Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 19 – 24 I 2015

PONIEDZIAŁEK

Hbr 5,1–10; Mk 2,18–22
Sło­wo Boże: Każ­dy arcy­ka­płan z ludzi bra­ny, dla ludzi bywa usta­na­wia­ny w spra­wach odno­szą­cych się do Boga, aby skła­dał dary i ofia­ry za grze­chy. Może on współ­czuć z tymi, któ­rzy nie wie­dzą i błą­dzą, ponie­waż sam pod­le­ga sła­bo­ściom. Jezus zło­żył ofia­rę za grze­chy ludzi. Pozo­sta­je w peł­ni soli­dar­ny z każ­dym czło­wie­kiem, bo nie tyl­ko rozu­mie dosko­na­le sytu­ację ludzi dotknię­tych sła­bo­ścią, lecz tak­że tę sytu­ację czu­je, doświad­cza jej, bo prze­ży­wa ból, cier­pie­nie, trud podej­mo­wa­nych decy­zji, zma­ga­nie ze sła­bo­ścią, zna cenę wier­no­ści. W tym wszyst­kim pozo­sta­je zwy­cięz­cą, bo kie­ru­je Nim jed­no – speł­nić ocze­ki­wa­nia Ojca. Jezu, któ­ry nio­słeś w swym ser­cu gorą­ce pra­gnie­nie, by wypeł­nić wolę Ojca, obudź tak­że w mym ser­cu podob­ne pra­gnie­nie: niech trwa w nim ta pro­sta myśl, by Ojciec nie­bie­ski był uwiel­bio­ny w mym życiu.
WTOREK
Hbr 6,10–20; Mk 2,23–28
Sło­wo Boże: Pra­gnie­my zaś, aby każ­dy z was oka­zy­wał tę samą gor­li­wość w dosko­na­le­niu nadziei aż do koń­ca, aby­ście się nie sta­li ospa­ły­mi, ale naśla­do­wa­li tych, któ­rzy przez wia­rę i cier­pli­wość sta­ją się dzie­dzi­ca­mi obiet­nic. Gdy do gło­su doj­dzie ospa­łość w wie­rze, rzad­ko poja­wia się skru­cha. Zwy­kle ginie gor­li­wość, któ­ra i tak czę­sto w oczach wie­lu nie jest mile widzia­na. A jeśli poja­wia się nie­prze­wi­dzia­ny trud, Bogu zarzu­ca­my obo­jęt­ność. Bo nie­spra­wie­dli­wość, nędza, prze­moc, woj­ny… Tym­cza­sem Bóg nie zapo­mniał. To raczej my wsku­tek nie­cier­pli­wo­ści tra­ci­my nadzie­ję. Pan zawsze cze­ka. Jezu, nio­sę w swym ser­cu nadzie­ję i wiem, że Two­je sło­wo jest praw­dą. Codzien­ność jest nie­ustan­ną pró­bą mojej nadziei. Nie pozwól, bym kie­dy­kol­wiek był pozba­wio­ny nadziei.
ŚRODA
Hbr 7,1–3.15–17; Mk 3,1–6
Sło­wo Boże: Jezus jest arcy­ka­pła­nem na wie­ki na wzór Mel­chi­ze­de­ka. Ten to Mel­chi­ze­dek, król Sza­le­mu, kapłan Boga Naj­wyż­sze­go wyszedł na spo­tka­nie Abra­ha­ma, wra­ca­ją­ce­go po roz­gro­mie­niu kró­lów, i udzie­lił mu bło­go­sła­wień­stwa. Jak zro­zu­mieć posłan­nic­two Jezu­sa Arcy­ka­pła­na? Oto Mel­chi­ze­dek, tajem­ni­cza postać z cza­sów Abra­ha­ma, jest pro­to­ty­pem Chry­stu­sa. Mel­chi­ze­dek bło­go­sła­wi, nie­sie spra­wie­dli­wość i obda­rza poko­jem – to rów­nież pro­gram Chry­stu­sa i współ­cze­snych sług ołta­rza. Ich nie­ustan­nym zada­niem jest bło­go­sła­wić, wzy­wać do spra­wie­dli­wo­ści i nieść pokój. Panie, spraw, by Twoi słu­dzy, kapła­ni, byli ludź­mi spra­wie­dli­wo­ści i poko­ju. Spraw, by nigdy nie zabra­kło tych, któ­rzy w Two­je imię będą bło­go­sła­wić.
