Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 2 –7 II 2015

PONIEDZIAŁEK

Ml 3,1–4; Łk 2,22–40
Sło­wo Boże: Oto Ja wyślę anio­ła mego, aby przy­go­to­wał dro­gę przede Mną, a potem nagle przy­bę­dzie do swej świą­ty­ni Pan, któ­re­go wy ocze­ku­je­cie, i Anioł Przy­mie­rza, któ­re­go pra­gnie­cie. Oto nadej­dzie, mówi Pan Zastę­pów. Stwór­ca zapo­wia­da swo­je przyj­ście. Tych obiet­nic było wcze­śniej wie­le. Ta jest kolej­ną z nich. Brzmi wyjąt­ko­wo moc­no. Pan dwu­krot­nie potwier­dza wolę przy­by­cia, jak­by chciał usu­nąć wszel­ką wąt­pli­wość. Czło­wiek, szcze­gól­nie w spra­wach wia­ry, dość łatwo wcho­dzi na grzą­ski grunt wąt­pie­nia. Tym razem Pan, jak­by czu­jąc to, z naci­skiem potwier­dza dane sło­wo. Nie moż­na go odrzu­cić. Panie, Two­ja obec­ność jest fak­tem. Tak uczy wia­ra Kościo­ła. A ja wciąż pra­gnę tej obec­no­ści na nowo. Przy­by­waj, Panie, dziś. Przy­by­waj, niech speł­ni się Two­je sło­wo.
WTOREK
Hbr 12,1–4; Mk 5,21–43
Sło­wo Boże: Mając doko­ła sie­bie takie mnó­stwo świad­ków, odło­żyw­szy wszel­ki cię­żar, a przede wszyst­kim grzech, któ­ry nas łatwo zwo­dzi, win­ni­śmy wytrwa­le biec w wyzna­czo­nych nam zawo­dach. Patrz­my na Jezu­sa, któ­ry nam w wie­rze prze­wo­dzi i ją wydo­sko­na­la. Szu­kaj­my świad­ków wia­ry. Świad­ko­wie nie­wia­ry coraz bar­dziej zewsząd nas ota­cza­ją. I prze­ma­wia­ją przez wie­le godzin w naszych domach. Wystar­czy wci­snąć przy­cisk na pilo­cie… My nic im powie­dzieć nie może­my. A oni wyle­wa­ją poto­ki słów nisz­czą­cych wia­rę. Bądź­my roz­trop­ni w słu­cha­niu innych. Patrz­my na Chry­stu­sa, by każ­de­go dnia zdo­by­wać odwa­gę bycia wie­rzą­cym. Panie, dobrze, że są obok mnie oso­by, któ­rych mogę nazwać świad­ka­mi wia­ry. Od nich uczę się trwać na dro­dze, na któ­rą wpro­wa­dzi­łeś mnie przez chrzest. Trud­no jest iść same­mu. Tym bar­dziej dzię­ku­ję za tych, któ­rzy są dla mnie umoc­nie­niem.
ŚRODA
Hbr 12,4–7.11–15; Mk 6,1–6
Sło­wo Boże: Jesz­cze nie opie­ra­li­ście się aż do prze­le­wu krwi, wal­cząc prze­ciw grze­cho­wi, a zapo­mnie­li­ście o upo­mnie­niu, z jakim zwra­ca się do was jako do synów: „Synu mój, nie lek­ce­waż kara­nia Pana, nie upa­daj na duchu, gdy On cię doświad­cza”. W poli­ty­ce, w życiu spo­łecz­nym, w rodzi­nie – w tych wszyst­kich obsza­rach potrzeb­ny jest kom­pro­mis czło­wie­ka z czło­wie­kiem. Ale nigdy kom­pro­mis z grze­chem, z nie­pra­wo­ścią. Jak dale­ce moż­na opie­rać się grze­cho­wi? Nie ma takiej gra­ni­cy. Nie ma takiej ceny, przed któ­rą trze­ba by ska­pi­tu­lo­wać. Tyl­ko na dro­dze bez­kom­pro­mi­so­we­go zma­ga­nia z grze­chem powsta­je świa­dec­two Chry­stu­so­we­go ucznia. Panie, pro­szę o takie świa­tło dla moje­go rozu­mu, bym wie­dział, gdzie koniecz­ny jest kom­pro­mis z dru­gim czło­wie­kiem; bym roze­zna­wał, gdzie nie mogę ustą­pić, by Cie­bie nie zdra­dzić.
