Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (25)

Złodziej

Ks. Edward Sta­niek

Pro­du­cen­ci i wła­ści­cie­le dro­go­cen­nych kosme­ty­ków nie tyl­ko nie są z Ewan­ge­lii wykre­śle­ni, ale są przez Jezu­sa dowar­to­ścio­wa­ni. Jest to waż­ne w dzi­siej­szym świe­cie. Zawsze ist­nie­je moż­li­wość ich ubó­stwie­nia, i dla wie­lu są boż­kiem, ale mają swo­ją war­tość – Jezus wpi­sał je w wyzna­nie miło­ści. Kosme­ty­ków nie nale­ży odrzu­cać czy potę­piać, ale do nich mądrze pod­cho­dzić. Jezus ich nie potę­pił, pochwa­lił Marię za to, że ole­jek wyla­ła nie na sie­bie, ale na Jego gło­wę. Maria zaś wzię­ła funt szla­chet­ne­go i dro­go­cen­ne­go olej­ku naro­do­we­go i nama­ści­ła Jezu­so­wi nogi, a wło­sa­mi swy­mi je otar­ła. A dom napeł­nił się wonią olej­ku. Na to rzekł Judasz Iska­rio­ta, jeden z uczniów Jego, ten, któ­ry miał Go wydać: „Cze­mu to nie sprze­da­no tego olej­ku za trzy­sta dena­rów i nie roz­da­no ich ubo­gim?”. Powie­dział zaś to nie dla­te­go, jako­by dbał o bied­nych, ale ponie­waż był zło­dzie­jem, i mając trzos, wykra­dał to, co skła­da­no. Na to Jezus powie­dział: „Zostaw ją! Prze­cho­wa­ła to, aby [Mnie nama­ścić] na dzień moje­go pogrze­bu. Bo ubo­gich zawsze macie u sie­bie, ale Mnie nie zawsze macie” ( J 12, 3–8) Sce­na jest przed­sta­wio­na w Ewan­ge­lii przez Mate­usza i Jana. Umi­ło­wa­ny uczeń Jezu­sa jed­no­znacz­nie sygna­li­zu­je, że naj­bar­dziej obu­rzo­ny na to, co czy­ni­ła Maria, był Judasz. On wyce­nił ole­jek na 300 dena­rów, czy­li rocz­ną pen­sję cięż­ko pra­cu­ją­ce­go robot­ni­ka. Jan zazna­cza, że to było spoj­rze­nie zło­dzie­ja. Judasz wykra­dał z trzo­sa, w któ­rym Dwu­na­stu prze­cho­wy­wa­ło pie­nią­dze, jakie otrzy­my­wa­li w for­mie jał­muż­ny od bogat­szych ludzi. Judasz ata­ko­wał Marię, a Jezus zwra­ca się do nie­go ostro: Zostaw ją! I odwra­ca uwa­gę od Marii i olej­ku, a kon­cen­tru­je na swo­jej bli­skiej śmier­ci i pogrze­bie. W reflek­sji nad ewan­ge­licz­nym podej­ściem do pie­nię­dzy ta sce­na jest waż­na, bo wzy­wa do umie­jęt­no­ści dostrze­ga­nia w swo­im oto­cze­niu zło­dzie­ja. Zło­dziei jest wie­lu. Nie­któ­rzy sie­dzą w wię­zie­niu, ale wie­lu krad­nie… im spryt­niej to robią, tym więk­sze mają suk­ce­sy. Musia­ły by być wiel­kie kary za kra­dzież, aby ona zni­kła. Kie­dyś uci­na­no rękę i zło­dziei nie było. Gdy­by dziś to czy­nio­no, było­by wie­lu kale­kich. Jezus chciał, aby w Jego naj­bliż­szym gro­nie był zło­dziej. Zale­ża­ło Mu na tym, aby ucznio­wie się nie dzi­wi­li, że nawet w gro­nie Dwu­na­stu może być zło­dziej. Zna­my go z imie­nia. Ludzie kocha­ją­cy praw­dę szyb­ko roz­po­zna­ją zło­dzie­ja, bo on żyje w zakła­ma­niu. Jemu się wyda­je, że oto­cze­nie nie wie, że krad­nie. Ale na zło­dzie­ju czap­ka gore! Kie­dy zło­dziej jest schwy­ta­ny za rękę, już wie, że innym o tym powie­dzą, aby przed zło­dzie­jem ostrzec. Jezus nie ostrze­gał apo­sto­łów przed Juda­szem, ale Jan, zna­jąc dal­sze jego losy, wie­dział, kto wykra­dał z trzo­sa… Małe kra­dzie­że są dro­gą do coraz więk­szych. Zło­dziej jest zawsze kłam­cą, bo się nigdy nie przy­zna do tego, co robi. Takie jest myśle­nie ludzi tego świa­ta. Jeśli chce­my roz­pra­wić się ze zło­dzie­jem, trze­ba go chwy­cić za rękę, wte­dy gdy krad­nie. Dziś jest to uła­twio­ne przy pomo­cy kamer. Wie­lu zło­dziei zwol­nio­no natych­miast z pra­cy, uka­zu­jąc im na ekra­nie, jak kra­dli.