Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 26–31 I 2015

PONIEDZIAŁEK

2 Tm 1,1–8; Łk 10,1–9
Sło­wo Boże: Albo­wiem nie dał nam Bóg ducha bojaź­ni, ale mocy i miło­ści, i trzeź­we­go myśle­nia. Nie wstydź się zatem świa­dec­twa nasze­go Pana, ani mnie, Jego więź­nia, lecz weź udział w tru­dach i prze­ciw­no­ściach zno­szo­nych dla Ewan­ge­lii. Zachę­ta Apo­sto­ła Naro­dów zaska­ku­je swo­ją aktu­al­no­ścią i wyczu­ciem sytu­acji spo­łecz­nej, rów­nież w naszych cza­sach. Lękli­we chrze­ści­jań­stwo jest bowiem naszą zgu­bą. Wie­le kom­pro­mi­sów jest czę­sto­kroć zdra­dą Chry­stu­sa. A prze­cież wraz z chrztem otrzy­ma­li­śmy cha­ry­zmat wia­ry. Win­ni­śmy cenić sobie wska­za­nia Ewan­ge­lii i żyć nimi bez osten­ta­cji, ale też bez lęku. Obdarz mnie, Panie, duchem mocy i miło­ści i daj, pro­szę, umie­jęt­ność trzeź­we­go myśle­nia, bym wol­ny od lęku pozo­stał wier­ny łasce otrzy­ma­nej na chrzcie świę­tym.
WTOREK
Hbr 10,1–10; Mk 3,31–35
Sło­wo Boże: Prze­to przy­cho­dząc na świat (Chry­stus) mówi: „Ofia­ry ani daru nie chcia­łeś, aleś Mi utwo­rzył cia­ło… Wte­dy rze­kłem: Oto idę, w zwo­ju księ­gi napi­sa­no o Mnie, abym speł­niał wolę Two­ją, Boże”. Bóg zażą­dał kie­dyś, by Izra­el skła­dał ofia­ry z kozłów. Były cie­niem tego, co w zamy­śle Stwór­cy miał doko­nać Jezus. Zba­wi­ciel sie­bie uczy­nił ofia­rą. Lecz zanim zawisł na krzy­żu jak pas­chal­ny Bara­nek, każ­dym poru­sze­niem swe­go Ser­ca speł­niał wolę Ojca. I to jest dro­ga naszej ofia­ry. Dzień za dniem nazna­czo­ny pra­gnie­niem, by słu­żyć Ojcu, czy­ni nasze życie ofia­rą wiel­bią­cą Boga. Panie, każ­de­go dnia pro­szę, by w peł­ni odpo­wie­dzieć na Two­je pra­gnie­nia. Chcę speł­nić wszyst­ko, cze­go, Panie, ocze­ku­jesz ode mnie. Pro­szę o pomoc, bo sam nie jestem w sta­nie tego wyko­nać.
ŚRODA
Hbr 10,11–18; Mk 4,1–20
Sło­wo Boże: Jezus Chry­stus zło­żyw­szy raz na zawsze jed­ną ofia­rę za grze­chy, zasiadł po pra­wi­cy Boga, ocze­ku­jąc tyl­ko, „aż nie­przy­ja­cie­le Jego sta­ną się pod­nóż­kiem nóg Jego”. Jed­ną bowiem ofia­rą udo­sko­na­lił na wie­ki tych, któ­rzy są uświę­ca­ni. Kolej­ne chle­by na ołta­rzu, kolej­ne zwie­rzę­ta na sto­sie. Ten stru­mień został defi­ni­tyw­nie zakoń­czo­ny. Ofia­ra Chry­stu­sa to oce­an, nie spo­sób go ogar­nąć. Ów oce­an łaski otwie­ra się w cza­sie Mszy świę­tej. Ofia­ry Chry­stu­sa nic nie musi dopeł­niać. Ale jak do oce­anu wpły­wa­ją wody wie­lu rzek, a oce­an nie­zmien­nie pozo­sta­je oce­anem, tak z ofia­rą Chry­stu­sa mogą łączyć się ofia­ry poszcze­gól­nych osób. Wiem, Panie, że Two­ja ofia­ra jest dosko­na­łym speł­nie­niem, uświę­ce­niem i zadość­uczy­nie­niem, ale wiem też, że liczy się tak­że każ­dy dar mego ser­ca, gdy potra­fię uczy­nić go ofia­rą miłą Tobie. I o to teraz pro­szę.
