Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

NIE ZOSTAWIĘ WAS SIEROTAMI!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w auli Paw­ła VI w Waty­ka­nie, 28 stycz­nia br.

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Powra­ca­my dziś do cyklu kate­chez na temat rodzi­ny. Dzi­siaj popro­wa­dzi nas sło­wo „ojciec”. Jest ono bar­dziej niż wszel­kie inne dro­gie nam chrze­ści­ja­nom, ponie­waż Jezus nauczył nas, aby tym imie­niem nazy­wać Boga – „Ojcze”. Sens tego imie­nia zyskał nową głę­bię wła­śnie wycho­dząc od spo­so­bu w jaki uży­wał go Jezus, by zwra­cać się do Boga i żeby obja­wić swo­ją szcze­gól­ną więź z Nim. Bło­go­sła­wio­na tajem­ni­ca wewnętrz­nej rela­cji Boga Ojca, Syna i Ducha Świę­te­go, obja­wio­na przez Jezu­sa, jest isto­tą naszej wia­ry chrze­ści­jań­skiej. „Ojciec” to sło­wo zna­ne wszyst­kim, uni­wer­sal­ne. Wska­zu­je ono nare­la­cję fun­da­men­tal­ną, któ­ra jest tak sta­ra, jak histo­ria ludz­ko­ści. Doszli­śmy dziś jed­nak do stwier­dze­nia, że nasze spo­łe­czeń­stwo jest „spo­łe­czeń­stwem bez ojców”. Inny­mi sło­wy, szcze­gól­nie w kul­tu­rze zachod­niej, postać ojca mia­ła­by być sym­bo­licz­nie nie­obec­na, zani­kła, usu­nię­ta. Począt­ko­wo było to postrze­ga­ne jako wyzwo­le­nie: wyzwo­le­nie od ojca – wład­cy, ojca – przed­sta­wi­cie­la pra­wa narzu­co­ne­go z zewnątrz, od ojca – jako cen­zo­ra szczę­ścia dzie­ci i prze­szko­dy w eman­cy­pa­cji oraz nie­za­leż­no­ści ludzi mło­dych. W prze­szło­ści pano­wał fak­tycz­nie nie­kie­dy w naszych domach auto­ry­ta­ryzm, w nie­któ­rych przy­pad­kach nawet ucisk: rodzi­ce, któ­rzy trak­to­wa­li swo­je dzie­ci jak słu­gi, nie sza­nu­jąc oso­bi­stych potrzeb ich roz­wo­ju; ojco­wie, któ­rzy nie poma­ga­li im, aby swo­bod­nie podej­mo­wa­li swo­ją dro­gę życio­wą, bra­li na sie­bie odpo­wie­dzial­ność, aby budo­wać swo­ją przy­szłość i przy­szłość spo­łe­czeń­stwa. Z pew­no­ścią nie jest to wła­ści­wa postawa.Jednakże, jak to czę­sto bywa, prze­szli­śmy z jed­nej skraj­no­ści w dru­gą. Pro­ble­mem naszych cza­sów wyda­je się być nie tyle natar­czy­wa obec­ność ojców, ile raczej ich brak, ich uchy­le­nie się od odpo­wie­dzial­no­ści. (…) Brak posta­ci ojca w życiu dzie­ci i mło­dzie­ży powo­du­je luki i ura­zy, któ­re mogą być bar­dzo poważ­ne. I rze­czy­wi­ście, zabu­rze­nia dzie­ci i mło­dzie­ży moż­na w dużej mie­rze przy­pi­sać temu nie­do­stat­ko­wi, bra­ko­wi wzor­ców i obda­rzo­nych auto­ry­te­tem prze­wod­ni­ków w ich codzien­nym życiu, bra­ko­wi bli­sko­ści, bra­ko­wi miło­ści ojców. Poczu­cie osie­ro­ce­nia, prze­ży­wa­ne przez wie­lu mło­dych, jest znacz­nie głęb­sze, niż to sobie wyobra­ża­my. (…) War­to więc, aby ojco­wie i dzie­ci usły­sze­li na nowo obiet­ni­cę, jaką Jezus zło­żył swo­im uczniom: „Nie zosta­wię was sie­ro­ta­mi”. To On jest bowiem Dro­gą, któ­rą nale­ży pójść, Nauczy­cie­lem, któ­re­go trze­ba słu­chać, Nadzie­ją, że świat może się zmie­nić, że miłość zwy­cię­ża nie­na­wiść, że może być przy­szłość bra­ter­stwa i poko­ju dla wszyst­kich.