CZWARTEK
Hbr 12,18–19.21–24; Mk 6,7–13
Sło­wo Boże: Wy nato­miast przy­stą­pi­li­ście do góry Syjon, do mia­sta Boga żyją­ce­go, Jeru­za­lem nie­bie­skie­go, do nie­zli­czo­nej licz­by anio­łów, na uro­czy­ste zebra­nie, do Kościo­ła pier­wo­rod­nych, któ­rzy są zapi­sa­ni w nie­bio­sach… Żyje­my pośród bli­skich. Jeste­śmy powią­za­ni róż­ny­mi zależ­no­ścia­mi w miej­scu pra­cy, wci­śnię­ci w ukła­dy spo­łecz­ne i towa­rzy­skie. Ale to nie są naj­waż­niej­sze śro­do­wi­ska nasze­go życia. Oprócz tych widocz­nych śro­do­wisk ist­nie­je to ukry­te, odczu­wa­ne jedy­nie zmy­słem wia­ry – śro­do­wi­sko świę­te­go mia­sta Jeru­za­lem. Jeste­śmy już wpi­sa­ni w gro­no spra­wie­dli­wych, zba­wio­nych. I o tym nie zapo­mi­naj­my. Miesz­kań­cy nie­bie­skie­go Jeru­za­lem. Przy­naj­mniej o nie­któ­rych mogę powie­dzieć, że są już tam na sta­łe. Ale już dziś mogę, Panie, być pew­ny, że mam tak­że adres w tym samym świę­tym mie­ście, gdzie mnie ocze­ku­jesz. Bądź uwiel­bio­ny.
PIĄTEK
Hbr 13,1–8; Mk 6,14–29
Sło­wo Boże: Nie zapo­mi­naj­my też o gościn­no­ści… Pamię­taj­cie o uwię­zio­nych, jak­by­ście sami byli uwię­zie­ni, i o tych, co cier­pią, bo i sami jeste­ście w cie­le. We czci niech będzie mał­żeń­stwo pod każ­dym wzglę­dem i łoże nie­ska­la­ne… Nie zawsze wie­my, co wybrać. Nie zawsze pamię­ta­my o tym, co waż­ne. Pro­ste rady na dziś: gościn­ność, współ­czu­cie, miło­sier­dzie, wdzięcz­ność. Jed­na rada jest szcze­gól­nie god­na pod­kre­śle­nia: sza­cu­nek wobec mał­żeń­stwa. Mał­żon­ko­wie sza­nu­ją mał­żeń­stwo żyjąc w nim  według myśli Bożej, według przy­ka­zań. Wszy­scy – gdy zacho­wu­ją wdzięcz­ność za mał­żeń­stwo rodzi­ców. Panie, mówię dziś to sło­wo w imie­niu wszyst­kich mał­żeństw, wszyst­kich mał­żon­ków: chroń ich swą łaską, bło­go­sław, umac­niaj w miło­ści i jed­no­ści. Panie, nie zosta­wiaj mał­żon­ków bez Twej pomo­cy.
SOBOTA
Hbr 13,15–17.20–21; Mk 6,30–34
Sło­wo Boże: Przez Jezu­sa skła­daj­my Bogu ofia­rę czci usta­wicz­nie, to jest owoc warg, któ­re wyzna­ją Jego imię. Nie zapo­mi­naj­cie o dobro­czyn­no­ści i wza­jem­nej wię­zi, gdyż cie­szy się Bóg taki­mi ofia­ra­mi. Potrzeb­na jest har­mo­nia pomię­dzy uwiel­bie­niem Boga sło­wa­mi modli­twy i poprzez miło­sier­dzie wobec bra­ci. Bóg pra­gnie, by nasze war­gi ze czcią wyzna­wa­ły Jego świę­te imię – by był obec­ny w naszych myślach i pra­gnie­niach. I Bóg pra­gnie rów­nież, by nasza wraż­li­wość na bie­dę, kło­po­ty, nie­po­rad­ność bra­ci nie zani­kła. A wszyst­ko według jed­ne­go wzo­ru – Chry­stu­sa Jezu­sa, Syna Boże­go. Panie, ucz mnie każ­de­go dnia budo­wać har­mo­nię mie­dzy modli­twą i czy­nem; pomię­dzy sku­pie­niem i dzia­ła­niem; pomię­dzy ado­ra­cją i miło­sier­dziem.