Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 23–28 II 2015

PONIEDZIAŁEK

Kpł 19,1–2.11–18; Mt 25,31–46
Sło­wo Boże: Bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja jestem świę­ty, Pan, Bóg wasz. Nie będzie­cie kraść, nie będzie­cie kła­mać, nie będzie­cie oszu­ki­wać jeden dru­gie­go. Nie będzie­cie przy­się­gać fał­szy­wie na moje imię… Defi­niu­jąc świę­tość, Bóg opi­su­je posta­wę czło­wie­ka w rela­cji do bra­ta. Odrzu­ce­nie krę­tac­twa, prze­bie­gło­ści, nie­uczci­wo­ści, nie­spra­wie­dli­wo­ści to naj­bar­dziej widocz­ny wymiar świę­to­ści. Być może ze sło­wem świę­tość koja­rzy­my wysu­bli­mo­wa­ne życie modli­twy, nie­co­dzien­ne doświad­cze­nia… Tym­cza­sem Bóg tak pro­sto i zwy­czaj­nie mówi o naj­bar­dziej oczy­wi­stych posta­wach. Boże, któ­ry jesteś po trzy­kroć świę­ty, pro­wadź mnie dro­ga­mi świę­to­ści, bym umiał słu­żyć moim bra­ciom, bym swy­mi czy­na­mi nie znie­kształ­cił Twe­go świę­te­go imie­nia.
WTOREK
Iz 55,10–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Podob­nie jak ule­wa i śnieg spa­da­ją z nie­ba i tam nie powra­ca­ją, dopó­ki nie nawod­nią zie­mi, (…) tak sło­wo, któ­re wycho­dzi z ust moich, nie wra­ca do Mnie bez­owoc­nie, zanim wpierw nie doko­na tego, co chcia­łem. Bóg nie rzu­ca słów na wiatr. Tak poważ­nie trak­tu­je każ­de sło­wo, iż jeśli coś raz wypo­wie, nigdy tego nie odwo­ła. „Sło­wo Pana jest nie­zmien­ne jak nie­bio­sa. Wier­ność Two­ja trwa z poko­le­nia na poko­le­nie…” – mówi natchnio­ny autor Psal­mu (119[118],89). Bóg umie cze­kać. Cze­ka na każ­de­go grzesz­ni­ka. U kra­tek kon­fe­sjo­na­łu. U stop­ni ołta­rza. Bóg umie cze­kać tak­że ten kolej­ny raz. Cze­kam na Cie­bie, mój Panie, cze­kam na Two­ją łaskę. Ale wiem, że jesz­cze bar­dziej Ty, Panie, cze­kasz na mnie, na moją decy­zję, by słu­chać Twe­go gło­su, by pójść za Two­im sło­wem.
ŚRODA
Jon 3,1–10; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: Jonasz wstał i poszedł do Nini­wy, jak Pan powie­dział… Począł więc iść Jonasz przez mia­sto jeden dzień dro­gi i wołał, i gło­sił: „Jesz­cze czter­dzie­ści dni, a Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na”. Gdy­by pasa­żer mógł prze­wi­dzieć, że pociąg się wyko­lei, z pew­no­ścią sze­ro­kim łukiem omi­nął­by kole­jo­wy dwo­rzec. Gdy Jonasz odsła­nia przed miesz­kań­ca­mi Nini­wy ponu­rą przy­szłość, to dla­te­go, by poka­zać, że nie jest ona skut­kiem Bożej bez­względ­no­ści, ale ludz­kich grze­chów. Przed grze­chem nie ma bowiem innej przy­szło­ści jak klę­ska – chy­ba że poja­wi się woła­nie o miło­sier­dzie. Panie, gdy popeł­niam grzech, zwy­kle widzę doraź­ną korzyść. Dopie­ro rze­tel­niej­sze wej­rze­nie w spra­wę uka­zu­je pułap­kę grzesz­ne­go czy­nu. Pro­szę, Panie, bym nie ule­gał złu­dze­niom, któ­re two­rzy grzech.