CZWARTEK
Hbr 10,19–25; Mk 4,21–25
Sło­wo Boże: Trzy­maj­my się nie­wzru­sze­nie nadziei, któ­rą wyzna­je­my, bo god­ny jest zaufa­nia Ten, któ­ry dał obiet­ni­cę. Troszcz­my się o sie­bie wza­jem­nie, by się zachę­cać do miło­ści i do dobrych uczyn­ków. Wiem, Komu zaufa­łem – może powie­dzieć każ­dy chrze­ści­ja­nin. Jezus zasłu­gu­je na cał­ko­wi­te zaufa­nie. Co kry­je się za sło­wem zaufa­nie? Rzecz pole­ga na tym, by uznać jako coś nie­wzru­sze­nie pew­ne­go obiet­ni­ce, któ­re nam dał. I to każ­de­mu oso­bi­ście, począw­szy od chrztu. Nie spo­sób pomi­nąć tu pyta­nia: czy wie­my, jakie obiet­ni­ce otrzy­ma­li­śmy od Jezu­sa? Czy ocze­ku­je­my ich speł­nie­nia? Two­je sło­wo, Panie, uczy, że Kościół jest ludem obiet­ni­cy, a w Koście­le czło­wiek nosi Two­je obiet­ni­ce. Pro­szę, bym o tym nie zapo­mi­nał, i dzię­ku­ję, że Two­je obiet­ni­ce mnie nie omi­nę­ły.
PIĄTEK
Hbr 10,32–39; Mk 4,26–34
Sło­wo Boże: Potrze­bu­je­cie bowiem wytrwa­ło­ści, aby­ście speł­nia­jąc wolę Bożą, dostą­pi­li obiet­ni­cy. Jesz­cze bowiem za krót­ką, za bar­dzo krót­ką chwi­lę przyj­dzie Ten, któ­ry ma nadejść i nie spóź­ni się. Rośli­na w cią­gu jed­ne­go okre­su wege­ta­cyj­ne­go może osią­gnąć wzrost ponad 3 m i być doj­rza­łą, ale czło­wiek potrze­bu­je 20 lat, by osią­gnąć peł­ny wzrost fizycz­ny. W cią­gu kil­ku chwil moż­na zdo­być na lote­rii for­tu­nę. Lecz trze­ba wie­lu lat, by stać się doj­rza­łym czło­wie­kiem. Jedy­nie sztu­ka cier­pli­we­go cze­ka­nia, bez znie­chę­ce­nia dłuż­szym ocze­ki­wa­niem, pozwo­li ujrzeć speł­nie­nie Bożych obiet­nic. Tak bar­dzo chciał­bym, Panie, już dziś widzieć efek­ty swe­go tru­du, swej wia­ry i zaufa­nia, tak­że swej modli­twy. Ale wiem też, że to jest po pro­stu poku­sa. Trud­na, czę­sto wra­ca­ją­ca poku­sa. Nie pozwól, bym jej uległ i przez nie­cier­pli­wość utra­cił łaskę dla mnie przy­go­to­wa­ną.
SOBOTA
Hbr 11,1–2.8–19; Mk 4,35–41
Sło­wo Boże: Wia­ra jest porę­ką tych dóbr, któ­rych się spo­dzie­wa­my, dowo­dem tych rze­czy­wi­sto­ści, któ­rych nie widzi­my. Dzię­ki niej to przod­ko­wie otrzy­ma­li świa­dec­two. Przez wia­rę, ten, któ­re­go nazy­wa­no Abra­ha­mem, usłu­chał wezwa­nia Boże­go. Życie jest nie­ustan­ną wędrów­ką w nie­zna­ne. I tego zmie­nić nie może­my. Wszak każ­dy dzień, mimo że przy­no­si powta­rzal­ne czyn­no­ści, wią­że się z obec­no­ścią tych samych osób i powro­tem w te same miej­sca, to każ­da kolej­na chwi­la jest wej­ściem w nie­zna­ny świat. W tej wędrów­ce dana nam jest jed­nak cen­na pomoc – to świa­tło wia­ry. Z tym świa­tłem może­my bez­piecz­ne wyru­szać na wędrów­kę każ­de­go dnia. Choć wie­rzę, to jed­nak potrze­bu­ję wciąż nowej i żywej wia­ry, by zanu­rzyć się w kolej­ny czas, pod­jąć kolej­ne zada­nie, sta­nąć wobec kolej­nej trud­no­ści. Przyjdź, Panie, ze świa­tłem Twej łaski, bym mógł wyko­nać kolej­ny krok.