CZWARTEK
Hbr 7,25–8,6; Mk 3,7–12
Sło­wo Boże: Takie­go bowiem potrze­ba nam było arcy­ka­pła­na (…), któ­ry nie jest obo­wią­za­ny, jak inni arcy­ka­pła­ni, do skła­da­nia codzien­nej ofia­ry naj­pierw za swo­je grze­chy, a potem za grze­chy ludu. To bowiem uczy­nił raz na zawsze ofia­ru­jąc same­go sie­bie. Mnó­stwo ofiar skła­da­no w jero­zo­lim­skiej świą­ty­ni, by uczcić Boga i by wypo­wie­dzieć ludz­kie prze­bła­ga­nie za grze­chy. Pły­nę­ła krew zwie­rząt obfi­cie, mimo to wciąż powta­rza­ny rytu­ał nie gwa­ran­to­wał sku­tecz­no­ści. Jezus Chry­stus, dosko­na­ły Arcy­ka­płan zło­żył jed­ną ofia­rę i ona trwa owo­cu­jąc przez wie­ki. Trze­ba ją przy­jąć i wła­snym czy­nem-ofia­rą wpi­sać się w jej sku­tecz­ność. Panie, Two­ja ofia­ra jest dzie­łem wiecz­nie trwa­ją­cym i owo­cu­ją­cym. Nicze­go nie trze­ba wię­cej, bo to była – jest – ofia­ra dosko­na­ła. A jed­nak chcesz, by i moja ofia­ra mia­ła swo­je zna­cze­nie. Dzię­ki tej, któ­rą Ty zło­ży­łeś.
PIĄTEK
Hbr 8,6–13; Mk 3,13–19
Sło­wo Boże: Takie jest przy­mie­rze, któ­re zawrę z domem Izra­ela w owych dniach, mówi Pan: Dam pra­wo moje w ich myśli, a na ser­cach ich wypi­szę je i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. Jezus Arcy­ka­płan jest pośred­ni­kiem Nowe­go Przy­mie­rza, któ­re wcho­dzi w miej­sce przy­mie­rza zawar­te­go przez Boga z ludem Izra­ela. Nowe Przy­mie­rze nie­sie z sobą nowe dzia­ła­nie Boga, któ­ry pra­gnie mieć miej­sce w ser­cu każ­de­go czło­wie­ka, chce mówić w ludz­kim sumie­niu, pro­po­nu­je bli­skość, jakiej doświad­cza­li tyl­ko wybra­ni. W takie przy­mie­rze Pan zechciał włą­czyć wszyst­kich. Jak to moż­li­we, Panie, że jesteś bli­żej mnie, niż ja sam sie­bie. Wciąż tego nie mogę z rozu­mieć, bo wię­cej u fam swym pra­gnie­niom, niż Twe­mu sło­wu. Dla­te­go pro­szę, nie prze­sta­waj wzbu­dzać w mym ser­cu Twych pra­gnień.
SOBOTA
Hbr 9,1–3. 11–14; Mk 3,20–21
Sło­wo Boże: Jeśli bowiem krew kozłów i ciel­ców oraz popiół z kro­wy, któ­ry­mi skra­pia się zanie­czysz­czo­nych, spra­wia­ją oczysz­cze­nie cia­ła, to o ile bar­dziej krew Chry­stu­sa, któ­ry przez Ducha wiecz­ne­go zło­żył Bogu same­go sie­bie jako nie­ska­la­ną ofia­rę… To Bóg usta­no­wił w Sta­rym Przy­mie­rzu ofia­ry ze zwie­rząt, któ­re przy­no­si­ły czło­wie­ko­wi oczysz­cze­nie z grze­chów. Ale osta­tecz­nie to było dla Boga zbyt mało – nie dla­te­go, że nie było w tych ofia­rach wystar­cza­ją­ce­go daru. Bar­dziej dla­te­go, że Stwór­ca zapra­gnął obja­wić miłość, któ­ra nie ma mia­ry. I o takiej miło­ści mówi wyla­na krew Chry­stu­sa. I nigdy mówić nie prze­sta­nie. Panie, mogłeś mnie uwol­nić z grze­chu na tysią­ce spo­so­bów. Wybra­łeś jed­nak dro­gę ofia­ry i to ofia­ry naj­wyż­szej, zło­żo­nej przez Syna. Bądź uwiel­bio­ny, Panie, bo wciąż praw­da ta pozo­sta­je dla mnie nie­prze­nik­nio­na.