CZWARTEK
Est (Wlg) 14,1.3–5.12–14; Mt 7,7–12
Sło­wo Boże: Wspo­mnij, Panie, pokaż się w chwi­li udrę­cze­nia nasze­go i dodaj mi odwa­gi… Wybaw nas ręką Two­ją i wspo­móż mnie opusz­czo­ną i nie mają­cą niko­go prócz Cie­bie, Panie, któ­ry wszyst­ko wiesz. Oto dwie dro­gi. Jed­na, nazna­czo­na bun­tem i poczu­ciem bez­rad­no­ści, pro­wa­dzi do odrzu­ce­nia Boga. Dru­ga, utka­na z modli­twy i pokor­nej proś­by o pomoc, przy­no­si pokój i wzrost wia­ry. Este­ra osa­czo­na przez wro­gów, dzię­ki obec­no­ści dobrych dorad­ców, wcho­dzi na dro­gę modli­twy, postu, bła­ga­nia. W ten spo­sób ratu­je nie tyl­ko sie­bie, ale i cały naród. Ta logi­ka rato­wa­nia będą­cych w opre­sji nic się od tam­tych cza­sów nie zmie­ni­ła. W trud­nej sytu­acji naj­ła­twiej do gło­su docho­dzą emo­cje, zwy­kle te nega­tyw­ne. I Ty, Panie, wiesz o tym dobrze. I znasz dobrze ten stan mego umy­słu i ser­ca. Pro­szę dziś, pomóż mi zacho­wać ufność w Two­ją pomoc.
PIĄTEK
Ez 18,21–28; Mt 5,20–26
Sło­wo Boże: Jeśli spra­wie­dli­wy odstą­pił od spra­wie­dli­wo­ści, dopusz­czał się grze­chu i umarł, to umarł z powo­du grze­chów, któ­re popeł­nił. A jeśli bez­boż­ny odstą­pi od bez­boż­no­ści, któ­rej się odda­wał, i postę­pu­je według pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści, to zacho­wa duszę swo­ją przy życiu. Dopó­ki jest przed nami choć­by jesz­cze tyl­ko jed­na godzi­na życia, nic nie jest osta­tecz­nie prze­są­dzo­ne. Bo pra­wy może pobłą­dzić i pod­jąć fał­szy­wą decy­zję, któ­ra prze­kre­śli wszyst­ko, co było wcze­śniej. Z kolei nie­pra­wy może zro­zu­mieć swą sytu­ację, wezwać imie­nia Boże­go i zosta­nie uspra­wie­dli­wio­ny. Niech zatem spra­wie­dli­wy nie usy­pia swej czuj­no­ści, niech błą­dzą­cy nie tra­ci nadziei. Panie spra­wie­dli­wy i miło­sier­ny, Ty pra­gniesz zba­wie­nia każ­de­go czło­wie­ka, tak­że mnie. Umac­niaj mnie, gdy idę dobrą dro­gą; powstrzy­maj, gdy zaczy­nam błą­dzić.
SOBOTA
Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Dziś twój Pan, Bóg, roz­ka­zu­je ci wyko­nać te pra­wa i naka­zy. Strzeż ich (…). Dziś uzy­ska­łeś to, że Pan ci rzekł, iż będzie dla cie­bie Bogiem, o ile ty będziesz cho­dził Jego dro­ga­mi, strzegł Jego naka­zów, praw i roz­po­rzą­dzeń i słu­chał Jego gło­su. Bóg wybrał nas, byśmy byli Jego ludem. Pozwa­la się poznać, prze­ma­wia, wska­zu­je dro­gę. Przede wszyst­kim obie­cu­je swą obec­ność. Obec­ność Boga Ojca obok nas to pokój, bez­pie­czeń­stwo i miłość. Obec­ność, za któ­rą się tęsk­ni. Któ­rej wciąż za mało. Obie­ca­na już się speł­nia, jest fak­tem w codzien­no­ści. Trze­ba uwie­rzyć. Bo dopie­ro przez wia­rę nabie­ra ona wyraź­nych kształ­tów. Panie, przyj­mu­ję dziś na nowo Twą obiet­ni­cę, któ­ra zapew­nia mnie, że jesteś moim Bogiem, że o mnie pamię­tasz, że chcesz mnie pro­wa­dzić po zawi­ło­ściach codzien­ne­go życia. Bądź uwiel­bio­ny, Panie.