej to przy­czy­ny nie wsty­dzi się nazwać ich brać­mi swy­mi, mówiąc: „Oznaj­mię imię Two­je bra­ciom moim…”. Jezus, Ten, przez któ­re­go wszyst­ko się sta­ło, zwra­ca się do nas po bra­ter­sku. Dzie­li z nami trud­ny los – aż po cier­pie­nie. Cóż mogę powie­dzieć o Bogu, w któ­re­go wie­rzę? Choć­bym wypo­wia­dał wie­le słów, choć­bym miał za sobą nie­jed­ną ambit­ną lek­tu­rę, a na kon­cie nie­ma­ło reko­lek­cji, wciąż muszę słu­chać Tego, któ­ry jako jedy­ny może obja­wić mi imię Boże – Jezu­sa. Panie, Stwór­co wszyst­kie­go, co ist­nie­je, prze­ma­wiasz do mnie cuda­mi natu­ry. Mówisz do mnie przez swe­go Syna, któ­ry zechciał uznać mnie za swe­go bra­ta. Bądź uwiel­bio­ny, Panie, bo wiel­ka jest Two­ja łaska.
ŚRODA
Hbr 2,14–18; Mk 1,29–39
Sło­wo Boże: Ponie­waż dzie­ci uczest­ni­czą we krwi i cie­le, dla­te­go i Jezus tak­że bez żad­nej róż­ni­cy stał się ich uczest­ni­kiem, aby przez śmierć poko­nać tego, któ­ry dzier­żył wła­dzę nad śmier­cią, to jest dia­bła. Pan, dys­po­nu­ją­cy wła­dzą nie­wy­obra­żal­ną, niczym nie­ogra­ni­czo­ną, zechciał upodob­nić się do ludzi. Przy­jął nasz los do koń­ca wraz z tym, co naj­trud­niej­sze – ze śmier­cią. Otwo­rzył przed nami wyjąt­ko­wą szan­sę: może­my upodob­nić się do Nie­go. Zba­wi­ciel żył obok, bli­sko nas, prze­cho­dząc całą dro­gę nasze­go życia. Tak podob­ny do nas, że wie­lu Go nie pozna­ło. I nadal nie pozna­je. Panie, co mogę dziś zro­bić, by wzmoc­nić swo­je podo­bień­stwo do Cie­bie? Co mam zro­bić, by Cię nie stra­cić z pola widze­nia? Co zro­bić, bym nie prze­szedł obok, nie roz­po­zna­jąc Cię?
CZWARTEK
Hbr 3,7–14; Mk 1,40–45
Sło­wo Boże: Postę­puj­cie, jak mówi Duch Świę­ty: „Dziś, jeśli głos Jego usły­szy­cie, nie zatwar­dzaj­cie serc waszych jak w bun­cie, jak w dzień kusze­nia na pusty­ni…”. Uwa­żaj­cie, bra­cia, aby nie było w kimś z was prze­wrot­ne­go ser­ca nie­wia­ry. Wie­le spraw odkła­da­my na póź­niej. Dzie­je się tak, bo dziś nie chce­my, a nie­raz zwy­czaj­nie nie wie­my, jak je roz­wią­zać. Ale są takie spra­wy, któ­rych nie może­my odkła­dać. Nawet jeden dzień, jed­na godzi­na zwło­ki może oka­zać się tra­gicz­na. Teraz trwa „Chry­stu­so­we dziś” – dziś jest cza­sem łaski, bo On mówi, wzy­wa, zapra­sza do słu­cha­nia. Dziś gotów jest pod­nieść i umoc­nić. Panie, broń mnie przed oszu­stwem grze­chu, któ­ry nie prze­sta­je zwo­dzić, że jesz­cze jest czas, że moż­na póź­niej. Panie, wzmoc­nij mnie dziś, bo już teraz chcę cie­szyć się Twą obec­no­ścią, dziś doświad­czyć mocy Twe­go miło­sier­dzia.
PIĄTEK
Hbr 4,1–5.11; Mk 2,1–12
Sło­wo Boże: Gdy jesz­cze trwa obiet­ni­ca wej­ścia do Boże­go odpo­czyn­ku, lękaj­my się, aby ktoś z was nie mnie­mał, iż jest jej pozba­wio­ny… Wcho­dzi­my istot­nie do odpo­czyn­ku my, któ­rzy uwie­rzy­li­śmy. Odpo­czy­nek Boga. Pierw­szy był ten, gdy Stwór­ca rado­wał się powsta­łym świa­tem. A ten dru­gi, gdy Syn Boży podzie­lił się z nami swo­im zwy­cię­stwem nad grze­chem. Stąd nasz odpo­czy­nek to każ­da chwi­la bez grze­chu. Nie ma takie­go cię­ża­ru spo­wo­do­wa­ne­go grze­chem, by nie moż­na było powró­cić do bło­go­sła­wio­ne­go cza­su odpo­czyn­ku. Dzię­ki łasce Jezu­sa, nasze­go Zba­wi­cie­la. Panie, doświad­czam wie­lo­krot­nie zmę­cze­nia fizycz­ne­go. Ale jest tak­że zmę­cze­nie ducho­we. Ono tra­pi mnie zawsze, ile­kroć uwi­kłam się w grzech. Panie, otwórz znów przede mną drzwi Twe­go odpo­czyn­ku.
SOBOTA
Hbr 4,12–16; Mk 2,13–17
Sło­wo Boże: Żywe jest sło­wo Boże, sku­tecz­ne i ostrzej­sze niż wszel­ki miecz obo­siecz­ny, prze­ni­ka­ją­ce aż do roz­dzie­le­nia duszy i ducha, sta­wów i szpi­ku, zdol­ne osą­dzić pra­gnie­nia i myśli ser­ca. Biblia. Leży jak­by bez­rad­na. Cier­pli­wie cze­ka, by ją wziąć do ręki. Ale z chwi­lą dy sło­wo Boga zabrzmi w naszych uszach, uzy­sku­je dziw­ną prze­wa­gę nad naszy­mi myśla­mi, pla­na­mi, pra­gnie­nia­mi. Prze­ni­ka głę­bo­ko. Nie­raz zabo­li, bo nie­sie nie­ubła­ga­ny sąd. Co skry­te, wydo­by­wa i sta­wia w świe­tle, któ­ry nie zno­si pół­cie­ni. Jest tyl­ko: tak, tak; nie, nie. Pra­gnę, Panie, Twe­go sło­wa. Tyle dni mija, gdy nie słu­cham. Słu­cham tylu słów ludz­kich, tak miał­kich i cie­ka­wych przez chwi­lę. Pozo­sta­wiam Sło­wo, któ­re trwa na wie­ki. Panie, daj mi poko­chać Two­je Sło­wo.